logo

Izrael zaprzecza, by przyczynił się do wybuchu w Bejrucie

Wtorek, 4 sierpnia 2020 (21:24)
Aktualizacja: 4 sierpnia 2020 (21:36)

Izrael nie ma nic wspólnego z eksplozją w stolicy Libanu – oświadczył dzisiaj anonimowy urzędnik izraelski, cytowany przez Agencję Reutera.

Źródła zbliżone do Hezbollahu potwierdziły to w libańskiej telewizji. USA, Francja, Turcja i Iran zaoferowały już pomoc władzom w Bejrucie.

Minister spraw zagranicznych Izraela Gabi Aszkenazi powiedział izraelskiej telewizji Keszet 12, że eksplozja była najprawdopodobniej spowodowana pożarem.

Departament Stanu USA uważnie śledzi doniesienia o eksplozji w Bejrucie i jest gotowy zaoferować „wszelką możliwą pomoc” – przekazał z kolei rzecznik amerykańskiego MSZ, zaznaczając, że administracja nie ma informacji na temat przyczyny wypadku.

Przedstawiciele wielu państw zareagowali na Twitterze, wyrażając solidarność z Libańczykami.

Wiceprezydent Turcji Fuat Oktay napisał, że „składa kondolencje bratniemu narodowi Libanu”. „Dzielimy cierpienia Libańczyków. Jako Turcja zawsze jesteśmy gotowi pomóc” – podkreślił.

Francuski minister spraw zagranicznych Jean-Yves Le Drian zapewnił, że „Francja stoi i zawsze będzie stać u boku Libanu i Libańczyków”, a także „jest gotowa udzielić pomocy zgodnie z potrzebami wyrażonymi przez władze Libanu”.

W tym samym czasie szef dyplomacji Iranu przekazał, że „nasze myśli i modlitwy są z wielkim i mężnym narodem libańskim” oraz zadeklarował, że „Iran jest w pełni przygotowany do udzielenia wszelkiej niezbędnej pomocy”.

Prezydent Rosji Władimir Putin przesłał telegram z kondolencjami do prezydenta Libanu Michela Aouna, zaznaczając, że „Rosja podziela smutek narodu libańskiego”.

AB, PAP