logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Uzupełnienie dla PiS?

Czwartek, 10 czerwca 2021 (17:28)

Aktualizacja: 10 czerwca 2021 (20:56)

Z Andrzejem Maciejewskim, politologiem z Instytutu Sobieskiego, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Kamil Bortniczuk potwierdza, że jeszcze w czerwcu odbędzie się bardzo duża impreza w Warszawie związana z nową formacją. Zatem Partia Republikańska, o której powstaniu mówiło się już od jakiegoś czasu, powoli staje się faktem?

– Z tego, co się orientuję, Partia Republikanie istniała już wcześniej – w końcu ubiegłego wieku w latach 1994-1998, tyle że była – nazwijmy to – w zawieszeniu i niewiele się o niej mówiło. Później część działaczy na tej bazie utworzyła ugrupowanie o nazwie Republikanie Rzeczypospolitej Polskiej. Tradycjami jest ta formacja związana z Fundacją Republikańską i wygląda na to, że teraz ktoś próbuje uporządkować sprawy i robi porządek prawny. Tak czy inaczej mówimy tu, co by nie powiedzieć, o nowej sile politycznej, która najprawdopodobniej wkrótce realnie wejdzie na polską scenę polityczną.

Adam Bielan i Kamil Bortniczuk są w stanie nadać tej formacji nowy impuls?

– Takie polityczne byty nie powstają z niczego, zawsze jest filar, pewna grupa – w tym wypadku grupa posłów wokół Adama Bielana, która z pewnością będzie fundamentem czy zaczynem nowego. Na pewno szeregi tej formacji zasilą zbuntowani parlamentarzyści i ministrowie, którzy opuścili szeregi Porozumienia, których drogi z Jarosławem Gowinem się rozeszły i sądzę, że jest to całkiem dobry fundament dla czegoś nowego. Wygląda zatem na to, że ta nowa, na razie mała partyjka będzie miała solidne podstawy w postaci swoich ludzi w parlamencie i w rządzie. Mam na myśli chociażby wiceministra aktywów państwowych Zbigniewa Gryglasa, sekretarza stanu w Ministerstwie Funduszy i Polityki Regionalnej Jacka Żalka, ministra Michała Cieślaka czy byłą wicepremier i minister rozwoju Jadwigę Emilewicz. Są to osoby zawiedzione Jarosławem Gowinem, z którym nie chcą mieć nic wspólnego. Zwrócę tylko uwagę, że wiele ugrupowań takiego startu, takiego fundamentu jak Partia Republikańska nie ma czy nie miało.

Do kogo obok wspomnianych przez Pana polityków jest adresowany ten polityczny projekt?

– Myślę, że może to być ciekawa oferta dla młodych środowisk konserwatywnych, dla ludzi, którzy szukają swojego miejsca na polskiej scenie politycznej. I może się okazać, że Partia Republikańska będzie swego rodzaju furtką, otwarciem na młodych, na środowiska akademickie i na osoby, które dopiero wchodzą w świat dorosłości i zyskują prawa wyborcze. Myślę zatem, że może to być ciekawa i – co ważne – realna alternatywa na politycznej mapie Polski.   

Odmiennie niż Campus Polska Przyszłości Rafała Trzaskowskiego?  

– W mojej ocenie Partia Republikańska może być poważnym zagrożeniem dla projektu – kolejnego zresztą – Rafała Trzaskowskiego, nie wykluczałbym, że może to być również alternatywa wobec Polski 2050 Szymona Hołowni. Partia Republikańska to formacja, która wyraźnie podkreśla swoje prawicowe korzenie, powiązania wolnorynkowe, czyli swoiste połączenie liberalizmu gospodarczego z konserwatyzmem w kwestiach politycznych i społeczno-obyczajowych oraz silne związki z tożsamością narodową. Politycy wyznający tego typu zasady i przekonania nie wstydzą się słów: patriotyzm i naród, a to jest ważne.

Czy na polskiej scenie jest miejsce na nową formację?

– Tak, z całą pewnością jest miejsce. Co więcej, Zjednoczona Prawica w ten sposób otrzyma dodatkowe wsparcie i wzmocnienie. Żadna partia nie wyczerpuje potrzeb społecznych, w tej materii zawsze jest wolna przestrzeń do działania do uzupełnienia, do dodania czegoś nowego, nowego impulsu, a przy okazji trochę świeżej krwi. Widzimy, że w polskim parlamencie partie łączą się w bloki i przynajmniej w najbliższej przyszłości będziemy mieli dwa bloki: Zjednoczoną Prawicę i blok, powiedzmy, opozycyjny, nazwijmy go koalicją przeciw władzy, i te bloki będą wokół siebie gromadziły poszczególne ugrupowania. Miejsce jest dla jednych i drugich. Jedno drugiego nie wyklucza. Takie są polityczne prawidła.

