logo

Bondaryk: KNF nie zwróciła ABW uwagi na Amber Gold

Środa, 16 maja 2018 (15:44)

Komisja Nadzoru Finansowego, wpisując Amber Gold na listę ostrzeżeń publicznych, nie poinformowała Agencji o tym, że ta spółka może być zagrożeniem – mówił w środę przed komisją śledczą były szef ABW Krzysztof Bondaryk.

Witold Zembaczyński (Nowoczesna) pytał świadka, jak to się stało, że KNF wpisała Amber Gold w 2009 roku na swoją listę ostrzeżeń publicznych, ale Agencja na ten wpis nie zareagowała, mimo porozumienia z KNF.

Bondaryk odpowiedział, że szef KNF „nie poinformował ABW drogą formalną”. – W innych sprawach nas pytał lub informował o zagrożeniu bezpieczeństwa państwa, jeśli chodzi o system finansowy, natomiast w sprawie Amber Gold nie poinformował – zaznaczył. Nie wykluczył, że gdyby takie zawiadomienie do ABW trafiło, sprawa mogłaby się inaczej potoczyć.

– Widocznie z ówczesnej oceny pana Kluzy (Stanisława – w latach 2006-2011 szefa KNF) nie wynikały zagrożenia dla bezpieczeństwa państwa, które ówcześnie, w 2009 czy 2010 roku, miały miejsce ze strony Amber Gold – mówił były szef ABW.

– Skoro organ odpowiedzialny za bezpieczeństwo finansowe nie uznaje tego zagrożenia za właściwe dla bezpieczeństwa państwa, nie zawiadamiając nas, to nie jest to temat dla nas – powiedział Bondaryk.

Wywołało to reakcję szefowej komisji Małgorzaty Wassermann (PiS), że ABW „miało swoją wiedzę w 2010 roku i bardzo dobrą wiedzę w połowie 2011 roku”. – Funkcjonariusz miał, ale szef ABW nie miał – gdyby dostał pismo od pana Kluzy, to by miał – odpowiedział Bondaryk.

Świadek był również pytany przez posła Zembaczyńskiego o ochronę kontrwywiadowczą najważniejszych osób w państwie w kontekście gry, jaką mógł podjąć z władzami państwa Marcin P. dzięki zatrudnieniu w OLT Express Michała Tuska.

Były szef ABW zaznaczył, że w tej sprawie nie jest zwolniony z tajemnicy, choć, jak dodał, „dziś jest bardzo podobnie”. – To jest moja opinia, nie wiedza – zastrzegł.

– Pan premier zawsze nakazywał mi pracę zgodną z prawem, w granicach prawa i nieprzekraczanie tych granic. W związku z tym nie nakazywał mi zajmowania się rodziną – powiedział Bondaryk. Zastrzegł, że zarówno premier, jak i prezydent mógł zlecić opiekę nad rodziną, choć, jak dodał, „to, co jest nazywane ochroną kontrwywiadowczą, nie ma umocowania prawnego”.

Pytany przez posłankę Wassermann, czy ABW ustaliła, dlaczego szef firmy Finroyal Andrzej Korytkowski spotkał się z Marcinem P. i przelał mu pieniądze, które – jak stwierdziła – „poszły na Seszele”, Bondaryk odpowiedział, że „nie zna tych ustaleń”.

Były szef ABW mówił także, że prokuratorzy byli bierni w sprawie Amber Gold, bo mogli obawiać się oskarżeń o doprowadzenie firmy do upadku oraz konsekwencji tego dla siebie.

RP, PAP

Aktualizacja 16 maja 2018 (20:14)