logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Albert Zawada/ PAP

Rocznica zdobycia Reduty Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych

Poniedziałek, 2 sierpnia 2021 (16:20)

Pod hasłem „Medycy w Powstaniu Warszawskim” dziś odbyły się obchody 77. rocznicy zdobycia Reduty Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych.

Przy pamiątkowej tablicy stanęła wojskowa warta honorowa, a zaproszeni goście złożyli wieńce.

– Stajemy tutaj, aby oddać hołd poległym i zamordowanym, również tym niewinnym i bezbronnym. Aby oddać hołd tym żyjącym żołnierzom Powstania, którzy uczą nas, jak kochać Polskę – powiedział podczas poniedziałkowej konferencji Szef Urzędu do spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych Jan Józef Kasprzyk. Wspomniał również o szeregu publikacji, które pojawiają się w ostatnich dniach, kwestionujących zasadność wybuchu Powstania Warszawskiego. – Ci którzy je piszą, wyrządzają ogromną krzywdę i zbrodnię w stosunku do pamięci o Powstaniu Warszawskim – mówił Kasprzyk.

Wspomniał o artykule pod tytułem „Armia Krajowa wydała wyrok na Warszawę” opublikowanym na jednym z portali internetowych. Jak zaznaczył, „nie, to nie Armia Krajowa wydała wyrok śmierci na Warszawę. Ten wyrok wydały dwa państwa odpowiedzialne za wybuch II wojny światowej. Niemiecka III Rzesza i Związek Sowiecki. Wszystko, co później się działo, było wypełnieniem tego, co znajdowało się u podstaw diabelskiego paktu Hitler-Stalin”. – To nie Armia Krajowa wydała wyrok na Warszawę, tylko Niemcy – powtórzył. Przypomniał o tym, że Niemcy niszczyli miasto aż do grudnia 1944 roku, długo po ustaniu walk z powstańcami. – Tą samą odpowiedzialność ponoszą stojący bezczynni za Wisłą Sowieci – wspomniał Kasprzyk.

Przypomniał, że w ostatnich dniach powstańcy warszawscy w swoich publicznych wystąpieniach, chcąc usprawiedliwić swoją walkę, przepraszają Warszawę i warszawiaków za powstanie. – To nie Wy macie przepraszać za zagładę miasta. Wy zachowaliście się jak trzeba. Za to jesteśmy Wam wdzięczni. Dziękujemy Wam za Wasz czyn sprzed 77 lat. Stanęliście po stronie dobra przeciwko złu. Po stronie rzeczy najcenniejszej – niepodległości najjaśniejszej Rzeczypospolitej – powiedział.

Janusz Wawerski przeczytał list od ministra nauki i edukacji prof. Przemysława Czarnka, w którym minister złożył hołd powstańcom i wszystkim, którzy kultywują pamięć o tych ważnych dla Polski wydarzeniach. „Nic nie mówi tak wiele o patriotyzmie jak postawa człowieka. Patriotyzm powstańców warszawskich jest przykładem odwagi, lojalności, współpracy i braterstwa” – zaznaczył minister Czarnek.

2 sierpnia, godzina 11.00, to dokładna data zdobycia przez powstańców warszawskich Reduty PWPW przy ulicy Sanguszki 1 – jednego z najważniejszych bastionów Starego Miasta. W czasie okupacji Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych przeszła w ręce niemieckie. Jednak od 1940 roku na jej terenie działał konspiracyjny Wydział Produkcji Banknotów, który produkował fałszywe dokumenty oraz banknoty. Do 1942 roku wyprodukowanych zostało około 17 milionów złotych.

Gdy wybuchło Powstanie, załoga pod dowództwem Czesława Lecha, ps. Biały, oraz dwie grupy uderzeniowe zdobyły budynek PWPW. Tym samym kompleks wytwórni wraz z pobliskim budynkiem przy ulicy Rybaki stał się najbardziej na północ wysuniętym przyczółkiem opanowanej przez powstańców Starówki, ostrzeliwanym nieustannie przez artylerię z Cytadeli, działa pociągu pancernego oraz wyrzutnie rakietowe, popularnie zwane „szafami”.

„Według niemieckiej gazety propagandowej »Nowy Kurier Warszawski« żołnierze niemieccy stoczyli o PWPW walkę równie zaciętą jak ta pod Stalingradem. Szacuje się, że o utrzymanie kompleksu PWPW walczyło blisko 600 powstańców, około 100 z nich poległo” – informuje na swoich stronach Muzeum Powstania Warszawskiego.

Na terenie wytwórni działał m.in szpital polowy oraz wytwórnia butelek zapalających. Wewnątrz był też magazyn żywności, stworzony przez Niemców, który zaopatrywał walczących powstańców. Przez ponad cztery tygodnie kolejne grupy powstańców i ochotników wzmacniały obsadę placówki, tocząc zacięte boje o jej utrzymanie. 28 sierpnia obrońcy reduty zostali zmuszeni do jej opuszczenia. W piwnicach gmachu pozostało kilkudziesięciu rannych, których Niemcy wymordowali.

JG, PAP

NaszDziennik.pl