Czy Partia Republikańska Adama Bielana nie będzie jedynie tłem dla Prawa i Sprawiedliwości?

– Sądzę, że Partia Republikańska może być ciekawym uzupełnieniem dla Prawa i Sprawiedliwości. Wiadomo, że PiS ma pewne problemy z przyciągnięciem do siebie ludzi młodych, a na pewno nie w stopniu zadowalającym, zgodnym z oczekiwaniami. W tym momencie potrzebne jest wsparcie i takim wsparciem, taką formułą, być może bardziej czytelną, zrozumiałą i bardziej atrakcyjną dla młodego pokolenia, będzie formacja Adama Bielana. Powiedziałbym nawet, że może to być – w pozytywnym znaczeniu – koło ratunkowe, co może być korzystne w dobrze pojętym interesie PiS-u.

Symbioza?   

– Dokładnie, czyli współpraca oparta na obopólnej korzyści. Jednocześnie nie ukrywajmy, że taka formacja, dopiero powstająca, nie ma większych szans na samodzielne funkcjonowanie. W Polsce zarejestrowanych jest wiele ugrupowań politycznych, ale takich, które się naprawdę liczą, które są znane, które są obecne w parlamencie i mają realny wpływ na kształt sceny politycznej, jest zaledwie kilka. Ugrupowania, które są poza parlamentem, które nie mają wpływu na władzę, tak naprawdę się nie liczą, co więcej, z czasem tracą energię, sympatyków i znikają bądź są marginalizowane.

Czy i na ile odejście Adama Bielana i Kamila Bortniczuka z Porozumienia może zachwiać partią i pozycją Jarosława Gowina?

– Sądzę, że wbrew pozorom odejście Adama Bielana i Kamila Bortniczuka z Porozumienia i powstanie nowej formacji, a także wcześniejsze opuszczenie szeregów formacji Jarosława Gowina przez prof. Maksymowicza może się okazać spoiwem, którego wcześniej nikt nie brał pod uwagę. Kto wie, czy cała ta sytuacja nie będzie pierwszym filarem pod budowę mostu czy kładki ewakuacyjnej dla środowiska Jarosława Gowina. To jest polityka, więc sytuacja jest dynamiczna i wiele może się jeszcze wydarzyć. Dlatego w polityce unika się słowa „nigdy”. I to też należy brać pod uwagę.  

Jak mogą wyglądać teraz relacje w Zjednoczonej Prawicy i czy Jarosław Gowin będzie w stanie przełknąć to, że politycy Adam Bielan i Kamil Bortniczuk, którzy próbowali go wyautować, teraz współtworzą z nim blok koalicyjny?

– Proszę zwrócić uwagę na fakty, a te są następujące – mianowicie do środowiska Adama Bielana dołączy – jak już wspomniałem – Jadwiga Emilewicz, tudzież inne osoby, które z ramienia Porozumienia były desygnowane do rządu, znana będzie też liczba posłów w koalicji, zacznie się też rysować cały harmonogram. Oczywiście pozycja Porozumienia, które zostało uszczuplone personalnie, będzie inna niż w 2019 roku, a więc po wyborach parlamentarnych. W tym momencie Porozumienie jest słabsze i należy czekać na nowe rozdanie. Takie są fakty, ale Jarosław Gowin może mieć pretensje tylko do siebie, że nie potrafił utrzymać stanu posiadania. Politycy powinni rozumieć, że ambicje trzeba schować do kieszeni, a należy uruchomić rozsądek. Rozsądek mówi jedno, że w dobrze pojętym interesie Jarosława Gowina i jego środowiska jest trwanie w ramach Zjednoczonej Prawicy. Z poparciem, jakie ma obecnie Porozumienie, Jarosław Gowin samodzielnie nie ma szans na istnienie w polskiej polityce, nie ma też szans, żeby dostać się do parlamentu. Zatem jego być albo nie być to Zjednoczona Prawica i tylko w ten sposób – przez ponad dwa lata, jakie pozostały do najbliższych terminowych wyborów parlamentarnych – ta formacja ma szansę przetrwać. Wybór ścieżki opozycyjnej oznaczałby marginalizację Jarosława Gowina i jego formacji oraz pozbawienie szans na udział w przyszłym parlamencie.

A może Jarosław Kaczyński wychodzi naprzeciw Gowinowi, który chyba cały czas szuka swego miejsca w polityce, i daje mu szansę wyjścia z koalicji?

– Nie traktowałbym tego w ten sposób. Uważam, że każdy dojrzały, doświadczony polityk, a takim jest zapewne Jarosław Gowin, powinien wiedzieć, co ma robić, i wie, jak prowadzić działania polityczne. Myślę, że Jarosław Gowin powinien znać swoje miejsce w szeregu.

          Dziękuję za rozmowę.  

       

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl