logo
logo
zdjęcie

Paulina Gajkowska

Pokłosie wściekłej ateizacji

Poniedziałek, 24 czerwca 2013 (02:00)

Lewicowe tygodniki i portale to kopalnia kuriozalnych opinii i pseudointeligenckich tekstów, których szczytem finezji jest szydzenie z Kościoła. Wzór pełnego jadu wobec katolików i wszystkiego, co dla katolików najdroższe, może stanowić medialna aktywność blogerów, m.in. na portalu Tomasza Lisa.

Znalazłam tam niedawno tekst, którego autor nie tylko nie rozumie podstawowych spraw dotyczących wiary katolickiej. Jak to często bywa w przypadku osób walczących z Kościołem, szczyci się swoją niewiedzą i czyni z niej swój atut w celu ośmieszenia katolików i ich wiary.

Być może nie byłoby sensu zajmować się w ogóle tekstem „Czy dzieci ateistów są prześladowane?”, gdyby nie to, że jest on mocno reklamowany na bardzo popularnym niestety wśród młodych ludzi portalu.

Odzwierciedla on również niezwykle groźne skutki ateizacji – zjawiska nachalnie pompowanego przez lewackie środowiska, w dodatku w najbardziej wulgarnej formie. Już właściwie nie sączy się antyklerykalnej propagandy, tylko próbuje się ją wbijać młotkami.

Rzeczony tekst o dzieciach ateistów, tak jak powiedziałam, nie byłby wart przytoczenia, gdyby nie to, że stanowi on idealne exemplum tego, do jakich zaciekle szyderczych argumentów uciekają się dziś ateiści, ofiary Palikota, Hartmana czy Środy.

Autorka zaczyna od wezwania do wychowywania dzieci w postawie ateistycznej, ponieważ w jej przekonaniu jest to „najlepsza, najuczciwsza i najbardziej moralna postawa”. Dalej jest już tylko gorzej.

Blogerka brnie w totalną kompromitację, apelując do swoich „współ-nie-wyznawców”, aby nie chrzcili dzieci, bo „wypisanie się z Kościoła jest bardzo trudne!”. Z drugiej jednak strony twierdzi, że gdyby jej obecnie kilkuletnie dziecko „zechciało iść do komunii”, to by mu pozwoliła, bo zakazy to domena Kościoła. Szanowna pani, dziecko nieochrzczone nie może przystąpić do Komunii Świętej.

Tak więc zanim powie się coś na temat Kościoła, proponuję ugryźć się w język, bo taka żałosna niewiedza jest prostą drogą do samoośmieszenia.

Mało tego, autorka idzie w zaparte – choć doprawdy przy pierwszym akapicie straciła już wszelkie kwalifikacje, aby w wybranym przez siebie temacie się wypowiadać – i twierdzi, że do Kościoła zabiera dziecko, aby pokazać mu architekturę i sztukę.

Kilka razy podkreśla również, że „religia jest zła”. Czemu? „Bo potrafi zepsuć relacje wewnątrz rodziny”. „Religia jest zła” – oto, czym karmią swoje ofiary ideolodzy nowego postępu.

Tak na marginesie: kto powiedział, że „religia to opium dla mas”? Czy nie człowiek odpowiedzialny za stworzenie podwalin pod najbardziej zbrodniczy system w historii ludzkości? Zanim zacznie się wychwalać ateizm i jego „wspaniałe” skutki, warto sięgnąć po podręcznik do historii.

Paulina Gajkowska

Nasz Dziennik