logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Dokąd zmierza współczesna edukacja?

Sobota, 17 maja 2014 (18:11)

Aktualizacja: 23 czerwca 2014 (17:54)

 

Pod patronatem „Naszego Dziennika”

 

O stanie polskiej edukacji, zagrożeniach, jakie coraz głębiej wchodzą do naszych szkół, a także o wpływie teorii propagowanych przez Marcina Lutra, Jana Jakuba Rousseau czy Jerzego W.F. Hegla na współczesną edukację mówili uczestnicy konferencji „Szkoła w rękach reformatorów”.

Odbyła się ona na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. W trakcie konferencji prelegenci skupili się na trzech zasadniczych zagadnieniach. Sięgnięto do historii, aby zobaczyć, skąd się wzięły założenia współczesnej szkoły. Drugim poruszonym zagadnieniem był model kształcenia, który powinien wykazywać się trwałością i tradycją. Tymczasem – jak wskazali prelegenci – nieustannie jest on reformowany i zmieniany. Ponadto w trakcie konferencji mówiono o szkole w kontekście kryzysu ekonomicznego i kryzysu służby zdrowia. Wspólnie zastanawiano się, dlaczego nie istnieje już szkoła w rozumieniu społecznym jako gwarant jakości, dlaczego nie funkcjonuje dogmat, że w szkole dziecku się nic nie stanie. Ten dogmat w obecnych czasach jest coraz mniej prawdziwy. Nie można spokojnie posłać dziecka do szkoły bez pytania o program i o to, jaka to jest szkoła. Współczesna szkoła jest wezwaniem skierowanym do rodziców, że tym tematem trzeba się zająć, ponieważ szkoła jest poddana narkotyzacji, zagrożeniom ideologicznym, poddana konkretnej propagandzie.

Konferencję rozpoczął prof. dr hab. Artur Andrzejuk, uczeń profesora Mieczysława Gogacza, profesor nauk humanistycznych. Poruszył zagadnienie „Realizm tomistyczny a postmodernizm współczesnej kultury”. Prelegent przedstawił tzw. vademecum realisty. Wyjaśnił, że czymś, co możemy przeciwstawić kulturze postmodernistycznej, jest stary dobry realizm św. Tomasza. Profesor Andrzejuk przedstawił definicję realizmu tomistycznego oraz pozostającą w kontrze do tegoż realizmu definicję postmodernizmu.

– Profesor Gogacz twierdzi, że rzeczywistość to dwie grupy przedmiotów: byty jednostkowe i wiążące te byty relacje. Odróżnia byty od wytworów. Dla przykładu: mrówka jest bytem a ministerstwo edukacji jest wytworem. Byty jednostkowe to Bóg, człowiek, zwierzę, cząstki materialne. Zasady realizmu sformułowane zostały już przez Arystotelesa. Powiedział on, że rzeczywistość to byty jednostkowe, które istnieją niezależnie od naszego poznania. Poznanie polega na odbieraniu informacji od bytów, nabywanie informacji, które istnieją niezależnie od mojego poznania – wyjaśnił prof. Artur Andrzejuk.

Naukowiec wskazał, że postmodernizm zrodził pluralizm mówiący, że w każdej dziedzinie jest wiele prawd równorzędnych. Jak zaznaczył, należy to akceptować pod hasłem tolerancji i w demokracji, która jest zbawieniem. Filozoficzne źródła tych poglądów to przede wszystkim materializm. Wszystko obraca się wokół materii. Podstawowym kryterium jest tutaj użytek i to właśnie wchodzi w edukację, co widoczne jest na każdym kroku. – Podstawowe skutki w kulturze ponowoczesności czy inaczej postmodernizmu: a) zjawisko utowarowienia życia – medykalizacja życia. b) powstanie popkultury – wprowadzono mechanizm, że kultura musi się obniżać, np. coraz głupsza telewizja. Prymitywizacja. Kultura była domeną elit, obecnie strukturalnie infantylizuje człowieka. To powoduje coraz większe dysproporcje zamożności ludzi, nazywamy to cywilizacją nadmiaru i braku. Zauważalna jest samotność w tłumie.  Można to zobrazować tak: człowiek bez właściwości  wybiera głowę w markecie, czyli wymienia tożsamość według bieżących potrzeb. Celem jest brak celu – zaznaczył prof. Andrzejuk.

W czasie swojego wystąpienia przedstawił kilka sposobów uchronienia przed tym nurtem. Jak zaznaczył, lepiej zależeć od faktów, niż zależeć od myśli. – Postmodernizm to apoteoza narracji z dużym ładunkiem woli niszczenia, jej terminologia często opiera się na słowach: dekonstrukcja, dekompozycja. Trzeba dokonać powrotu do rzeczy – wskazał prelegent.

