logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Reakcja na rosnącą inflację

Czwartek, 25 listopada 2021 (15:39)

Aktualizacja: Czwartek, 25 listopada 2021 (16:26)

Z Markiem Astem, członkiem Komitetu Politycznego Prawa i Sprawiedliwości oraz przewodniczącym Sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Premier Mateusz Morawiecki przedstawił założenia tarczy antyinflacyjnej na najtrudniejsze miesiące zimowe – pakiet o łącznej wartości 10 miliardów złotych. Po tarczach antykryzysowych będzie kolejne wsparcie dla społeczeństwa…

– To pokazuje, że państwo polskie, polski rząd nie przygląda się biernie jak inflacja dotyka obywateli, ale w zależności od sytuacji reaguje, żeby możliwie jak najbardziej pomóc przejść ten czas szczególnie najuboższym, ale nie tylko. Jednocześnie ta reakcja pokazuje, że wbrew temu, co twierdzi opozycja – rząd premiera Mateusza Morawieckiego podejmuje działania, które mają złagodzić skutki inflacji, która – jak wiemy – dotyka nie tylko Polskę, ale również inne państwa Unii Europejskiej. Jest to też efekt – z jednej strony – kryzysu pandemicznego, a z drugiej strony – polityki unijnej w zakresie bezpieczeństwa energetycznego, a więc uzależnienia się od dostaw gazu z Rosji poprzez Nord Stream 1, Nord Stream 2. Są to zatem – często – okoliczności zupełnie niezależne od polskiego rządu, ale jak widać jest reakcja premiera Mateusza Morawieckiego, jest też propozycja skierowana przede wszystkim do osób, które znajdują się w najtrudniejszej sytuacji materialnej, ale są to też działania, które mają wesprzeć polskich przedsiębiorców.

Rząd w obliczu wzrostu inflacji – jak słyszymy – chce pomagać, łagodzić jej skutki, ale przecież to nie pierwszy kryzys jaki dotyka Polski. W 2009 roku, kiedy rządziła koalicja PO-PSL też był kryzys, a rządzący w odróżnieniu od obecnej ekipy szukali jak nie wydać pieniędzy i nie pomóc ludziom...

– Podejście Platformy i PSL-u – w czasie ich ośmioletnich rządów – było absolutnie ignorujące zagrożenia. Rządy czy to Donalda Tuska czy Ewy Kopacz nie prowadziły jakiejkolwiek polityki społecznej, a wręcz przeciwnie – ekipy te – wyprzedając majątek narodowy ignorowały istniejące zagrożenia. Mieliśmy „politykę ciepłej wody w kranie”, zwijania gospodarki, politykę mało ambitną, politykę podporządkowania się zachodnim gospodarkom – przede wszystkim gospodarce niemieckiej, ale Polacy nic z tego nie mieli. Dlatego jakiekolwiek pouczenia, czy krytyka jaka się pojawia czy to ze strony Donalda Tuska czy innych przedstawicieli totalnej opozycji są absolutnie niewiarygodne. Można powiedzieć, że gdyby los tak sprawił, że dzisiaj ta ekipa rządziłaby, gdyby miała wpływ na procesy gospodarcze czy procesy społeczne w Polsce, to stopień bezrobocia, stopień deficytu budżetowego byłby jednym z najwyższych w Unii Europejskiej.     

Jednak czy ten ruch, te działania antyinflacyjne rządu Mateusza Morawieckiego tak naprawdę nie spowodują wzrostu inflacji? Z punktu widzenia rządu będzie jednak mniej środków w budżecie…

– Abstrahując od działań rządu mamy też działania instytucji niezależnej, prowadzącej politykę fiskalną – mianowicie Narodowego Banku Polskiego. Bank Centralny podwyższył stopy procentowe i efekt tych długofalowych działań będzie zapewne zauważalny za parę miesięcy. Natomiast wzrost płac – bardzo istotny – w czasie rządów Prawa i Sprawiedliwości pewnie też w jakimś stopniu przyczynia się do wzrostu inflacji, bo rosną ceny. Z drugiej strony jest reakcja rządzących skierowana właśnie na ochronę najniżej uposażonych Polaków – szczególnie w obliczu rosnących rachunków za prąd. Przykładem jest tutaj bon energetyczny czy dodatek osłonowy, czyli działania absolutnie niezbędne, konieczne i prospołeczne.

