logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Rafał Guz/ PAP

Tu chodzi o Polskę

Środa, 5 maja 2021 (09:37)

Rodzi się pytanie, czy zablokowanie mojego wystąpienia w Sejmie podczas rozpatrywania projektu ustawy o ratyfikacji decyzji ws. zasobów własnych UE nie jest bardziej wymowne niż moje wystąpienie – powiedział lider Solidarnej Polski Zbigniew Ziobro.

Sejm przyjął wczoraj ustawę wyrażającą zgodę na ratyfikację decyzji o zwiększeniu zasobów własnych UE dotyczącą Funduszu Odbudowy. „Za” opowiedziało się 290 posłów, przeciw było 33, a 133 wstrzymało się od głosu. 211 spośród 231 posłów klubu PiS głosowało za ustawą; 20 było przeciwnych, wśród nich niemal wszyscy reprezentanci Solidarnej Polski.

Po głosowaniu lider Solidarnej Polski, minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro – który zapowiadał, że SP ustawy ratyfikacyjnej nie poprze – pytany był, czy nie czuje się upokorzony tym, że nie został dopuszczony do głosu w Sejmie przez marszałek Sejmu Elżbietę Witek oraz wicemarszałka Sejmu Ryszarda Terleckiego.

– Cóż, jako minister sprawiedliwości czułem się zobowiązany poinformować Sejm o zagrożeniach suwerenności, o których przed chwilą mówiliśmy razem z kolegami, jak i innych, które kryją się długoterminowo za tymi decyzjami – odpowiedział Ziobro.

– Rodzi się pytanie, czy zablokowanie wystąpienia ministra konstytucyjnego w takiej debacie nie jest bardziej wymowne niż nawet moje 15-minutowe wystąpienie i czy nie mówi więcej o sile argumentów, które posiadamy, które dziś nie wybrzmiały na tej sali, ale myślę, że poprzez tę decyzję będą jeszcze mocniej zauważone – stwierdził Zbigniew Ziobro.

Na pytanie, czy czuje teraz to, co opozycja, odparł: „Czuję, że temat jest niezwykle ważny i niezwykle istotny i że argumenty, jakie posiadamy, niestety, są zgodne z prawdą”. Jak dodał, „mówi to z pewnym, niestety, smutkiem”, bo wolałby się mylić.

Jak zaznaczył, „nie obraża się w sensie osobistym, bo polityka nie jest miejscem na to, by się obrażać”. –Natomiast są czasami pewne decyzje, które mają charakter dość wymowny, w tym sensie tak też je przyjmuję i interpretuję – zaznaczył Ziobro.

Pytany, co to oznacza dla Solidarnej Polski i dla koalicji Zjednoczonej Prawicy, czy może powstanie w Sejmie klub Solidarnej Polski, odparł: „Ja wiem, że wielu by się ucieszyło, gdyby w tej chwili tu z naszej strony zapowiedzi poszły dużo dalej”.

– Drodzy państwo, tu chodzi o Polskę, a nie o jakieś sprawy osobiste. Tu nie chodzi o obrażanie się, tylko o podejmowanie najlepszych decyzji dla kraju – zwrócił uwagę Ziobro.

– I tak jak w naszym przekonaniu, w zgodzie z sumieniem, podjęliśmy decyzję o głosowaniu przeciw i jest to dobra dla Polski decyzja, w naszej ocenie, tak też wszystkie inne decyzje, jeśli będziemy podejmować, zawsze będą poprzedzone głęboką rozwagą i namysłem. I tak postępujemy – kontynuował.

– W polityce, znacie mnie państwo, nie jestem od dziś ani od wczoraj. I na pewno nie mogę dać wam satysfakcji, że z powodów jakichś animozji czy niedopuszczenia nas do głosu będziemy wyciągać wnioski, które będą ważące dla państwa – oświadczył.

Z kolei wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta powiedział, że „pierwszym elementem szeroko dyskutowanym było tzw. rozporządzenie warunkujące wypłatę od tzw. praworządności”. Jego zdaniem „rozporządzenie to de facto ogranicza polską suwerenność”.

Według Kalety „zawiera ono możliwość permanentnego szantażowania Polski przez Komisję Europejską”. – To rozporządzenie narusza traktaty, ponieważ przenosi jednomyślne decyzje do większości kwalifikowanej, czyli łatwiej jest wywierać presję na Polskę – dodał. Presja ta, zdaniem Kalety, „jest wywierana od wielu lat w sprawach, które są ważne dla Polaków i dla wyborców Zjednoczonej Prawicy, takie jak ważne reformy wymiaru sprawiedliwości”.

– Również widzimy, że Komisja Europejska w ostatnich miesiącach mówi o tym, że będzie próbowała wymusić na Polsce, właśnie szantażem, możliwością blokowania środków z funduszy unijnych, [...] inne decyzje – te o charakterze ideologicznym, społecznym, tak jak małżeństwa osób różnych płci czy narzucanie tego, ile jest płci – tłumaczył. – Polska – za to, że nie chciałaby takich regulacji wprowadzać, co nie jest kompetencją unijną – miałaby być karana finansowo – dodał.

– To rozporządzenie weszło w życie i dlatego też w grudniu [...] jako Solidarna Polska mówiliśmy, że nie poprzemy tych negocjacji. Dzień, o którym mówiliśmy, jest dzisiaj – podkreślił. W ocenie wiceministra sprawiedliwości to „rozporządzenie zniszczyło możliwość realnego oddziaływania Polski na sprawy wewnętrzne w taki sposób, że będziemy mogli zawsze powiedzieć, że nie jest wywierana na Polskę presja międzynarodowa, szantaż finansowy – tu, niestety, ten mechanizm wszedł w życie – zaznaczył wiceminister.

Kaleta powiedział, że „drugim elementem, który jest w ostatnich tygodniach szerzej dyskutowany, jest kwestia tego, czy ta decyzja o zasobach własnych przyznaje nowe kompetencje Unii Europejskiej, czy ta decyzja pozwala w przyszłości Unii Europejskiej nakładać nieokreślonej wysokości podatki”. Jego zdaniem „w trakcie debaty usłyszeliśmy kilka manipulacji w tym przedmiocie”.

– Dlatego też pragnę państwu przekazać dosyć jasno, co wynika z motywów decyzji o zasobach własnych. Jest informacja, że jeszcze w tym roku KE po ratyfikacji przez państwa członkowskie przedstawi propozycję opodatkowania poszczególnych dziedzin życia gospodarczego – poinformował. Jak podał, będą to opłata cyfrowa, podatek od transakcji finansowych i od emisji dwutlenku węgla. W ocenie Kalety „ta decyzja mówi o tym, że Unia będzie mogła nakładać własne podatki, co jest istotne i bardzo niebezpieczne dla polskiej suwerenności”.

JG, PAP

NaszDziennik.pl