logo
logo

Dziś w
„Naszym
Dzienniku”

Zdjęcie: Arch. IPN/ -

Ślady zbrodni w Grajewie

Piątek, 16 października 2020 (02:07)

Aktualizacja: 16 października 2020 (02:07)

Polskich patriotów ubecy trzymali w chlewikach

Do Grajewa, miasteczka leżącego w województwie białostockim, Armia Czerwona wkroczyła po odejściu Niem-ców 23 stycznia 1945 r. Scenariusz pierwszych miesięcy budowy zrębów tzw. władzy demokracji ludowej był bliźniaczo podobny jak w innych regionach Polski.

Rządy w mieście przejęła sowiecka komendantura wojenna, która pilnowała tworzenia fundamentów administracji i aparatu represji. Wszędzie rozlokowano jednostki NKWD, którym podległe były władze samorządowe i struktury bezpieczeństwa publicznego. Dość szybko powstała i rozrosła się w Grajewie Milicja Obywatelska, która w samym mieście liczyła 50 funkcjonariuszy. Jak donosił wywiad Armii Krajowej, kadry milicji w 80 proc. składały się z elementu kryminalnego.

Areszt w chlewikach

Równolegle powołano Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego, który początkowo stanowiło pięciu ludzi. Pierwszym kierownikiem został chor. Henryk Dubanowicz, który ukończył sowiecką szkołę kontrwywiadu w Kujbyszewie. Do pomocy miał st. sierż. Jerzego Szefera, ppor. Kazimierza Góreckiego, plut. Mariana Sochę i Zygmunta Mossakowskiego. Oczywiście najważniejszą osobą w bezpiece w Grajewie był sowiecki doradca z NKWD, mjr kontrwywiadu Zagrobielny, który faktycznie nadzorował UB i uczył, jak powinny wyglądać przesłuchania. Bezpieka miała oparcie w licznych jednostkach NKWD, które przeprowadzały pacyfikacje terenu.

Na siedzibę Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego zajęto wybudowaną przed wojną i będącą prywatną własnością kamienicę, która znajdowała się przy ul. Augustowskiej 19, obecnie ul. Kopernika 17. Areszt urządzony został w piwnicach przejętego budynku i w znajdujących się na dziedzińcu chlewikach. W takich warunkach przetrzymywano ludzi aż do 1956 r., czyli do zmiany szyldu UB na Służbę Bezpieczeństwa.

 

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Jacek Karczewski

Nasz Dziennik