„Reforma Lutra i zanik wychowania” – to tytuł wykładu wygłoszonego przez ks. prof. dr. hab. Tadeusza Guza, filozofa prawa z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Pragnieniem filozoficznym kapłana było rozprawić się z „marksizmem i sowieckim komunizmem”. W swoich analizach naukowych prelegent sięgnął po Hegla i uświadomił sobie, że był on kształcony według szkoły protestanckiej Marcina Lutra. Ten z kolei – jak zaznaczył ks. Guz – kwestionuje wszystkie zasady realistycznego myślenia, np. zasadę tożsamości. U niego tożsamość traci swój sens. Dla Lutra to nie druga Osoba w Trójcy przyjmuje naturę ludzką. Człowiekiem staje się Jehowa, czyli bóstwo, czyli człowiekiem staje się natura boska.

– Gdyby tak było, że natura boska musiała stać się człowiekiem, to z pozycji realizmu wiemy, że załamałby się system klasycznej logiki, klasycznej teorii poznania. Jeden byt stałby się drugim bytem. Roztrzaskałyby się zasady tożsamości i to byłby proces zatracania bytu. Tymczasem Bóg nie tworzy żadnych atrap, żadnego bytu pozoru, Bóg działa w sposób perfekcyjny. Zasada tożsamości jest prazasadą bytu. Dlatego mamy Boga, który jest absolutną tożsamością i Bóg jest Nauczycielem, tylko Bogu przysługuje tytuł Nauczyciela. Boski rozum i Boska bytowość są absolutną tożsamością – jest to filar o imieniu Boskiego Nauczyciela – podkreślił ks. prof. Tadeusz Guz.

Kapłan zwrócił uwagę, że nauczyciel ziemski i uczeń ziemski powinni być w szkole Boga, a Jego pojęcie zawsze jest centralne. Tymczasem w dialektycznej teologii Lutra pojęciem kardynalnym jest to, kim jest Bóg. „Zanim Bóg stał się Bogiem, musiał najpierw stać się diabłem, zanim prawda stała się prawdą, musiała najpierw stać się kłamstwem” – pisze w swoich przemyśleniach Luter. Dla Lutra konieczny jest proces uświatowienia Absolutu, depersonalizacja – Bóg nie jest bytem, osobą. Luter porównuje Boga do ciasta tortowego. Co do natury człowiek względem natury boskiej się nie różni. – Te obecne systemy idealizmu i materializmu nowożytnego mają swój początek, są artykulacjami protestanckiej teologii Lutra. Sekularyzacja uświatowienia Boga: Bóg jest procesem, nie jest bytem odwiecznym i doskonałym. Konsekwencja: dla Heidegera Bóg to czas – zwrócił uwagę ks. prof. Tadeusz Guz i dodał: – Diabeł jest motorem rozwoju heglowskiego ducha absolutnego. Jeżeli kłamstwo musi konstytuować prawdę, to o kształceniu intelektualnym musimy zapomnieć. W zachodnich systemach edukacyjnych ucznia się nie koryguje, to się traktuje jako nietakt. Załamuje się cała edukacja w sensie kształcenia ludzkiego intelektu. Według Lutra, rozum Boski jest sprzecznością. Jeżeli rozum Boga czy człowieka nie jest tożsamością bytową, to uzgodnienia takiego rozumu z rzeczywistością nie mamy prawa oczekiwać. Patrząc z pozycji dialektyki rozumu, według Lutra nie można stworzyć systemu kształcenia opartego o prawdę – stwierdził ksiądz profesor.

Jako efekt takiego nurtu prelegent dostrzegł, że w środowiskach neolewackich ten, kto tylko twierdzi, iż prawda istnieje, jest uznawany za faszystę. – Jest to dykcja neomarksistowska. Jeżeli nie odzyskamy Boga, tożsamości prawdy i bytu, to o edukacji w sensie intelektu musimy zapomnieć.  Na gruncie protestantyzmu wykluczone jest wychowanie. W wychowaniu człowiek jest istotą wolną to znaczy moralną. Tymczasem w pracy Lutra „O zniewolonej woli człowieka” autor twierdzi, że moralność bazuje na wolności ducha ludzkiego. Przed tym bronił się Arystoteles – wskazał ksiądz profesor, dodając, że Luter całe ogromne dzieło poświęcił kwestii zakwestionowania bytowości wolnej woli człowieka, dlatego musiał przedefiniować człowieka jako zwierzę pociągowe. – Jeśli zakwestionuje się wolną wolę, to wtedy de facto mamy do czynienia z procesem zezwierzęcania naszej bytowości. Wtedy jesteśmy siłą pociągową do istniejącego kosmosu. Taki byt nie jest zdolny do miłości, do założenia rodziny, tworzenia kultury. Święty Augustyn podkreślał, że Bóg jest Bogiem miłości. Według św. Augustyna, wychowanie ma tylko jeden cel: rozmiłować człowieka w rzeczywistości, żeby uczeń z pasją poznawał i miłował. To jest szczyt edukacji – zaznaczył ks. prof. Guz.

