logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Jan Puchalski/ Nasz Dziennik

Niemcom można więcej…

Środa, 13 stycznia 2021 (11:50)

Aktualizacja: 13 stycznia 2021 (11:50)

Z Markiem Astem, posłem Prawa i Sprawiedliwości, przewodniczącym sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, rozmawia Mariusz Kamieniecki

W założeniach kraje Unii Europejskiej miały się wzajemnie wspierać w walce z covidem, ale okazuje się, że jest różnie. Jak skomentuje Pan fakt, że Niemcy mają otrzymać poza umową z Unią 30 milionów dodatkowych dawek szczepionki firm Pfizer i BioNTech?

– Jak wiemy, było wypracowane porozumienie w zakresie wspólnej polityki państw członkowskich Unii Europejskiej w sprawie programu szczepień i zakupu szczepionek przeciwko COVID-19. Okazuje się jednak, że Niemcy nie respektują tych ustaleń. Wygląda na to, że Berlin jest na szczególnych zasadach we Wspólnocie, przynajmniej tak uważają Niemcy. Tego rodzaju decyzje – w sposób oczywisty – muszą takie wrażenie wywoływać.

Rodzi się zatem pytanie, które państwa będą następne i uznają, że ustalenia co do polityki szczepionkowej ich też nie obowiązują, i podejmą podobną decyzję jak Niemcy. Tak czy inaczej ten przykład pokazuje, że w Unii Europejskiej są równi i równiejsi. Jako Polska mieliśmy okazję niejednokrotnie się o tym przekonać i boleśnie tego doświadczamy, gdy chodzi o traktowanie naszego państwa chociażby w kontekście reformy wymiaru sprawiedliwości, gdzie rozwiązania przyjęte na przykład przez Niemcy są akceptowane, natomiast identyczne, czy prawie identyczne rozwiązania, które my zawarliśmy w reformie wymiaru sprawiedliwości, są przez Komisję Europejską kontestowane.

W sprawie gry nie fair w kwestii szczepionek, czy nie należałoby oczekiwać zdecydowanej reakcji ze strony organów unijnych?      

– Przecież już usłyszeliśmy, że żadne działania w stosunku do Niemiec nie będą podejmowane. Zatem to oznacza jedno, że porozumienie w sprawie wspólnej polityki państw Unii Europejskiej w kwestii programu szczepień i zakupu szczepionek jest fikcją.

Komisja Europejska mówi, że prowadzi rozmowy z koncernami i niedopuszczalne jest, aby jakiś kraj wychodził przed szereg, ale krytyka działań Niemiec się nie pojawiła.

– Ursula von der Leyen, jak również rzecznik Komisji Europejskiej potwierdzili, że ​​kraje nie mogą podpisywać odrębnych umów w sprawie zakupu szczepionek, ale jak widać, na tym się kończy. To pokazuje, że wszelkie ustalenia podejmowane na szczytach przywódców Unii Europejskiej wiążą wszystkie państwa – w szczególności nowe państwa członkowskie, natomiast w żaden sposób nie obowiązują strony niemieckiej. Oczywiście musi to wywoływać swego rodzaju konfuzję przywódców państw wchodzących w skład Unii, bo muszą w tym momencie też odpowiadać na pytania swoich obywateli, dlaczego tak się dzieje i na jakich zasadach to się odbywa się. Dlazcego Niemcy mogą sobie pozwolić na zupełnie niekontrolowany, poza Unią Europejską, zakup szczepionek, a inne państwa są związane porozumieniem i mogą działać oraz realizować zakupy wyłącznie w ramach limitów wcześniej ustalonych z Unią.

Niemcy nie po raz pierwszy wyłamują się z solidarności europejskiej. Teraz mamy szczepionki, jest także antyeuropejski projekt Nord Stream i dogadywanie się z Moskwą ponad Unią, także w sprawie zakupu szczepionek. Tymczasem w Brukseli przechodzi to właściwie bez echa. Dlaczego?

– Takie są fakty, które pokazują, że Niemcy korzystają ze swojej gospodarczej przewagi, ze swojej wielkomocarstwowej pozycji w Unii Europejskiej. Co ciekawe, odbywa się to wszystko przy przyzwoleniu, a przynajmniej milczącej zgodzie nie tylko Brukseli, ale również państw wchodzących w skład Unii. Oczywiście, można się zastanowić, jakie – ewentualnie – działania wobec Berlina powinny zostać podjęte, ale wiadomo przecież, że żadnych działań karcących ze strony organów unijnych nie będzie, że takowe nie są planowane. Wobec tego możemy jedynie wyrażać swoje oburzenie, swoją konsternację, że do takich sytuacji może w ogóle dochodzić i dochodzi. Natomiast wygląda na to, że wielkiego wpływu na takie działania Niemców po prostu nie mamy.   

