logo
logo

Dziś w
„Naszym
Dzienniku”

zdjęcie

Zdjęcie: F. FRUSTACI/ PAP/EPA

Badać i leczyć

Środa, 10 marca 2021 (09:20)

Aktualizacja: Środa, 10 marca 2021 (09:23)

Władze Piemontu chcą skutecznie pomagać pacjentom z COVID-19. Aby uniknąć hospitalizacji, lekarze mają ich leczyć w domach.

Włoski Piemont odrzucił rządowe wytyczne dotyczące leczenia COVID-19 w domu, które zalecają „uważną obserwację i stosowanie paracetamolu”. W nowym protokole zatwierdzonym przez Naukowy Komitet Techniczny regionu znalazł się obowiązek zbadania przez lekarza pacjenta z pozytywnym wynikiem testu oraz natychmiastowe rozpoczęcie leczenia w celu uniknięcia hospitalizacji. Terapia ma się opierać na niesteroidowych lekach przeciwzapalnych (NLPZ), heparynie, antybiotykach, kortyzonie, witaminie D. Dopuszczono również stosowanie hydroksychlorochiny.

– W prowincji Piemont, na północy Włoch, walka na śmierć i życie rozpoczęła się już wiosną 2020 roku, kiedy przerażony świat oglądał pochodzące z Lombardii obrazy kolumn wojskowych ciężarówek wiozących ciała ofiar COVID-19. Każdy z mieszkańców sąsiedniego Piemontu mógł w jednej z 1500 aptek otrzymać za darmo Plaquenil [nazwa rodzajowa – hydroksychlorochina], lek skuteczny we wczesnej fazie COVID-19 – podkreśla w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” dr Zbigniew Hałat, epidemiolog.

Claudio Sasso z departamentu zdrowia regionu Piemontu zwraca uwagę, że oczekiwanie i obserwacja nie są dobrą praktyką. Wskazuje, że nowy protokół medyczny koncentruje się na natychmiastowej interwencji zarówno diagnostycznej, jak i terapeutycznej. Zdaniem poseł Anny Marii Siarkowskiej to powrót do tego, do czego lekarze są powołani. – Leczenie chorych ludzi jest istotą pracy lekarzy, oni są powołani do tego, aby być tam, gdzie jest człowiek potrzebujący pomocy. Obecna sytuacja epidemiczna postawiła na głowie dotychczasowe standardy postępowania – mówi nam parlamentarzystka.

Drogi Czytelniku! Cały artykuł można przeczytać w wydaniu papierowym „Naszego Dziennika” dostępnym w kioskach lub w wydaniu elektronicznym TUTAJ.

Jacek Sądej

Nasz Dziennik