logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Do władzy im wciąż daleko

Niedziela, 28 lutego 2021 (19:20)

Aktualizacja: 28 lutego 2021 (19:20)

Z prof. dr. hab. Mieczysławem Rybą, historykiem, wykładowcą z KUL i WSKSiM, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Panie Profesorze, jak ocenić zaprezentowaną w sobotę przez Platformę „Receptę na kryzys”?

– W tym zdalnym przekazie owszem, zostały zaprezentowane takie kwestie, jak obniżenie podatków, również obciążeń, a więc impulsy charakterystyczne dla koncepcji liberalnej. Pojawiło się tam parę pomysłów, które byłyby mniej lub bardziej korzystne dla przedsiębiorców, natomiast problem jest gdzie indziej – mianowicie Platforma niczego nie inicjuje, a zawsze robi ruch, który jest odpowiedzią na działania Prawa i Sprawiedliwości. Warto przypomnieć, że na przestrzeni ostatnich lat formacja ta przedstawiała już różne pomysły, jak chociażby słynna „szóstka” Schetyny, która powstała w odpowiedzi na „piątkę” Kaczyńskiego. I teraz, kiedy PiS ogłasza Krajowy Plan Odbudowy jako wstęp do polskiego Nowego Ładu, który – jak podkreśla premier Morawiecki – ma być dla gospodarki dźwignią wzrostu po pandemii, to Platforma próbuje na to odpowiedzieć. Tyle tylko, że robi to nieudolnie, zawsze jest to krok z tyłu i mało kto uważa to, co mówi Platforma, za coś świeżego, autorskiego i wiarygodnego. Zatem jest to nic innego jak reakcja na to, co robi rząd, i tak przedstawiona „Recepta na kryzys” będzie odczytywana. Nie wiem, czy za kilka dni ktoś w ogóle będzie pamiętał to, co zaproponował Borys Budka.

Swoją drogą ciekawe, czy sam Budka będzie pamiętał?   

– To prawda, bo Grzegorz Schetyna nie pamiętał swoich propozycji, co pokazuje, że nie były one ani przemyślane do końca, a tym bardziej przewidziane do realizacji. Taka sztuka dla sztuki. Tak czy inaczej Platforma w ten sposób stara się może nie tyle nadążyć za PiS-em, bo widać, że zawsze jest kilka kroków w tyle, tylko stara się być pierwsza na opozycji. Czyli pokazywać, że jako pierwsza wśród formacji opozycyjnych odpowiada na propozycje PiS-u. I ten ruch ma pokazać, że to nie Szymon Hołownia, nie SLD, nie inne partie, ale to właśnie Platforma jest główną siłą opozycyjną, bo w rytmie PiS-u stara się prowadzić grę. Jaki będzie efekt tej propozycji Platformy, całej tej gry, to trudno powiedzieć. Oczywiście akcentują, że są pierwsi po PiS-ie, co powoduje, że można się spodziewać, iż wkrótce zareaguje na to SLD, również Szymon Hołownia, ale cały czas są to tylko polityczne harce, a nie jakaś wielka, realna polityka. PiS rządzi, więc siłą rzeczy wszystkie oczy są zwrócone na ich propozycje, tym bardziej że dotychczas to, co głosiła Zjednoczona Prawica, było realizowane. Natomiast Platforma odpowiada, ale nikt tego nie traktuje poważnie, chyba że zagorzali zwolennicy tej partii, ślepo zapatrzenie we wszystko, co powiedzą politycy tej formacji.

Trudno też o wiarygodność, skoro propozycje Platformy dla Polski przedstawia poseł Nitras, znany bardziej z niewybrednych wypowiedzi i zachowań, niż z ekonomicznego zacięcia. Inna sprawa, że w tej prezentacji nie było ani słowa o kosztach?

– Rzeczywiście wygląda na to, żebposeł Sławomir Nitras urasta do miana głównego ekonomisty Platformy. Tyle że jego powaga w polityce jest mała, ale jaka armia, tacy żołnierze – to po pierwsze. Po drugie, Platforma nie musi przedstawiać, ile będą kosztowały ich pomysły czy propozycje, bo ogłaszając jakieś pomysły, nigdy nie podawali, skąd wezmą pieniądze, i nie realizowali swoich przedwyborczych zapowiedzi. Zresztą ta obecna oferta nie jest ofensywą programową na ostatniej prostej do zwycięstwa z PiS-em, ale jest to echo, które ma potwierdzać, że Platforma też jest ważna, też potrafi coś wymyślić, tylko że mało kto będzie się tym przejmował. Może się bowiem okazać – tak jak to bywało wcześniej, że za chwilę wymyślą coś innego, w sprzeczności do przedstawionych teraz pomysłów. Przypomnijmy tylko, że kiedyś najpierw byli przeciwko „500 plus”, później za, a teraz to nawet nie wiem, jakie stanowisko zajmują, bo trudno za nimi nadążyć. I tutaj jest dokładnie ta sama sytuacja, że nie tyle są inicjatorami pomysłów, tylko są ciągle z tyłu, są echem czy tłem PiS-u, starając się rezonować. Efekt jest tylko taki, że wciąż są największą partią opozycyjną, ale do władzy im daleko.  

W przeciwieństwie do poprzedniej konwencji z udziałem Budki i Trzaskowskiego, teraz już nie było posługiwania się innymi partiami opozycyjnymi, za co – przypomnijmy – Platforma dostała ostre cięgi od pozostałych formacji. Natomiast czy mowa o minimalnej kwocie wolnej od podatku nie była okiem puszczonym do PSL-u?

– PSL rzeczywiście wiele mówi o kwocie wolnej od podatku, ale tak czy inaczej przedstawia bardziej pomysły dla wsi, co nie oznacza, że nie próbuje się wbić w elektorat biznesowy czy miejski. Natomiast pomysły Platformy w tym względzie – owszem, w jakimś sensie konkurują z PSL-em, ale są bardziej próbą powrotu do pierwotnych założeń Platformy jako partii wolności gospodarczej. Tak bowiem się przedstawiali na początku swojego istnienia, i wydaje mi się, że do tego właśnie chcą nawiązać. Pytanie jest – na jakim stopniu wiarygodności? Moim zdaniem bardzo niskim. Ta formacja jest w stanie postawić w krótkim czasie tyle sprzecznych tez, że nie budzi to większego zainteresowania oprócz ich własnego, twardego, anty PiS-owskiego elektoratu. Tym samym chcą ten elektorat trzymać pod butem, i z mniejszym bądź większym skutkiem to się im udaje.

Słowa Borysa Budki, w których trudno było znaleźć konkretne rozwiązania, były skierowane także do ludzi młodych. Czy Platforma z pustymi hasłami jest w stanie przyciągnąć młodych, którzy zazwyczaj szybko orientują się, że ktoś próbuje ich wykorzystać, i obnażają ściemę?

– Nie do końca tak jest. Proszę pamiętać, że Szymon Hołownia wśród młodzieży ma wysokie poparcie, a jakim jest on autorytetem, co osiągnął w życiu lub co proponuje realnie? Jeśli się zastanowić, to Platforma przy Hołowni to jest jednak jakaś powaga. Jakby nie spojrzeć, coś jednak osiągnęli w samorządach, mają pewne wpływy, rządzili przez osiem lat Polską – inna sprawa, jak to robili, ale to temat na inną rozmowę. Jest zatem pytanie, kim na tym tle jest Szymon Hołownia, czym są jego pomysły i skąd towarzysząca mu popularność? Niestety dzisiejsza młodzież łapie się na łzy i role odgrywane niczym w serialu. Nie jest zatem tak, że młodzież wyczuwa autentyczność i nie daje się nabierać na różne chwyty. Dzisiejszą młodzieżą łatwo jest manipulować, tym bardziej jeśli ktoś jest sprytny i ma teatralne zdolności. Proszę zwrócić uwagę, że młodzież na Ukrainie w ostatnich wyborach prezydenckich głosowała na Wołodymyra Zełenskiego, i co z tego wynika, czy są jakieś wymierne efekty? I w tym sensie Platforma też stara się jakiś przekaz adresować do młodego pokolenia, bazując na tym, że młodzież generalnie nie pamięta, jak to było za rządów koalicji PO – PSL, korzystając przy tym z innej prawidłowości, mianowicie, że młodzież zwykle kontestuje obecne rządy – wszystko jedno, kto jest przy władzy. To efekt naturalnej tendencji, pewnego buntu, i na tym tle Platforma próbuje coś zaoferować, tylko szyki miesza im Szymon Hołownia, który wchodzi na tę scenie bardzo mocno i zdecydowanie.

Czy Platforma jest w stanie odeprzeć napór Hołowni?

– Politycy Platformy – w długim marszu – chcą przede wszystkim wyblokować Hołownię, który jest ich głównym konkurentem i stanowi śmiertelne zagrożenie. Stąd ich przekaz adresowany do wszystkich – do aborcjonistów, do ludzi emocjonalnych, do młodzieży, ale na razie są to tylko polityczne harce. Na tym etapie, na tym poziomie to nie są rzeczy ofensywne, ale tylko i wyłącznie jest to reakcja na to, co proponuje PiS. Trudno zatem o świeżość, trudno też doszukiwać się w tym czegoś, co nadawałoby ton, podwyższało poziom, do którego inne formacje z ambicjami musiałyby się podnieść. Platforma odnosi się do tego, co proponuje i w jakim rytmie nadaje PiS, co sprawia, że jest tylko tłem.

Ta wojenka o prymat na opozycji to chyba dobrze dla PiS-u, dla Zjednoczonej Prawicy, która też ma swoje wewnętrzne problemy?

– Gdyby opozycja była wewnętrznie zjednoczona, gdyby miała silne, rozumne przywództwo, to byłaby potężnym zagrożeniem dla większości sejmowej. Natomiast to, co się dzisiaj dzieje na opozycji, a w szczególności zaistnienie Ruchu Polska 2050 Szymona Hołowni, powoduje, że na przykład dla Jarosława Gowina nie ma specjalnej alternatywy wobec rządów Zjednoczonej Prawicy, w której wciąż jest. Dlatego dla PiS-u, w ogóle dla koalicji rządzącej, jest to sytuacja kryzysowa, z tym, że jest mniej groźna, o ile słabość wykazuje skonfliktowana opozycja.

Skoro dotykamy obozu władzy, to Pana zdaniem Zbigniew Ziobro rzeczywiście chce pójść na noże? Mam na myśli poparcie wniosku opozycji dotyczącego wydatkowania środków z Funduszu Wsparcia Artystów. Czy to się na nim nie odbije?  

– W tej chwili mamy manifestowanie proporcji sił, czyli co kto komu może zrobić. PiS – ponieważ jest tam konflikt programowy, personalny – dymisjonując wiceministra Kowalskiego, pokazuje, co może zrobić Solidarnej Polsce. Ponieważ ma swojego premiera, to korzysta z przewagi wynikającej z układu sił, w odpowiedzi Solidarna Polska pokazuje pazurki i co może zrobić w przyszłości, czyli nie dawać większości w różnych głosowaniach. Na razie są to jednak tylko harce, które oczywiście są groźne, bo każda ze stron może przelicytować i doprowadzić do przesilenia i poważnego kryzysu. Jednak na tym etapie jest to prężenie muskułów przez poszczególne formacje. Solidarna Polska na pewno pokazała, że jest jednością, że ma siłę większą niż Porozumienie Jarosława Gowina, który poprzez wewnętrzne podziały, konflikty jest poobijany, a jego formacja podzielona na grupy. Swoją drogą, jeśli trzeba byłoby się policzyć, to z całej grupy Gowina zostałoby przy nim zaledwie kilku posłów. I w tym porównaniu Solidarna Polska jest względnie zmobilizowana, stanowi jedność, co sprawia, że w tym licytowaniu, w negocjacjach ma dużo silniejszą pozycję. Sądzę, że w końcu liderzy koalicji będą musieli zasiąść do wspólnego stołu i renegocjować umowę koalicyjną. Pandemia koronawirusa będzie się powoli kończyć – przynajmniej wszyscy mamy taką nadzieję, w związku z tym przed rządem premiera Morawieckiego szereg wyzwań i jakoś trzeba będzie poukładać współpracę, tak żeby skutecznie zarządzać państwem i dotrwać w zgodzie do kolejnych wyborów parlamentarnych, które czekają nas w 2023 roku.

                    Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl