logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Bez konsultacji, bez recenzji

Wtorek, 15 kwietnia 2014 (13:48)

Rząd ponownie zajmie się dziś projektem nowelizacji dotyczącym darmowego podręcznika dla uczniów.

 

Tzw. duży projekt nowelizacji ustawy o systemie oświaty zakłada, że we wrześniu tego roku darmowe podręczniki otrzymają uczniowie klas I szkół podstawowych, za rok – uczniowie klas II, natomiast za dwa lata – uczniowie klas III.

– Moim zdaniem darmowy podręcznik to tylko puste hasło rzucone przez rząd w celu odwrócenia uwagi rodziców od tego, że ich sześcioletnie dzieci zostaną zmuszone do rozpoczęcia edukacji szkolnej – powiedział w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl Tomasz Elbanowski, prezes Stowarzyszenia Rzecznik Praw Rodziców oraz inicjator akcji „Ratuj Maluchy”.

– Darmowy podręcznik to tylko propagandowa zagrywka rządu, która ma odwrócić uwagę rodziców od tego, że ich sześcioletnie dzieci zostaną zmuszone do rozpoczęcia edukacji szkolnej. Rząd nie ma czystych intencji, o czym świadczy prowadzenie programu „Wyprawka szkolna”. Nasza fundacja co roku prowadzi kampanię informującą, komu przysługuje refundacja, bo rząd nie mówi tego ani rodzicom, ani dyrektorom szkół, którzy rozdzielają pieniądze. Wielu rodziców spotyka się z odmową refundacji, a pieniądze nawet w połowie wracają co roku do budżetu państwa – powiedział Tomasz Elbanowski.

Główną autorką elementarza jest Maria Lorek. Lorek napisała już książkę zawierającą materiały edukacyjne dla dzieci Polaków uczących się poza krajem „Włącz Polskę” oraz podręcznik „Ja i My”, który ma służyć za podstawę do stworzenia darmowego podręcznika. Autorka deklaruje, że w pracy nad podręcznikiem będzie kierować się programami równościowymi, w których tworzeniu brała udział.

– Ministerstwo pominęło etap konsultacji społecznych na temat elementarza dla pierwszoklasistów. Podręcznik pisany jest w pośpiechu, na kolanie. Do rozpoczęcia nowego roku szkolnego zostało niecałe pięć miesięcy, a pierwsza część podręcznika ma zostać przedstawiona dopiero w maju. Co więcej odstąpiono od recenzji elementarza, a to raczej nie przyczyni się do zwiększenia jego edukacyjnej wartości – mówi prezes Stowarzyszenia Rzecznik Praw Rodziców.

Podręcznik dla klas I-III ma być własnością szkoły, ma być wypożyczany uczniom. Nauczyciele klas I-III będą mogli skorzystać z innego niż rządowy podręcznik, pod warunkiem że jego zakup sfinansuje prowadząca szkołę gmina. Zgodnie z projektem o wyborze podręczników dla uczniów nie będzie decydował nauczyciel, ale rada pedagogiczna szkoły po zasięgnięciu opinii rady rodziców. Zatwierdzony zestaw ma służyć w szkole co najmniej 3 lata.

Jak dodaje Tomasz Elbanowski, wysłanie sześciolatków do szkoły i „podarowanie” im darmowego podręcznika jest podwójnym eksperymentem edukacyjnym. – Nie znam entuzjastów tego pomysłu – mówi.

Darmowe podręczniki mają być wprowadzane sukcesywnie i zgodnie z planami, ostatecznie w 2017 r. uczniowie wszystkich klas szkół podstawowych i gimnazjów będą mogli korzystać ze sfinansowanych przez państwo podręczników i materiałów edukacyjnych.

Proponowane zmiany krytykują wydawcy. Obawiają się, że wprowadzenie w następnych latach darmowych podręczników w kolejnych klasach zniszczy rynek wydawnictw szkolnych w Polsce.

MPA

Aktualizacja 15 kwietnia 2014 (17:30)

NaszDziennik.pl