logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Niemiecki paszkwil w TVP

Wtorek, 4 czerwca 2013 (02:07)

Telewizja Polska wyemituje serial niemieckiej ZDF pokazujący bohaterów Armii Krajowej jako antysemitów. Naszą odpowiedzią na paszkwil ma być jedynie debata.

Chodzi o trzyodcinkowy serial „Nasze matki, nasi ojcowie” wyprodukowany przez ZDF. Film został pod koniec marca br. wyemitowany w Niemczech i wzbudził potężne kontrowersje. Żołnierze Armii Krajowej zostali w paszkwilu przedstawieni m.in. jako programowi antysemici, nacjonalistyczni szowiniści, a oddziały partyzanckie jako bandy.

To wówczas prezes TVP Juliusz Braun ocenił, że polski wątek „nie ma nic wspólnego z prawdą historyczną i dlatego musi zostać potępiony i odrzucony”. Teraz jednak kierownictwo TVP chce w czerwcu wyemitować serial. Po to, by widz sam mógł wyrobić sobie zdanie.

Jak podała Telewizja Polska, pokaz miałby pomóc widzom w ocenie i rozeznaniu się w kontrowersji „Naszych matek, naszych ojców”, ponieważ emisja trzeciego odcinka serialu „zostanie w TVP1 poprzedzona wprowadzeniem historycznym, zaś po filmie odbędzie się debata historyków i ekspertów o polityce historycznej w Niemczech i Polsce”.

Na koszt podatnika

Podpułkownik Tadeusz Filipkowski, członek prezydium zarządu głównego i rzecznik Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej, przypomina, że protest kombatantów przeciwko fałszywemu przedstawianiu AK, próbom zamazywania historii i wybielania Niemców z odpowiedzialności za holokaust poprzez zarzucanie Polakom antysemityzmu został podjęty już 27 marca br. Filipkowski uważa, że jeśli ma dojść do emisji niemieckiego serialu, to powinien też zostać pokazany rzetelny dokument na temat Armii Krajowej.

Jak przypomina, Fundacja Filmowa AK zrealizowała dotąd 26 takich obrazów. Co ciekawe, sama Fundacja próbowała już filmem odpowiedzieć na antysemickie oskarżenia – powstała nawet inicjatywa, aby wraz z telewizją publiczną zrealizować materiał traktujący o działalności „Żegoty”, organizacji podziemnej w Europie, która w sposób zorganizowany niosła pomoc Żydom.

Jednak w TVP nie znaleziono na ten cel środków. Są za to pieniądze na zakup praw do emisji niemieckiego serialu. Pytany o szczegóły umowy Jacek Rakowiecki, rzecznik TVP, poinformował „Nasz Dziennik”, że ta kwota jest objęta tajemnicą handlową. Zapewnił jedynie, że jest to „niewygórowana cena”.

Jad z ekranu

W ocenie poseł Doroty Arciszewskiej-Mielewczyk (PiS), wątpliwe jest, by debata planowana po projekcji serialu była w stanie odpowiedzieć na fałszerstwa, jakie nagminnie pojawiają się w niemieckiej narracji. Zwłaszcza że obraz silniej wkodowuje się w widza niż słowo.

– To bardzo niebezpieczne przedsięwzięcie. Zbyt słaba dyskusja przetoczyła się przez Polskę na temat tego filmu, a przecież on jest nie do przyjęcia. To wtedy, w marcu, należało uskuteczniać debaty, pisać protesty. Owszem, dziś taka debata mogłaby się odbyć, ale bez emisji filmu – ocenia w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”.

Jak zauważa, w ramach dyskusji trzeba by wskazać na opublikowane dotąd materiały fałszujące historię, bezkarnie używające chociażby nieprawdziwego określenia „polskie obozy koncentracyjne”. W ten nurt wpisuje się serial ZDF. W ocenie poseł Arciszewskiej-Mielewczyk, tego typu publikacje powinny podlegać analizie, bo mają za zadanie relatywizowanie historii i kształtowanie świadomości Niemców, których wiedza historyczna jest na żenująco niskim poziomie.

– Trzeba też wyciągać wnioski i zastanowić się, co my robimy, aby edukować polskie społeczeństwo. Z pewnością ograniczanie lekcji historii nie jest tu dobrą metodą. Nie mamy właściwie zorganizowanych miejsc pamięci, muzeów Golgoty Wschodu i Zachodu. A powinniśmy to robić z szacunku dla swoich bohaterów, swojego państwa, swojej historii i wartości wyznawanych przez wieki – dodaje parlamentarzystka.

W jej przekonaniu, wiedza o żołnierzach wyklętych, o wysiedleniach, wypędzeniach, mordach czy planowych eksterminacjach, w których ofiarami byli Polacy, jest wciąż niewielka. W zamian mamy do czynienia z fałszowaniem historii. – Nie możemy doprosić się, żeby kaci stanu wojennego czy roku 70. zostali osądzeni. W tej sytuacji będziemy karmić społeczeństwo filmem, który zapewne obejrzy sporo widzów, ale nie jest powiedziane, że te wszystkie osoby zechcą zainteresować się debatą, która ma im wyjaśnić to, co właściwie zostało wyemitowane. Jestem przerażona krótkowzrocznością TVP – zaznacza Arciszewska-Mielewczyk.

Kat w roli ofiary

W ocenie dr Hanny Karp, medioznawcy, wykładowcy WSKSiM w Toruniu, prezentacja tego rodzaju kontrowersyjnych filmów powinna odbywać się na zasadzie symetrii. Zwłaszcza że zaproponowany polskiemu widzowi serial jest elementem polityki historycznej prowadzonej przez Niemcy. Zatem jednostronny pokaz stanowić może ukłon TVP wobec działań naszych zachodnich sąsiadów.

– Należałoby oczekiwać, że ZDF wyemituje w podobnym terminie równie ważny dla Polski serial i że tam także odbędzie się rzeczowa debata historyczna. W tym przypadku nic nam nie wiadomo, by taka inicjatywa powstała po stronie niemieckiej – podnosi dr Karp.

Jak dodaje, TVP np. mogła raczej – zgodnie ze składanymi obietnicami – pomóc ZDF w realizacji rzetelnego dokumentu na temat Armii Krajowej, by równolegle wyemitować go w Niemczech. – Tego rodzaju inicjatywa stanowiłaby element dialogu. A tak to Niemcy narzucą ton debaty, jej wektory i aksjologię. Wydaje się, że prezes TVP się temu poddaje – ocenia.

Pokazowi niemieckiego serialu ma towarzyszyć debata i wprowadzenie historyczne, ale kluczem będą jej jakość, kierunek oraz czas przeprowadzenia. Bo w sytuacji okrajania nauczania historii w szkołach widzowi bardziej niż możliwość wyrobienia sobie własnej opinii potrzebna jest edukacja historyczna.

– Być może emisję filmu należałoby poprzedzić debatą, może innymi filmami, bo zwykle bywa tak, że po filmie większość osób wyłącza odbiorniki – zwraca uwagę dr Karp.

Jak przyznaje, emisja filmu może pomóc świadomym widzom przekonać się, jakie są prawdziwe intencje filmów takich jak „Nasze matki, nasi ojcowie”, jak animowana jest debata historyczna w Niemczech – że nierzadko chodzi w niej o zamianę ról kata i ofiary. Jak zauważa, patrząc na problem przez pryzmat roli TVP, istotne będzie też to, jakie inny filmy dotykające problematyki II wojny światowej zaprezentowane zostaną w Polsce. – Bo może się okazać, że niemiecki serial będzie kapitulacją TVP – przewiduje.

Marcin Austyn

Nasz Dziennik