logo
logo

Zdjęcie: A.Byszuk/ Nasz Dziennik

Ratusz wyrzuca małych sportowców

Środa, 16 października 2013 (02:00)

Platforma likwiduje jedyną w Warszawie szkołę kompleksowo kształcącą dzieci w tenisie stołowym. Politycy szykują dzieciom przenosiny do placówki, w której salka gimnastyczna mieści cztery stoły do ping-ponga.

 

Chodzi o Szkołę Podstawową nr 40 imienia Andrzeja Grubby przy ul. Hożej. – Likwidacja naszej szkoły przekreśli szanse na profesjonalne kształcenie przyszłych gwiazd sportu w tej dziedzinie – mówią rodzice. Szkoła Podstawowa nr 40 i Gimnazjum nr 39 tworzą Zespół Szkół nr 68. Do podstawówki uczęszcza obecnie ok. 200 dzieci, jej uczniowie słyną z sukcesów m.in. w tenisie stołowym. Dzieci trenują tu też pływanie i jazdę na łyżwach. Absolwentami placówki byli: surferka Zofia Klepacka czy pięcioboistka Sylwia Czwojdzińska.

W roku ubiegłym Szkole Podstawowej nr 40 nadano imię Andrzeja Grubby, a Gimnazjum nr 39 imię Agaty Mróz. Wybrano właśnie tych patronów, bo szkoły wyróżniały się wieloletnimi tradycjami i osiągnięciami właśnie w tenisie stołowym i siatkówce.

W lipcu Rada Dzielnicy Śródmieście głosami radnych Platformy Obywatelskiej podjęła uchwałę o likwidacji Szkoły Podstawowej nr 40 im. Andrzeja Grubby. „Podjęcie działań związanych z likwidacją Szkoły Podstawowej nr 40 w Zespole Szkół nr 68 spowodowane jest zarówno koniecznością znalezienia nowej lokalizacji dla LXVII Liceum Ogólnokształcącego im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego oraz potrzebą zracjonalizowania sieci śródmiejskich szkół i dostosowania jej do aktualnych uwarunkowań demograficznych w dzielnicy Śródmieście” – czytamy w uchwale.

Śródmiejskie władze przewidują, że szkoła przestanie działać 31 sierpnia 2014 roku. Do tego czasu dzieci mają być przeniesione do szkoły podstawowej nr 48 mieszczącej się w Zespole Szkół nr 60 przy ul. S. Sempołowskiej. Urząd dzielnicy tłumaczy, że podstawówka na Hożej to szkoła mała i że aż 90 proc. uczniów dojeżdża do niej spoza rejonu. A Liceum im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego boryka się z trudnościami lokalowymi. „Placówka nie posiada pełnowymiarowych sal, biblioteki szkolnej, laboratoriów, zaplecza sportowego. (…) Corocznie szkole przyznawane były dodatkowe środki związane z wynajmem sali gimnastycznej w Ośrodku Sportu i Rekreacji przy ul. Polnej 7” – czytamy uchwale.

Z takimi argumentami nie zgadzają się rodzice. Tłumaczą, że do placówki uczęszczają dzieci z całej Warszawy ze względu na jej specyfikę. Rodzice obawiają się, że po przeprowadzce pogorszą się warunki nauki, a dzieci nie będą mogły rozwijać swoich sportowych pasji.

– Szkoła przy ul. Sempołowskiej ma bardzo małą salę gimnastyczną – mogą się tam zmieścić najwyżej cztery stoły do tenisa. W naszej szkole na Hożej są dwie sale gimnastyczne; w jednej może się zmieścić sześć stołów, a w drugiej – osiem. Szkoła przy Hożej jest jedną z najlepszych w Warszawie. Nasze dzieci mają tu praktycznie wszystko: treningi, obozy. Chce się teraz je wtłoczyć do molocha, gdzie nie będzie warunków do uprawiania sportu jak dotychczas – skarży się w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Mariusz K., ojciec dwóch uczniów. 

– Szkoła przy Hożej jest jedną z najlepszych w Warszawie. Nasze dzieci mają tu praktycznie wszystko: treningi, obozy. Chce się teraz je wtłoczyć do molocha, gdzie nie będzie warunków do uprawiania sportu jak dotychczas – skarży się w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Mariusz K., ojciec dwóch uczniów. 