Kapłan wyjaśnił, że dramat nurtów reformatorów protestanckich polega na zaprotestowaniu przeciwko takiemu projektowi edukacji człowieka z ukierunkowaniem na prawdę i miłość bytu. – Komunizm, liberalizm to są systemy wynikające z protestantyzmu, z zanegowania prawdy, postawienia na opcję kłamstwa, zanegowania wolności, zablokowanie człowiekowi zdobycia najwyższej doskonałości w postaci bytu miłującego. Gender jest tego pokłosiem. Reformacja Martina Lutra to niebezpieczna przeciwniczka kształcenia – wskazał ks. prof. Tadeusz Guz.

W kolejnym wykładzie dyrektor merytoryczny Fundacji Dobrej Edukacji Maximilianum dr Andrzej Mazan poruszył temat: „Rousseau – teoria deformacji dziecka”. Naukowiec wyjaśnił, że u Rousseau pojawia się przewrotna koncepcja wychowania, która powoduje, że wychowanie ma być odrzuceniem autorytetów. Zasugerował, że należy zerwać ze starymi zasadami i rozwijać dziecko podług instynktów. – Człowiek ma żyć według własnego programu zakodowanego w nim, wyswobodzony spod ucisku absolutyzmu. Natura, która sama się rozwija, która ma mechanizmy powodujące, że człowiek kształtuje się sam, nie potrzebuje formowania. Jan Jakub Rousseau, który był kalwinem, później katolikiem, a następnie znowu kalwinem, zwracał uwagę na naturalizację dziecka. Według niego, człowiek to lepsze zwierzę, a natura sama wie, co dla niego jest dobre. Zatem człowiek nie jest stworzeniem Boskim, tylko rozwija się sam, a więc można człowieka wychowywać bez Boga – mówił prelegent, wskazując, że w myśl koncepcji Rousseau człowiek sprowadzony jest do natury, zaś Bóg nie ma do niego dostępu i nie koryguje rozwoju człowieka.

– Po Janie Jakubie Rousseau człowiek przestał podlegać ochronie Boga: jak będzie duży, to sobie wybierze Boga lub nie. Człowiek jednak Boga nie potrzebuje, bo osiągnęliśmy raj. Wszyscy jesteśmy nowym Adamem. Człowiek może sam decydować, co jest dobre. Pojawia się tu odrzucona doktryna, że Bóg oddziałuje na człowieka. Odtąd wolny człowiek będzie mógł wieść życie pozbawione moralności obiektywnej – wyjaśnił dr Andrzej Mazan.

Prelegent zwrócił uwagę, że możemy obserwować, iż to życie pozbawione cnoty duchowej staje się całkowitym rozkładem. – Rousseau wyłączył intelekt i rozpoznawanie tego, co dobre, uniewinnił siebie, wpadł w mistycyzm afektywny, zezwierzęcił naturę ludzką, w kulturze pedagogicznej  wprowadził naturę samoistną, a to powoduje, że człowiek pogrąża się w zmysłach. Jest trucicielem dusz, dlatego, że czyni człowieka pozbawionego ludzkiego charakteru i czyni go aspołecznym. W odróżnieniu od pedagogiki katolickiej, największa zbrodnia u Jana Jakuba Rousseu to natura objawiająca się w pożądliwościach – stan pierwotny natury powoduje, że nie ma nikogo, kto byłby przewodnikiem w drodze wychowania – zaznaczył dyrektor merytoryczny Fundacji Dobrej Edukacji Maximilianum.

Alternatywą dla coraz bardziej zideologizowanego szkolnictwa jest edukacja domowa i wychowanie katolickie, o którym również mówili prelegenci. Drugą część konferencji otworzył wykład „Mit szkolnej socjalizacji”, który wygłosił dr hab. Marek Budajczak. Prelegent wskazał na stereotypy istniejące w naszym społeczeństwie, a dotyczące szkolnictwa. W tej części sympozjum wiele uwagi poświęcono zagrożeniom, na jakie narażone są polskie dzieci i młodzież. Elżbieta Chojnacka mówiła o duchowych zagrożeniach w szkole. Z kolei Agata Rybczyk, prezes Fundacji Dobrej Edukacji Maximilianum, przedstawiła przykłady demoralizacji najmłodszych w podręcznikach. Natomiast o zasadach wychowania katolickiego mówił ks. Marek Kiliszek. W swoim drugim wykładzie dr Andrzej Mazan mówił o obezwładnieniu rozumu przez nauki przyrodnicze.

Konferencja rozpoczęła się od Mszy św. sprawowanej w kościele św. Józefa Oblubieńca mieszczącym się w kampusie UKSW. Organizatorami konferencji byli: Sekcja Historii Filozofii UKSW, Wydział Studiów nad Rodziną UKSW oraz Fundacja Dobrej Edukacji Maximilianum.

 

GALERIA ZDJĘĆ

Agnieszka Paprocka-Waszkiewicz, IK

NaszDziennik.pl