logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Nowaccy/CC2.0/ Flickr

Sześciolatki na celowniku

Środa, 11 grudnia 2013 (19:28)

Nowa minister edukacji narodowej Joanna Kluzik-Rostkowska  rozpoczyna nową kadencję od posłania sześciolatków do szkół. Tyle że jej program jest bez ładu i składu – wytykają rodzice, które sprzeciwiają się wcześniejszej edukacji szkolnej swoich dzieci.   

 

Pomysł Kluzik-Rostkowskiej na edukację dzieci sześcioletnich zasadza się na kilku podstawowych punktach. Pierwszy to czas zajęć dostosowany do możliwości dzieci  sześcioletnich –  nauczyciele będą mogli dowolnie skracać czas zajęć lekcyjnych, lekcja w pierwszej klasie nie będzie musiała trwać jak teraz 45 minut, może być krótsza. Według MEN, miałoby to zapewnić dziecku „miękkie przejście” z rytmu przedszkola do rytmu szkoły.

Przedstawiciele resortu nie mówią, jak miałoby to wpłynąć na realizowanie programu nauczania. W klasie będzie osoba wspierająca nauczyciela, werbowana z grupy stażystów z urzędów pracy – miałaby ona ukończyć stosowne kursy opracowane przez Instytut Badań Edukacyjnych, tyle że – jak przyznaje sam resort – kursy jeszcze się nie rozpoczęły, bo potrzebne materiały są dopiero przygotowywane.

Nauczyciele  klas starszych mają dostosować pracę do indywidualnych potrzeb dzieci.

– Mają być przygotowani na to, że będą mieli do czynienia z dziećmi o rok młodszymi, więc konieczne jest dostosowanie pracy nauczyciela do tempa rozwoju dziecka – mówiła Kluzik-Rostkowska, zapewniając jednocześnie, że „intelektualnie” młodsze dzieci doskonale radzą sobie z nauką.

Co do świetlic – MEN zakłada, by dzieci młodsze (klasy I-III) były oddzielone na świetlicach szkolnych od dzieci starszych, przy czym liczba dzieci w jednej grupie nie miałaby przekraczać 25 uczniów. Na świetlicy dzieci mają mieć zapewnione obowiązkowe zajęcia ruchowe. Na poprawę opieki świetlicowej MEN zarezerwowało na przyszły rok aż 90 mln złotych. Nowe pomysły mają być sformalizowane w specjalnych rozporządzeniach – przepisy miałyby wejść w życie szybko, bo już do  września przyszłego roku.

– Chciałabym zminimalizować obawy rodziców i wykorzystać ten czas, który nam został do września 2014 roku, by przygotować wszystkie szkoły na przyjęcie sześciolatków – mówiła nowa minister edukacji, zapewniając, że rozpoczęciem wcześniejszej edukacji sześciolatków zainteresowana jest większość rodziców, tak więc odwlekanie decyzji w tej kwestii byłoby niezasadne.  Chociaż – przyznała – jest wiele szkół, które infrastrukturalnie na przyjęcie młodszych dzieci nie są gotowe. Dlatego, zaznaczyła Kluzik-Rostkowska, o wcześniejszym posłaniu sześciolatka do szkoły mają decydować przede wszystkim  rodzice, którzy powinni zapoznać się wcześniej z warunkami panującymi w danej placówce oraz skonsultować się z poradnią psychologiczno-pedagogiczną.            

Dialog pozorowany

Dopytywana, jak widzi swoją współpracę z organizacjami rodziców, które sprzeciwiają się wcześniejszej edukacji swoich dzieci, Kluzik-Rostkowska stwierdziła tylko, że na wcześniejszą edukację sześciolatków trzeba się właściwie przygotować, a nie odwlekać sprawę. – Problemem jest odpowiednie dostosowanie szkół, a nie wiek dzieci – mówiła.

Tomasz Elbanowski ze Stowarzyszenia Rzecznik Praw Rodziców w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl nie kryje rozczarowania postawą nowej minister edukacji.

– Za mało konkretów. Pani minister apeluje, by odchodzić od 45-minutowych lekcji – ale pani minister nie jest od apelowania, tylko od wprowadzania konkretnych przepisów. Przed kilku laty pani minister Hall też apelowała o to, by w szkołach było lepiej. A nie jest. Dziś usłyszeliśmy to samo. Sytuacja szkoły ma wyglądać lepiej, ale właściwie nie wiadomo, jak by się to miało stać.  Bardzo niepokojące jest to, że nowa minister edukacji narodowej nie ma żadnej wiedzy na temat gotowości szkolnej dzieci  – zauważa Elbanowski, podkreślając, że stowarzyszenie wciąż oczekuje na wyznaczenie terminu rozmowy z MEN w sprawie sześciolatków.   Na razie bez rezultatów.  

Anna Ambroziak

NaszDziennik.pl