logo
logo

Zdjęcie: M.Marek/ Nasz Dziennik

Prezent dla większych

Wtorek, 9 lipca 2013 (02:04)

Preferencje dla dużych dzierżawców przewidziane w projekcie nowelizacji ustawy o gospodarowaniu państwowymi nieruchomościami rolnymi Skarbu Państwa autorstwa posłów PSL krytykuje Międzyzwiązkowy Komitet Protestacyjny Rolników Województwa Zachodniopomorskiego.

Rolnicy, którzy od wielu miesięcy protestują przeciwko wykupywaniu państwowej ziemi przez zagraniczne podmioty korzystające z podstawionych ludzi, tzw. słupów, przyznają, że wiele zapisów nowej ustawy wychodzi naprzeciw ich postulatom, ale część artykułów chcieliby z niej wykreślić.

Komitet popiera wprowadzenie reguły, że z udziału w przetargach ograniczonych na zakup ziemi byłyby wyłączone osoby, które wcześniej nabyły już z państwowego zasobu nieruchomości o łącznej powierzchni co najmniej 300 ha użytków rolnych (to ustawowa granica gospodarstwa rodzinnego).

Posłowie mogą też liczyć na poparcie rolników dla zapisów, które zwalniają osoby startujące w przetargach organizowanych przez Agencję Nieruchomości Rolnych z wymogu dotyczącego 5-letniego okresu osobistego prowadzenia gospodarstwa rolnego. Taka regulacja pozbawia teraz młodych rolników możliwości zakupu ziemi na powiększenie swoich gospodarstw.

– To rzeczywiście dobry pomysł. Za kilka miesięcy, po ślubie, razem z mężem przejmiemy gospodarstwo rolne jego ojca. W pobliżu są grunty po dawnych PGR-ach, którymi zarządza Agencja Nieruchomości Rolnych, i nie ukrywam, że kilkanaście hektarów tej ziemi by nam się przydało. Mam nadzieję, że ustawa niedługo zostanie przez parlament przyjęta – mówi Zuzanna Purzycka, specjalistka od ekonomiki rolnictwa.

Ustawa z wątpliwościami

Najbardziej niepokój zachodniopomorskich rolników (choć nie tylko ich) wzbudzają preferencje dla dużych dzierżawców. Posłowie PSL proponują, aby dzierżawcy, którzy na mocy ustawy z 16 września 2011 r. nie zgodzili się na oddanie ANR 30 proc. dzierżawionej ziemi, mogli teraz taką deklarację złożyć. Mieliby na to trzy miesiące od momentu wejścia w życie nowelizacji.

Komitet jest zdziwiony „prezentem”, jaki posłowie chcą zrobić dużym dzierżawcom. Ich zdaniem, państwo powinno egzekwować zapisy obowiązującej ustawy, która stanowi, że w przypadku, gdy dzierżawca nie zgodził się na zmianę umowy i oddanie 30 proc. gruntów, to po jej zakończeniu cała ziemia, którą dzierżawi teraz od ANR, ma wrócić do zasobów Agencji. W ten sposób Agencja Nieruchomości Rolnych – argumentują rolnicy – miałaby więcej gruntów dla rolników chcących powiększać swoje rodzinne gospodarstwa.

„Proponowane w projekcie nowelizacji rozwiązania polegające na przywróceniu terminu składania oświadczeń przez dzierżawców nie służą budowaniu zaufania do państwa ze strony jego obywateli” – uważa komitet protestacyjny.

Rolnicy uważają ponadto, że ta „troska” o dużych dzierżawców jest niesprawiedliwa w stosunku do rodzimych rolników. „W majestacie prawa spółki – w zdecydowanej większości z kapitałem obcym – zyskują przywilej zakupu 70 proc. dzierżawionej ziemi po cenie określonej przez rzeczoznawców, a o wyłączone z dzierżawy 30 proc. rodzimi rolnicy muszą walczyć na przetargach, często ze ’słupami’ podstawionymi przez właścicieli spółek, z których nieruchomość została wyłączona” – argumentuje MKPRWZ.

Co więcej, posłowie nie są już tak łaskawi dla mniejszych dzierżawców, bo wciąż nie zagwarantowano możliwości kontynuacji dzierżawy przez następców prawnych (np. w razie śmierci rolnika), a tego protestujący domagają się od grudnia 2012 roku. Inny niezrealizowany postulat – nie ma na ten temat nic w poselskim projekcie ustawy – to ograniczenie pełnej swobody obrotu ziemią rolniczą po 30 kwietnia 2016 roku.

– Rząd przekonuje, że po tej dacie musimy uwolnić handel gruntami rolnymi, że ziemię rolniczę bez przeszkód będą mogli kupować obcokrajowcy (teraz mogą to robić spółki, czyli podmioty prawne, a nie osoby fizyczne). Ale w wielu zachodnich państwach, gdzie też teoretycznie jest swobodny obrót ziemią, wprowadzono takie regulacje, które chronią interesy rodzimych rolników. Chodzi po prostu o wypracowanie takiej formuły prawnej, która uchroni nas przed masowym wykupem gruntów rolnych, a będzie też zgodna z unijnym prawem – wyjaśnia Dorota Dąbrowska, prawnik. I o to też chodzi rolnikom.

Krzysztof Losz

Nasz Dziennik