logo

Biały Dom: Ugoda Manaforta nie ma nic wspólnego z Trumpem

Piątek, 14 września 2018 (21:29)

Biały Dom oznajmił w piątek, że przyznanie się do winy i zawarcie ugody z prokuraturą przez byłego szefa sztabu wyborczego Donalda Trumpa, Paula Manaforta, „nie ma absolutnie nic wspólnego z prezydentem ani jego zwycięską kampanią prezydencką w 2016 roku”.

Ugoda Manaforta „jest totalnie niezwiązana” z Trumpem – powiedziała rzecznik Białego Domu Sarah Sanders.

Były szef kampanii wyborczej Trumpa zawarł porozumienie z prokuratorami federalnymi i podczas piątkowego przesłuchania w sądzie przyznał się do dwóch zarzutów oraz poinformował, że będzie współpracował z zespołem specjalnego prokuratora Roberta Muellera prowadzącym śledztwo w sprawie Russiagate.

Manafort przyznał się do zarzutu udziału w spisku przeciw USA oraz spisku mającym utrudnić działanie wymiaru sprawiedliwości.

W sierpniu, w pierwszym procesie, Manafort został uznany przez ławę przysięgłych w Alexandrii w stanie Wirginia za winnego przestępstw podatkowych i ukrywania faktu posiadania aktywów w zagranicznych bankach oraz sprzecznych z prawem operacji bankowych.

Po tym pierwszym procesie Trump nazwał uznanie winy byłego szefa jego kampanii wyborczej za „haniebne”. Podkreślił jednak, że przestępstwa, za które skazano Manaforta, „nie mają z nim nic wspólnego”.

Oświadczył też, że skazanie Manaforta „nie ma związku ze [sprawą] rosyjskiej zmowy”.

W amerykańskich mediach pojawiały się wcześniej przypuszczenia, że były szef sztabu Trumpa liczy na ułaskawienie przez prezydenta. Trump, który bacznie śledził jego proces, wspierał go wpisami na Twitterze. Tweety te były odbierane jako sygnały przeznaczone dla Manaforta i mające dać mu do zrozumienia, że roztacza nad nim opiekę.

Jednak najwyższy rangą Demokrata w senackiej komisji ds. wywiadu, Mark Warner, ostrzegł Trumpa po pierwszym procesie Manaforta, że jakakolwiek próba ułaskawienia go „będzie uznana za ciężkie nadużycie władzy i będzie wymagać niezwłocznej reakcji Kongresu”.

RP, PAP