logo
logo

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Ukrócić samowolkę pseudoekologów

Poniedziałek, 22 listopada 2021 (08:21)

Aktualizacja: Poniedziałek, 22 listopada 2021 (09:20)

Jak najszybciej należy zmienić prawo, tak aby uniemożliwić tzw. organizacjom ekologicznym odbieranie zwierząt rolnikom – uważa komisarz UE ds. rolnictwa Janusz Wojciechowski.

Przyczynkiem do dyskusji o niesprawiedliwym traktowaniu rolników przez tzw. organizacje prozwierzęce był film zamieszczony w mediach społecznościowych, który przedstawia próbę odebrania właścicielowi jego bydła przez tzw. ekologów. Komisarz Janusz Wojciechowski stwierdził, że nie było podstaw do tego, aby odebrać rolnikowi jego zwierzęta. „Gwoli jasności – byłem i jestem stanowczo przeciw temu, żeby prywatne inspekcje w prywatnych mundurach miały prawo odbierania zwierząt prywatnym właścicielom. Od tego jest władza państwowa. A tu w dodatku krowa na ściółce, zdrowa, dobrze utrzymana… To nie może tak dalej trwać!” – napisał Wojciechowski. 

Przybliżając patologie obecnego systemu, komisarz stwierdził, że obecnie o tym, czy istnieje zagrożenie życia zwierząt gospodarskich, decydują amatorzy. „Niestety znam przykłady odbierania zwierząt gospodarskich tylko po to, żeby kosztem jakiegoś słabego rolnika na tym zarobić. Te zastraszające ludzi pseudopolicyjne mundury… nie, źle to wygląda i źle działa” – stwierdził komisarz UE ds. rolnictwa. Podkreślał również, że nie może dłużej dochodzić do sytuacji, w których odbiera się zwierzęta niewinnym rolnikom w celu za­robienia na tym pieniędzy. „Tu chodzi o to, żeby prawo nie dopuszczało prywatnej przemocy. Bo to jest zaproszenie do nadużyć” – tłumaczył Wojciechowski. Dodał również, że zamierza podjąć działania, które naprawiłyby obecną sytuację. „Choć jeszcze nie wiem, czy jako komisarz czy jako obywatel. Muszę to przeanalizować” – stwierdził polityk. 

Taktyczny zabieg?

Od lat o przeprowadzenie zmian w prawie, które uchroniłyby rolników przed przestępczymi działaniami tzw. ekologów, zabiega Jan Krzysztof Ardanowski, przewodniczący Rady ds. Rolnictwa i Obszarów Wiejskich przy Prezydencie RP. Jak wyjaśnia, czeka na propozycje, które Janusz Wojciechowski przedstawi. – Komisarz był jednym z głównych doradców prezesa Jarosława Kaczyńskiego podczas prac nad tzw. piątką dla zwierząt. Dopiero teraz dostrzega ten problem? Dlaczego nie dostrzegał go rok temu, gdy organizacje prozwierzęce miały być jeszcze dodatkowo wzmocnione i miały dostać dodatkowe narzędzia pozwalające na odbieranie zwierząt ich właścicielom? Nie wiem, czy jest to dostrzeżenie tego niezwykle ważnego problemu, czy zabieg taktyczny, który pozwolić ma na zyskanie sympatii rolników – zauważa w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”.

W czasach gdy ministrem rolnictwa był Jan Krzysztof Ardanowski, jego resort – w odpowiedzi na liczne skargi rolników – zaproponował przepisy, które miały ograniczyć możliwość odbierania zwierząt właścicielom w przypadku zagrożenia ich zdrowia lub życia. Gdyby weszły one w życie, zaniedbujący zwierzęta rolnik lub hodowca mógłby je stracić jedynie po interwencji służb państwowych. Rozwiązanie to zyskało poparcie organizacji hodowlanych i rolniczych. Przepisy te nie zostały przyjęte. Zamiast tego rozpoczęto procedowanie tzw. piątki dla zwierząt, a minister Ardanowski – za obronę interesów rolników – został zwolniony z kierowania resortem rolnictwa. – Rolnicy stają się ofiarami działań pseudoekologów. Co jakiś czas media informują nas o tym, że tzw. aktywiści ekologiczni dokonali kradzieży zwierzęcia, powołując się na ustawę o ochronie zwierząt. Przestępcy działają według schematu: odbiera się właścicielowi jego zwierzęta, a potem tworzy się w internecie zrzutkę, twierdząc, że te pieniądze są potrzebne do uratowania zwierzęcia. Z reguły zwierzę trafia na sprzedaż, a tzw. ekolodzy zarabiają na tym kolejne pieniądze – mówi „Naszemu Dziennikowi” Jacek Podgórski, dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej.

W ostatnich latach bardzo głośna była sprawa odebrania przez ekologów cielaków z państwowego Instytutu Technologiczno-Przyrodniczego w Falentach. Zabrano wówczas sześć zwierząt, a siódme uśpiono na miejscu. Dwa padły po wywiezieniu ich z Instytutu. Jan Krzysztof Ardanowski, który wówczas pełnił funkcję ministra rolnictwa, nazwał działania ekologów złamaniem prawa. Zaraz po akcji ekolodzy uruchomili zrzutkę w sieci, apelując o wpłaty, gdyż – jak twierdzili – nie byli w stanie utrzymać zagrabionych zwierząt.

– Nie można dłużej tolerować sytuacji, w której osoby zarabiające na odbieraniu zwierząt są też sędziami rolników. To jest łamanie prawa. Nikt nie może kwestionować prawa własności. Nie można nigdy zakłócać miru domowego. Takie prerogatywy mogą mieć tylko odpowiednie służby państwowe – podkreśla Jan Krzysztof Ardanowski. Jak dodaje, każdy rolnik czy hodowca, który dopuszcza się przestępstw względem zwierząt, musi być ukarany, ale stan zwierzęcia może ocenić jedynie fachowiec. – Trzeba mieć ogromną wiedzę o zwierzętach, żeby ocenić ich stan zdrowia i kondycję, a także przyczyny takich, a nie innych dolegliwości. Tylko specjaliści ocenią, czy stan zwierzęcia jest wynikiem działań jego właściciela, czy jest to naturalne pogorszenie zdrowia spowodowane m.in. jego starością. Nie można tolerować sytuacji, gdy osoby bez jakiegokolwiek kierunkowego wykształcenia – przebrani w mundury przypominające te należące do służb państwowych – kradną rolnikom zwierzęta i chcą jeszcze na tym zarabiać – zaznacza Ardanowski.    

Przez lata jednak niewielu polityków poruszało ten problem. – Cieszę się, że komisarz Wojciechowski zapowiada działania. Dotychczas kolejne rządy nie podejmowały tego problemu, gdyż w ich mniemaniu tzw. elektorat centrum jest potrzebny do wygrania wyborów. Pozwalano, więc na funkcjonowanie przepisów, które krzywdziły rolników. Liczę na to, że wkrótce się to zmieni, gdyż nie możemy tolerować patologii i działalności przestępczej. Komisarz Wojciechowski może liczyć na wsparcie rolników w tej sprawie – konkluduje Jacek Podgórski.

Rafał Stefaniuk

NaszDziennik.pl