Premier Morawiecki podczas konferencji prasowej twierdził jasno, że ta pomoc mogłaby pójść jeszcze dalej gdyby nie sprzeciw Unii Europejskiej. Rząd chciał obniżyć na całe pierwsze półrocze 2022 roku do zera VAT na artykuły żywnościowe, ale Komisja Europejska nie zgadza się…

– Mocno odrealniona Komisja Europejska nie zgadza się na wiele rzeczy, które mogłyby poprawić warunki życia zwykłym obywatelom, co więcej jest raczej nastawiona na wsparcie najbogatszych obywateli Unii Europejskiej i wielkich koncernów. Nic zatem dziwnego, że prospołeczna polityka rządu Zjednoczonej Prawicy w Polsce nie cieszyła się większym uznaniem ze strony polityków Unii Europejskiej – wręcz przeciwnie. Warto w tym miejscu wspomnieć, że m.in. właśnie dzięki wielkim transferom społecznym, z którymi mieliśmy do czynienia zwłaszcza w czasie pierwszej kadencji rządów PiS-u, spowodowały nakręcenie koniunktury i wielki rozwój polskiej gospodarki. Myślę więc, że i obecne działania – założenia przedstawione dzisiaj przez premiera Mateusza Morawieckiego spowodują nie tylko pomoc dla Polaków, ale także ożywienie gospodarcze.    

Jak rozumieć działania Unii Europejskiej – zwłaszcza w obliczu zbliżającej się zimy, kiedy słyszymy o brakach, a co za tym idzie wzrostach cen energii. Czy w tej sytuacji Unia nie powinna zweryfikować swojej polityki – szczególnie w ramach zielonej energii, nie wspominając już o tym, że bezrefleksyjnymi działaniami Berlina otworzono pole do działania Putina i szantażu gazowego?          

– Cele dotyczące ochrony środowiska, to jest jedno, natomiast przede wszystkim należy się liczyć z realiami, trzeba się liczyć z rozwojem państw członkowskich Unii Europejskiej, a także z różnymi uwarunkowaniami energetycznymi w poszczególnych państwach. Zupełnie inne potrzeby są dajmy na to w państwach na północy Europy, zupełnie inne są na południu, a jeszcze inne dotyczą nowych państw członkowskich, które przez wiele lat zniewolenia komunistycznego – do roku 1989 nie mogły korzystać z dobrodziejstw demokratycznego świata i nie mogły się – tak jak np. Polska swobodnie gospodarczo rozwijać tak jak to było w przypadku państw tzw. starej Unii. Myślę, że te wszystkie okoliczności powinny być dzisiaj brane pod uwagę, a co za tym idzie Europejski Zielony Ład powinien być dostosowany do specyfiki każdego państwa członkowskiego. W szczególności – w obliczu nadciągającego kryzysu – założenia Europejskiego Zielonego Ładu i programu „Fit for 55”, który dzisiaj jest forsowany – powinny być zweryfikowane.

Czy nie dochodzimy do ściany i czy wkrótce się nie okaże, że cały ten Europejski Zielony Ład i polityka klimatyczna forsowane przez elity zachodnioeuropejskie i ideologia, która temu towarzyszy nie rozbiją się o rzeczywistość, czy nie zbankrutują?   

– Z pewnością lepiej żeby nic z tych zielonych pomysłów nie zostało niż żeby efekty miały się okazać odwrotne od zamierzonych – czyli bardzo negatywny i pogłębiający się kryzys energetyczny, który coraz wyraźniej puka do bram wielu europejskich państw. Dlatego uważam, że konieczna jest pogłębiona i rzeczowa dyskusja uwzględniająca nie ideologiczny punkt widzenia, ale realia. Tak dyskusja powinna się odbyć a wnioski powinny zostać wyciągnięte. Lepiej późno niż wcale. Przecież głośno się mówi – i z Polski też płyną sygnały, co do Europejskiego Zielonego Ładu czy jest to bardziej szansa czy zagrożenie. Musimy, więc podejść do tego problemu bardzo realistycznie i zastanowić się czy Polska nie powinna być właśnie tym państwem, które zwróci uwagę na związane z tym zagrożenia płynące z tych, co tu dużo mówić mocno ideologicznych programów i kto wie, czy ich nie zawetować. Mamy własne surowce energetyczne i przede wszystkim powinniśmy się na nich opierać.

          Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl