logo

Skąd się wziął wirus ASF w Lubuskiem?

Wtorek, 19 listopada 2019 (20:29)

Trwają próby ustalenia, w jaki sposób wirus afrykańskiego pomoru świń przeniósł się na teren zachodniej Polski – powiedział minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski, zapytany we wtorek przez PAP o przypadki ASF u dzików w woj. lubuskim.

We wtorek po południu Główny Lekarz Weterynarii poinformował o potwierdzeniu u kolejnych 18 dzików choroby ASF. W poprzednich dniach odnaleziono dwa padłe dziki zakażone wirusem.

Jak mówił, pierwszy w tym województwie dzik, u którego potwierdzono chorobę, został znaleziony przez leśnika w poprzedni piątek (14 listopada) w pobliżu drogi. Prawdopodobnie zwierzę zostało potrącone, ale nikt nie zgłaszał szkody komunikacyjnej. – Być może powtórzył się przypadek z Czech, który związany był z dużą ilością pracowników ukraińskich, którzy tam przyjechali – mówił minister.

Ardanowski zauważył, że w Polsce pracuje 1,5 mln Ukraińców, którzy przywożą sobie różnego rodzaju produkty mięsne, chociaż ze względu na ASF jest to zakazane. – Resztki kanapek często wyrzucane są na parkingach do koszy na śmieci lub na pobocze dróg, gdzie żerują dziki, więc choroba mogła się w ten sposób przenieść – powiedział. Ale jednocześnie minister zapewnił, że jest daleki od teorii, które sugerowałyby złą wolę, bo choroba szerzy się na całym świecie.

Podkreślił, że w Polsce udało się „zapanować” nad chorobą, w tym roku odnotowano 48 ognisk, a w ubiegłym było ponad 100. Dziki z ASF znaleziono 330 km od dotychczasowych ognisk, na szczęście w miejscu, gdzie nie ma gospodarstw hodowlanych, na terenach leśnych. – Bez odstrzału dzików nie da się ASF w naszym kraju opanować. Na zwiększenie odstrzału minister rolnictwa nie ma jednak żadnego wpływu – stwierdził.

Ardanowski przypomniał, że w poniedziałek podczas pobytu na posiedzeniu unijnych ministrów rolnictwa w Brukseli poinformował o wystąpieniu przypadków ASF w woj. lubuskim. Przedstawił działania, jakie natychmiast zostały podjęte – zgodnie z unijnymi procedurami – na tym obszarze przez Inspekcję Weterynaryjną i pozostałe odpowiednie służby. Informacja ta została dobrze przyjęta, m.in. komisarz ds. rolnictwa Phill Hogan powiedział, że „Polska perfekcyjnie wykonuje te wszystkie procedury, które są w takiej sytuacji konieczne” – podkreślił minister.

– Nikt się nie spodziewał, że pojawi się nagle przypadek ASF w tak znacznej odległości od miejsc, gdzie wydawało się, że choroba jest pod kontrolą – skomentował Witold Choiński, prezes Związku Polskie Mięso. – Myślę, że jest to ogromne zaskoczenie nie tylko dla branży, ale także producentów świń i służb weterynaryjnych – dodał.

Jak mówił, jest przekonany, że podejmowane są wszystkie działania, by ogniska choroby nie wypuścić z tego regionu, bo „zdajemy dobie sprawę, jakie byłyby straty, gdyby wirus został przeniesiony do chlewni”. Kiedyś zostało wyliczone, że jeśli ASF znajdzie się w województwach o wysokiej intensywności hodowli (np. w woj. wielkopolskim czy kujawsko-pomorskim) to straty będą szły w miliardy złotych, a polskie firmy mięsne zostaną wyeliminowane z eksportu.

List do premiera Mateusza Morawieckiego wystosował Krajowy Związek Pracodawców – Producentów Trzody Chlewnej. Wskazano w nim na nieskuteczność dotychczasowych działań zwalczenia ASF. „Wciąż aktualne jest pytanie, dlaczego nadal brakuje zdecydowanych działań administracji w ograniczaniu populacji dzików czy likwidowaniu produkcji w gospodarstwach niespełniających podstawowych zasad bioasekuracji” – napisano.

Jak wskazuje Związek, skuteczna metoda walki z ASF u dzików została wypracowana i prowadzona w życie w Czechach. Czesi do odstrzału dzików wykorzystali snajperów, którzy skutecznie wyeliminowali dziki z wcześniej ogrodzonego rejonu zagrożenia. Obawiamy się zarówno bankructw zakładów przetwórczych, które pozbawione surowca i możliwości swobodnego handlu nie poradzą sobie na rynku, jak i upadku wielu gospodarstw rolnych specjalizujących się w produkcji trzody chlewnej.

„Koordynacja powyższych działań przekracza kompetencje ministrów w ramach poszczególnych resortów, dlatego zwracamy się do Pana Premiera o wprowadzenie niezbędnych zmian mających na celu poprawę skuteczności walki z chorobą ASF. W zespole również nie powinno zabraknąć miejsca dla konstruktywnych przedstawicieli organizacji producentów i przetwórców wieprzowiny, bez których udziału trudno wyobrazić sobie powodzenie podejmowanych działań” - czytamy w liście do premiera.

Zdaniem KZPiPTCH, Polska powinna zachęcić rząd niemiecki do wybudowania płotu na Odrze, który zapobiegłby przedostaniu się zakażonych dzików na teren Niemiec. Wzdłuż płotu w pasie 50 km niemieccy myśliwi powinni przeprowadzić intensywny odstrzał dzików. Brak potwierdzonych przypadków ASF u dzików na terenie Niemiec jest w interesie producentów świń. Albowiem zamknięcie azjatyckich rynków eksportowych dla niemieckiej wieprzowiny może spowodować dramatyczny spadek cen żywca wieprzowego w całej Unii Europejskiej. 

RP, PAP

Aktualizacja 19 listopada 2019 (20:47)