logo
logo

Dziś w
„Naszym
Dzienniku”

Zdjęcie: arch. Hospicjum Królowej Pokoju/ Inne

Potrzebne pilne wsparcie

Środa, 21 lipca 2021 (02:03)

ROZMOWA z ks. Markiem Kujawskim SAC, założycielem i duszpasterzem Hospicjum Królowej Apostołów w Radomiu.

 

Czym jest projekt Wioska hospicyjna w Sołtykowie i na czym polega jego unikatowy charakter?

– Projekt jest innowacyjny. Takiego projektu nie ma w Polsce, w Europie ani na świecie. Powstanie tutaj 14 obiektów i dlatego mowa jest o wiosce. To wszystko stanowi jedną całość, czyli hospicjum stacjonarne. W tym dziele jesteśmy od 1984 r., gdy ks. Eugeniusz Dutkiewicz SAC odnowił ruch hospicyjny, powołując do życia pierwsze hospicjum domowe w Gdańsku. Organizuję wspólnoty wolontariuszy hospicyjnych, uczestnicząc w posłudze już 34 lata. Widziałem wiele odmian działalności hospicyjnej w różnych miejscach. W Sołtykowie chcemy stworzyć holistyczną opiekę hospicyjną, a więc współdziałające ze sobą hospicjum domowe i stacjonarne z basenem rehabilitacyjnym, pierwszym tego typu w Polsce, z wieloma poradniami, z dziennym pobytem, z możliwością praktyk dla studentów medycyny, pielęgniarstwa, ratownictwa medycznego, włącznie z bardzo potrzebnym dziś hospicjum perinatalnym, a także miejscem na ogólnopolskie i międzynarodowe konferencje hospicyjne.

Ile osób może liczyć na pomoc, gdy projekt zostanie ukończony?

– Myślę, że w ciągu roku może to być 600-800 osób – chorzy i umierający na nowotwory oraz inne choroby terminalne, dzieci, młodzież i dorośli. W naszym regionie nie ma tylu łóżek hospicyjnych, ile przewidują europejskie wymogi. Na ziemi radomskiej i na południowym Mazowszu jest 10 łóżek dla chorych z nowotworami w Zwoleniu, a powinno być, według standardów europejskich, 80-100 łóżek. U nas będzie ich ponad 60. To już znaczący postęp.

Jednak budowa hospicjum w Sołtykowie zwolniła ze względu na brak pieniędzy.

– Jesteśmy stowarzyszeniem wolontariuszy i nie pobieramy za naszą posługę wynagrodzenia. Jeżeli jakiekolwiek środki finansowe należą się któremuś z wolontariuszy, to są one natychmiast wpłacane na konto i to służy chorym w domowym hospicjum. Jesteśmy stowarzyszeniem, które dzień i noc służy chorym, ich rodzinom i osobom osieroconym. Poza działalnością w 200-tysięcznym Radomiu i w 5 okolicznych powiatach stowarzyszenie rozpoczęło budowę, której nie podjęło od zakończenia II wojny światowej ani państwo, ani samorządy.

Na to potrzeba znacznych środków finansowych?

– Od kilku lat wołamy o pomoc u prezydenta Radomia. Okazuje się, że nie może nam pomóc, ponieważ budujemy hospicjum 30 metrów od granicy Radomia, a prezydent może działać tylko w ramach własnej gminy. Zwróciliśmy się do premiera. Najpierw do premier Beaty Szydło, bez skutku, potem do premiera Mateusza Morawieckiego. Niestety, nie można dziś znaleźć pism, które od 2017 r. rokrocznie kierowaliśmy do szefa rządu. Od 3 lat pisaliśmy też do Jarosława Kaczyńskiego, ale jak grochem… żadnej reakcji. A myśmy głosowali na PiS i na Andrzeja Dudę. Tu nie chodzi o nas, wolontariuszy, tylko o ciężko chorych i umierających ludzi i ich rodziny, które nie mogą sobie z tym poradzić, a garstka wolontariuszy nie zdoła zaradzić potrzebom milionowej społeczności.

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

AB

Nasz Dziennik