logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Mateusz Marek/ PAP

Za wschodnią granicą

Poniedziałek, 29 listopada 2021 (15:33)

Nie uznajemy zmian granic, których Rosja chce dokonać w Europie siłą – oświadczył prezydent Andrzej Duda, który przebywa w Budapeszcie, gdzie odbywa się spotkanie prezydentów krajów Grupy Wyszehradzkiej.

Mówiąc o rejonach „okupowanych przez Rosję”, zaznaczył, że „to precedens, który musi zostać anulowany poprzez przywrócenie międzynarodowo uznanych granic Ukrainy”.

Podczas konferencji prasowej prezydent Duda został zapytany o sytuację przy granicy ukraińsko-rosyjskiej i ukraińsko-białoruskiej, koncentrację wojsk rosyjskich na tamtym terenie, możliwe scenariusze rozwoju sytuacji, rolę Polski w przypadku eskalacji działań oraz o kwestię umiędzynarodowienia tego tematu.

– Mogę śmiało odpowiedzieć na to pytanie, że temat jest umiędzynarodowiony. To, nie ma co ukrywać, jedna z kwestii, o których rozmawiałem w zeszłym tygodniu, w czwartek z sekretarzem generalnym Sojuszu Północnoatlantyckiego panem Jensem Stoltenbergiem – odpowiedział.

Prezydent Duda podkreślił, że „to nie jest tylko i wyłącznie – z naszego punktu widzenia – kwestia bezpieczeństwa Ukrainy”. Zaznaczył, że jest to „ogromnie ważne”, a więc jest też na bieżąco monitorowane, o czym rozmawiał także z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim.

– To jest kwestia w ogóle bezpieczeństwa Sojuszu Północnoatlantyckiego. Proszę pamiętać, że jeżeli mówimy o jakieś koncentracji wojsk rosyjskich, czy relokacji wojsk rosyjskich, która ma miejsce wokół granic Ukrainy, to dzieje się również i w obszarze Białorusi. Nie jest żadną tajemnicą, że po manewrach Zapad'21, które miały miejsce jesienią, a których kulminacja była we wrześniu, część jednostek rosyjskich pozostała na terenie Białorusi – przypomniał.

W związku z tym, w jego ocenie, można mówić o tym, że właśnie te jednostki rosyjskie „stanowią pewne wzmocnienie” w tym rejonie. Dlatego – jak kontynuował – przekazał Stoltenbergowi swoją opinię, że „to wymaga podwyższonej gotowości ze strony Sojuszu Północnoatlantyckiego do tego, by przede wszystkim bronić granic Sojuszu Północnoatlantyckiego i bezpieczeństwa państw Sojuszu Północnoatlantyckiego, poczynając od państw bałtyckich, poprzez całą wschodnią flankę, aż do Rumunii, Grecji, Bułgarii i tak dalej”.

Prezydent Duda zapewnił, że na bieżąco jest monitorowana także sytuacja na Ukrainie, bo – jak zaznaczył – „jest sprawą oczywistą, że dzisiaj rejony Ługańska, Doniecka czy Krymu są cały czas okupowane przez Rosję”. – Ale my absolutnie nie uznajemy tych zmian granic, których Rosja chce dokonać w Europie siłą. Uważamy, że jest to precedens, który musi zostać anulowany poprzez przywrócenie międzynarodowo uznanych granic Ukrainy. I mam nadzieję, że także i Sojusz Północnoatlantycki tutaj w sposób jednoznaczny będzie w tym zakresie Ukrainę wspierał – oświadczył.

Andrzej Duda wyraził nadzieję, że „bezpieczeństwo Sojuszu poprzez wzmocnienie Sojuszu na wschodniej flance, ale przede wszystkim poprzez wzmocnienie gotowości, jest już w tej chwili realizowane i będzie w najbliższym czasie realizowane, choćby poprzez wzmocnienie misji Air Policing, czy też w razie konieczności wysłania w celu obserwacji samolotów AWACS [ang. Airborne Warning and Control System – Lotniczy System Ostrzegania i Kontroli – przyp. PAP].

Władze w Kijowie informują o koncentracji ok. 90 tys. rosyjskich żołnierzy w pobliżu granicy Rosji z Ukrainą. Dane wywiadowcze wskazują również na istnienie konkretnych planów, sugerujących ponowną rosyjską inwazję na Ukrainę tej zimy. Część ekspertów uważa, że do ewentualnego ataku mogłoby dojść także z terytorium Białorusi.

JG, PAP

NaszDziennik.pl