Tego samego zdania są radni PiS. – To jest specyfika wielu dużych dzielnic w centrach wielkich miast, że przyjeżdżają tu ludzie z innych rejonów miasta. Śródmieście jest jednym z większych miejsc pracy w stolicy. Argument, że do szkoły przy Hożej przyjeżdżają dzieci spoza Śródmieścia, jest w ogóle nietrafiony. To świadczy jedynie o tym, że ta szkoła cieszy się wielką renomą – argumentuje Piotr Kazimierczak, wiceszef rady dzielnicy. – Nie popieramy tej uchwały, to są jakieś dziwne przesunięcia szkół w ramach polityki, którą prowadzi Platforma – dodaje.

Decyzję o likwidacji szkoły przy Hożej rada dzielnicy podjęła w czasie wakacji, w czasie urlopowym, gdy rodzice nie mogli uczestniczyć w spotkaniach rady czy też zapobiec jej decyzji.
Rodzice zwracają także uwagę, że zaledwie kilka lat temu szkołę gruntownie wyremontowano kosztem kilkuset tysięcy złotych, tak by sprostać potrzebom kształcenia sześcioletnich dzieci w klasie pierwszej i maluchów w oddziale przedszkolnym. Dostosowano meble, toalety, plac zabaw i szatnię.

Przeniesienie licealistów do tak przygotowanego budynku oznaczać będzie konieczność wykonania remontu odwracającego te zmiany. Remontu i dostosowania sal będzie też wymagał obiekt na ul. Sempołowskiej.
Według rodziców, to jaskrawy przykład marnotrawienia publicznych pieniędzy.

List bez echa

Rodzice wielokrotnie interweniowali u prezydent stolicy Hanny Gronkiewicz-Waltz. Bezskutecznie. – Pierwsze pisma wysłaliśmy 14 lipca. Od tamtej pory nie mamy odpowiedzi – mówi Agnieszka Szulc, matka jednej z uczennic. Zdesperowani rodzice wystosowali w końcu list otwarty do prezydent Warszawy.

„Czy nie uważa Pani, że przeniesienie szkoły z ambitnym programem i doświadczeniem w zakresie edukacji sportowej, szkoły mogącej poszczycić się wieloma wychowanymi przez siebie mistrzami sportu, w miejsce, które nie spełnia warunków takiej edukacji, stanowić będzie stratę dla wychowania sportowego warszawskich uczniów i przyczyni się do marnowania potencjału tej młodzieży?” – pytają.

I dalej: „Uważamy, że poprawianie warunków nauki licealistów kosztem pogorszenia warunków nauki ich dużo młodszych kolegów z podstawówki jest niemoralne. (…) Czy takie decyzje nie prowadzą do zaniedbania jednego z ważnych obowiązków szkoły, której misją jest nie tylko przekazywanie wiedzy, ale też kształtowanie postaw solidarności i koleżeństwa wśród młodzieży?”. O losie szkoły zdecydują ostatecznie stołeczni radni, dla których wiążąca będzie opinia Komisji Edukacji i Rodziny. Ta miała rozpatrzyć sytuację szkoły na wczorajszym posiedzeniu, które jednak ostatecznie się nie odbyło.

– Moja córka od pierwszej klasy trenuje tenis stołowy. Zaczynała dwa razy w tygodniu, pozostając po lekcjach w szkole wraz ze swoimi rówieśnikami. Teraz są to treningi niemalże codzienne. Trud jej i trenera włożony w każdą godzinę ćwiczeń odzwierciedla się w zdobywanych medalach w trakcie organizowanych zawodów. Wraz z nią  trenują rówieśnicy, podzielając zainteresowanie zanikającą już dyscypliną sportową, jaką jest tenis stołowy. Nasza szkoła jako jedyna podstawowa w Warszawie oferuje od wielu lat doskonałe warunki do jego uprawiania. Niestety, każda kropla potu wylana na sali treningowej nie będzie miała znaczenia, kiedy w trakcie wakacji zatwierdzona przez Zarząd Śródmieścia uchwała o zamiarze likwidacji SP nr 40 zostanie poparta przez Radę m.st. Warszawy – komentuje pani Agnieszka Szulc. 

Anna Ambroziak

Nasz Dziennik