logo

Bruksela wtrąca się w kwestię edukacji seksualnej w Polsce

Czwartek, 14 listopada 2019 (15:54)

Polscy europosłowie podzieleni ws. rezolucji o „penalizacji edukacji seksualnej w Polsce”. PiS przekonuje, że opiera się ona na kłamstwie i jest skandalem. PO podkreśla, że każdy Polak powinien być za tym, żeby społeczeństwo było wyedukowane.

Parlament Europejski przyjął w czwartek w Brukseli rezolucję krytykującą Polskę za projekt ustawy dotyczący edukacji seksualnej. Za niewiążącym prawnie dokumentem głosowało 471 europosłów, 128 było przeciw, a 57 wstrzymało się od głosu.

– Dzisiejsza rezolucja to jeden wielki skandal. [...] Rząd nie prowadzi żadnych prac nad zaostrzeniem kar w związku z edukacją seksualną. Przede wszystkim to nie jest projekt rządowy – mówiła dziennikarzom europosłanka Beata Mazurek.

PiS nie kryje oburzenia całą sytuacją i zarzuca liderowi Wiosny Robertowi Biedroniowi, który promował projekt, manipulacje. – To nie jest rezolucja, która wypowiada się na temat projektu obywatelskiego, tylko na kłamstwie pana Roberta Biedronia, który powiedział, że rząd pracuje nad ustawą zakazującą edukacji seksualnej – powiedziała  była minister edukacji, europosłanka PiS Anna Zalewska. Samego Biedronia nie było w środę na głosowaniu w PE.

Zdaniem byłej minister, Parlament Europejski nie powinien się zajmować tą kwestią. Europosłanka zaznaczyła, że nawet komisarz Julian King, który brał udział w debacie w tej sprawie, podkreślał, że kwestie edukacji należą do wyłącznej kompetencji państw członkowskich.

– Edukacja seksualna na każdym poziomie w polskiej szkole jest. Ona jest o tyle wyjątkowa, że zgodnie z innymi konwencjami szanuje rodzica. Rodzic podejmuje decyzję, czy dziecko będzie uczestniczyć w tej edukacji właśnie w szkole i w jaki sposób ta edukacja będzie przebiegała – zwróciła uwagę Zalewska.

 

 

AB, PAP