logo
logo

Zdjęcie: Ewa Sądej/ Nasz Dziennik

Do szkoły marsz!

Środa, 3 września 2014 (15:59)

W przeciwieństwie do minister edukacji narodowej niewielu pięcio- i sześciolatków oraz ich rodziców powitało nowy rok szkolny z radosnym okrzykiem „Witaj, szkoło!”.  Od 1 września masowo napływają niepokojące sygnały o nieprzygotowaniu szkół na przyjęcie tak małych dzieci.

„To wyjątkowy rok szkolny – naukę w pierwszej klasie rozpocznie bowiem półtora rocznika dzieci. Cały rocznik 7-latków oraz pół rocznika 6-latków. W sumie ok. 535 tysięcy uczniów” – informuje Ministerstwo Edukacji Narodowej.

Niewielu jednak rodziców cieszy się z tak dużej ilości dzieci w szkołach, tym bardziej że do zerówek obowiązkowo pomaszerowały również dzieci 5-letnie! To powoduje, że dyrektorzy szkół muszą wprowadzać system dwuzmianowy. „W Stargardzie sytuacja chyba się komuś pomyliła z wojskiem: zmuszono nas, by takie maluchy już chodziły do zerówek. A teraz zmusza się nas do budzenia ich o świcie” – alarmują rodzice za pośrednictwem Stowarzyszenia Rzecznik Praw Rodziców. Inny rodzic pisze: „Jak usłyszałam, że tak wcześnie maluchy mają wstawać, to miałam łzy w oczach. Będziemy musieli zrywać dzieci z łóżek co najmniej o godzinie 5.30, by zdążyły na rozpoczęcie lekcji”.

– Telefony się urywają, spływają mailowe relacje od rodziców o sytuacji w polskich szkołach. Rodzice przesyłają zdjęcia nieprzygotowanych placówek. Wielu rodziców dzwoni do nas zszokowanych, zbulwersowanych i wystraszonych sytuacją, z jaką spotykają się ich małe, bo pięcio-, sześcioletnie dzieci w szkole – podkreśliła w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl Monika Komorowska ze Stowarzyszenia Rzecznik Praw Rodziców, która podkreśla jednocześnie, że w szkołach panuje wielki chaos i dezinformacja. – Rodzice nie mają pojęcia o rządowym programie „Wyprawka szkolna 2014”, który zapewnia dofinansowanie do zakupu podręczników szkolnych – dodaje Komorowska.

Z podobnym niepokojącym sygnałem zadzwonił do naszej redakcji dziadek, którego 5-letni wnuk w tym roku poszedł do zerówki w Szczecinie. – W naszej szkole dzieci chodzą trzy dni w tygodniu na godz. 12.30 do godz. 17.30, a pozostałe dwa dni od godz. 7.00 do godz. 11.00. Dzieci muszą albo wstawać bardzo wcześnie, albo do późna zostawać w szkole. To skandal! I jest to bardzo męczące, przede wszystkim dla dzieci – podkreśla Tadeusz ze Szczecina, który zaniepokojony sytuacją postanowił poinformować o tym ministerstwo oświaty.

– W MEN dowiedziałem się, że mogę wysłać skargę na placówkę i zostanie przeprowadzona w niej kontrola. Nie chodzi mi jednak o jakąś kontrolę, bo dyrektorzy szkół zrobili wszystko, co mogli, by zapewnić dzieciom dobre warunki, jednakże złe przepisy prowadzą do tak kuriozalnych sytuacji – dodaje nasz rozmówca.

Stowarzyszenie i Fundacja Rzecznik Praw Rodziców do 10 września zbiera podpisy pod obywatelską inicjatywą ustawodawczą „Rodzice chcą mieć wybór!”, której celem jest, by to rodzice decydowali, czy ich dziecko rozpocznie edukację szkolną jako sześcio- lub siedmiolatek.

Marta Milczarska

Aktualizacja 3 września 2014 (17:28)

NaszDziennik.pl