Skoro solidarność unijna jest tylko na papierze, bo takie są fakty, to czy mamy obowiązek wywiązywania się ze swoich zobowiązań, skoro innym wolno więcej?

– Myślę, że w polityce międzynarodowej zawsze lepiej jest dotrzymywać słowa i przestrzegać wspólnie ustalonych zasad czy reguł, niż je łamać, bo to zawsze rodzi problemy i kłopoty. Cóż, można się domyślać, że państwa, które na to stać i które uznają, że mają niewystarczającą liczbę szczepionek przeciw COVID-19, podejmą działania w celu dodatkowego zakupu, podobnie jak zrobiły to Niemcy. Wtedy porozumienie wewnątrz Unii Europejskiej w tej sprawie będzie po prostu fikcją.

Jakim autorytetem jest Komisja Europejska, która miesza w porządku prawnym innych państw, np. w sprawie tzw. praworządności w Polsce czy na Węgrzech, a w sposób wybiórczy stosuje zasady obowiązujące w Unii i to w tak ważnej sprawie jak zakup szczepionek?

– Komisja Europejska, zresztą nie od dziś, działa pod dyktando Niemiec i z tego punktu widzenia ten autorytet Brukseli jest raczej słaby. W takim razie można by było oczywiście się zastanawiać, czy powinna być jakaś reakcja ze strony dyplomacji poszczególnych państw członkowskich w tej kwestii, ale nie dawałbym takiemu działaniu większych szans powodzenia. Jednakże skoro takiej reakcji nie było w przypadku budowy i kontynuacji projektu Nord Stream 1 czy Nord Stream 2, jeśli nie było jakiejkolwiek reakcji w sytuacji, kiedy Niemcy twardo uznały, czy uznają, i nikt w ogóle tego nie kwestionuje, mam na myśli prymat niemieckiej konstytucji nad prawem unijnym, to tylko pokazuje, że Niemcom można więcej niż innym państwom. Nic też dziwnego, że taka sytuacja wywołała sprzeciw Wielkiej Brytanii, która głosami swoich obywateli wyraziła brak zaufania dla tego typu unijnej polityki i w konsekwencji opuściła szeregi Unii Europejskiej.    

Swoją drogą, czy w obliczu pandemii koronawirusa – Pana zdaniem – Unia Europejska zdaje egzamin?

– Problem ten należałoby przeanalizować na płaszczyźnie działań całego minionego roku, od początku pandemii. Trzeba podkreślić, że pierwszy etap zarządzania kryzysem związanym z COVID-19 w Unii Europejskiej wypadł fatalnie. Przede wszystkim, kiedy się pojawił problem pandemii, nie było jakiejkolwiek solidarności unijnej i dopiero w drugim półroczu 2020 roku doszło do wspólnych i skoordynowanych działań na rzecz walki z pandemią.

Natomiast jeśli chodzi o zakup szczepionki, to wydaje się, że wspólny front to był krok w dobrym kierunku, i dobrze się stało, że jednak doszło do porozumienia, które niestety jest teraz łamane przez Niemcy. Jednak tak czy inaczej dzięki temu porozumieniu i wspólnym zakupom mamy zagwarantowany dostęp do właściwie wszystkich szczepionek, które są dzisiaj na rynku. Ponadto jest też uchwalony z końcem ubiegłego roku Fundusz odbudowy gospodarek po pandemii, a więc pieniądze, z których wspólnie będziemy mogli korzystać. I jeśli się nic nieprzewidzianego po drodze nie wydarzy, to zarówno Polska, jak i inne państwa unijne będziemy mogli wykorzystywać te środki, aby stanąć na nogach, po – miejmy nadzieję – wygranej batalii z COVID-19. Natomiast jeśli chodzi o działania w poszczególnych państwach unijnych, które w sposób bezpośredni wiążą się z pandemią, to trzeba powiedzieć, że rządy tych państw muszą sobie radzić lepiej lub gorzej samodzielnie. Mogę tutaj jedynie wyrazić satysfakcję, że polski rząd z tym kryzysem covidowym radzi sobie zdecydowanie lepiej niż większość państw Unii Europejskiej.     

           Dziękuję za rozmowę.      

 

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl