logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Arch. Stanisław Ożóg/ -

Senacki układ trwa w najlepsze

Piątek, 16 października 2020 (17:54)

Aktualizacja: 16 października 2020 (19:38)

Ze Stanisławem Ożogiem, senatorem Prawa i Sprawiedliwości, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Co się dzieje w Senacie? Czy koalicja anty-PiS, tzw. pakt senacki rzeczywiście zaczyna pękać w szwach, czy to tylko próżne oczekiwania?

Osobiście nie widzę takiej możliwości, nie dostrzegam, żeby ten układ zaczynał się sypać. Oczywiście poszczególni senatorzy opozycji hałasują doraźnie – od czasu do czasu – tak było też w mijającym tygodniu, przy okazji dyskusji i głosowania nad Ustawą o ochronie zwierząt. Natomiast – w mojej ocenie – nie ma możliwości, aby ten układ interesu się rozsypał, bo tych polityków łączy – i to bardzo mocno –chęć odsunięcia i pozbawienia władzy Prawo i Sprawiedliwość. I to jest spoiwo tej politycznej symbiozy. Odsunięcie od władzy Zjednoczonej Prawicy jest fundamentem, który łączy Koalicję Obywatelską, Lewicę, a także PSL i dotyczy to zarówno Sejmu, jak i Senatu. Ostatnio w Senacie odbyły się harce bardziej medialne, ale to się zaraz skończy i wespół, zespół większość senacka będzie działać dalej.

Jak zatem przyjąć słowa polityków PSL-u po głosowaniu nad Ustawą o ochronie zwierząt, że większość senacka nie ma szans na przetrwanie?

Politycy PSL-u chcą uwiarygadniać siebie wśród elektoratu wiejskiego, który polityką destrukcji przez osiem lat koalicji z Platformą utracili. A zatem chcą odzyskać wieś, stwarzając pozory takich działań. Co by nie powiedzieć, PSL to schyłkowa, zanikowa formacja i mając tego świadomość, próbują na bazie ustawy o ochronie zwierząt w sposób mniej lub bardziej skuteczny uderzyć w PiS. Tym samym liczą, że odbudują swoją pozycję na polskiej wsi, że uwiarygodnią się, dlatego opowiadają, że „pakt senacki” się sypie, że nie przetrwa tej próby, ale tak naprawdę w tych działaniach, w tym szumie nie ma za grosz autentyzmu, a jedynie czysta kalkulacja.

Czy zatem to jest tylko gra ludowców pod publiczkę?

Oczywiście. Zresztą proszę spojrzeć, co to są za ludowcy,  chociażby w Senacie, co poszczególni politycy reprezentujący PSL mają wspólnego z ruchem chłopskim. Weźmy chociażby Jana Filipa Libickiego, który mówi, że pewna forma współpracy opozycji w Senacie, która trwała rok, się zakończyła. Gdzie ta ludowość u tego polityka? Nie wspomnę już o Michale Kamińskim – „chłop z chłopa”, który ma tyle wspólnego z ruchem wiejskim, co nic. Powtórzę jeszcze raz – nie ma możliwości, aby ta koalicja interesów, koalicja, która ma jeden cel – odzyskać władzę, żeby się rozpadła, żeby to porozumienie pękło. Ten pakt jest zawarty na określonych warunkach, to taki polityczny kontrakt, który ma określony cel.

Czemu miał służyć wybór Stanisława Gawłowskiego na szefa senackiej Komisji Nadzwyczajnej do spraw Klimatu?    

To kolejny przykład, który pokazuje, który świadczy o jakości polskiego parlamentaryzmu. Utworzono Komisję Nadzwyczajną do spraw Klimatu, która z nadzwyczajnością nie ma nic wspólnego, tylko po to, żeby Stanisławowi Gawłowskiemu powierzyć funkcję przewodniczącego, czyli w efekcie jakiś tam dodatek do uposażenia, ale nade wszystko po to, żeby dać mu do ręki instrument czy mechanizm do dewastowania działań rządu Zjednoczonej Prawicy. Co ciekawe, senator Gawłowski z tego instrumentu bezwzględnie korzysta.

Jeszcze jakiś czas temu Koalicja Obywatelska chlubiła się marszałkiem Tomaszem Grodzkim. Czy dzisiaj ten zachwyt nieco nie osłabł?

Marszałek Tomasz Grodzki zszedł na plan dalszy. Wydaje się, że jego – całkiem spore – możliwości zaskakiwania, nawet własnej formacji politycznej, zostały wyczerpane. Upłynęło wystarczająco dużo czasu, żeby każdy – także obserwator sceny politycznej – mógł poznać i przekonać się, kto to jest, co to za osoba. O wybujałym ego pana marszałka też już wystarczająco powiedziano, więc temat się znudził, również sam marszałek Grodzki już nie gwiazdorzy.

Możliwa jest wymiana marszałka Grodzkiego, o czym też w kuluarach sejmowych było głośno?

Nie sądzę, żeby zdecydowano się na taki manewr, bo opozycji – Koalicji Obywatelskiej – jest potrzebny Tomasz Grodzki jako marszałek, który zaspokaja oczekiwania całej opozycji. Inna sprawa, że obrady nie zawsze są prowadzone tak, jak należałoby oczekiwać od marszałka, jak wymaga powaga Senatu – bądź co bądź izby refleksji. Co więcej, marszałek Grodzki nie jest obiektywny, nie jest też bezstronny i często staje po jednej stronie, po stronie większości senackiej, co nie powinno mieć miejsca. Nie sądzę, żeby Koalicja Obywatelska i popierające ją partie widziały potrzebę wymiany – w sumie dość ryzykownej, bo nigdy nie wiadomo, czy ewentualny kandydat na następcę zyskałby odpowiednie poparcie. Zatem po co zmieniać coś, co w odczuciu większości senackiej funkcjonuje.

Wygląda na to, że koalicja anty-PiS w Senacie trwa w najlepsze?

Turbulencje były, są i pewnie będą, ale nie sądzę, żeby zagroziły istnieniu tej dość egzotycznej koalicji. Mówię egzotycznej, bo są tam też tzw. neutralni czy niezależni politycy. Skoro wszyscy są zadowoleni, to nie ma co oczekiwać zmian. Ten układ funkcjonuje i nikt z tworzących senacką większość nie będzie ryzykował zmiany.

                    Dziękuję za rozmowę.    

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl