logo
logo
zdjecie

Zdjęcie: Kacper Pempel/ Reuters

Udany sprawdzian Biało-Czerwonych

Polska pokonała Litwę w towarzyskim meczu rozegranym w Warszawie
Wtorek, 12 czerwca 2018 (20:40)

Polska wygrała z Litwą 4:0 (2:0) w towarzyskim meczu piłkarskim, który odbył się w Warszawie. Biało-Czerwoni przygotowują się do mistrzostw świata w Rosji (14 czerwca - 15 lipca), ich rywale nie zdołali do nich awansować.

We wtorkowy wieczór w Warszawie panowały idealne warunki, by zespół trenera Adama Nawałki godnie pożegnał się z polskimi kibicami i w dobrych nastrojach udał się na mundial do Rosji – świetna pogoda, pełne trybuny i niżej notowany rywal, który nie zamierzał psuć święta Biało-Czerwonym. Do tego dwie godziny przed pierwszym gwizdkiem sędziego okazało się, że Kamil Glik czuje się coraz lepiej, zostaje w kadrze i w środę poleci z„„ drużyną do Soczi. 

Selekcjoner zdecydował się na dość eksperymentalne ustawienie z piątką obrońców, w którym „Glikiem” ponownie był Jan Bednarek, a w środku defensywy wspierali go Artur Jędrzejczyk i Thiago Cionek. W środku pola biegali Grzegorz Krychowiak i Jacek Góralski, a w przodzie z wysuniętym Robertem Lewandowskim grali Arkadiusz Milik i Dawid Kownacki.

Od początku obie drużyny nie forsowały tempa. Polacy chyba za bardzo nie chcieli, a goście nie za bardzo mogli. W dziewiątej minucie Biało-Czerwoni przeprowadzili pierwszą składną akcję i od razu zapachniało golem po szybkim rozegraniu piłki Milika z Kownackim oraz dośrodkowaniu Macieja Rybusa.

Prowadzenie uczestnicy mistrzostw świata objęli 10 minut później. Po zagraniu Kownackiego najpierw opanowaniem wykazał się Rybus, który idealnie obsłużył Lewandowskiego, a kapitan reprezentacji z jeszcze większym spokojem i precyzją umieścił piłkę w siatce.

Snajper Bayernu Monachium w 33. minucie precyzyjnie przymierzył z rzutu wolnego tuż zza linii pola karnego, a piłka po odbiciu się od poprzeczki i boiska wyszła w pole. Sędzia boczny nie zauważył, że przekroczyła linię bramkową, choć stojący obok niego rezerwowi piłkarze polskiej reprezentacji byli pewni, że powinien być odgwizdany gol. Trójce arbitrów z Holandii w sukurs przyszła jednak technologia VAR, która będzie działać także w Rosji, i po chwili główny zasygnalizował, że Biało-Czerwoni prowadzą już 2:0, a Lewandowski może się cieszyć z 55. trafienia w narodowych barwach.

Jeszcze przed przerwą bliski podwyższenia rezultatu był dwukrotnie Kownacki, a dyspozycję Łukasza Fabiańskiego sprawdził znany z polskich boisk Darvydas Sernas. Bramkarz Swansea City popisał się kapitalną interwencją i dał selekcjonerowi kolejny sygnał, że zasługuje na miejsce w podstawowym składzie.

Od początku drugiej połowy na boisku pojawił się jego konkurent Wojciech Szczęsny, a także Łukaszowie Piszczek i Teodorczyk, który zastąpił Lewandowskiego.

Pierwsze minuty drugiej połowy to senna atmosfera zarówno na boisku, jak i na trybunach, więc nic dziwnego, że odpowiedzialny za organizację dopingu musiał rozgrzewać prawie 54 tys. widzów, wśród których byli m.in. prezydent Andrzej Duda, premier Mateusz Morawiecki z rodziną i minister sportu Witold Bańka oraz 10 tys. dzieci zaproszonych przez PZPN.

Polacy zareagowali dopiero na gromkie „jeszcze jeden, jeszcze jeden” i po rzucie rożnym w 65. minucie Krychowiak, stojąc tyłem do bramki, piętą umieścił piłkę w siatce. Tym razem jednak po wideoweryfikacji gola dla Biało-Czerwonych sędziowie anulowali, gdyż wcześniej miało miejsce zagranie ręką.

Niezrażeni gospodarze poszli jednak za ciosem i po pięciu minutach zdobyli prawidłową bramkę, a z bliska do siatki – po podaniu Bartosza Bereszyńskiego – trafił Kownacki. To jego pierwszy gol w „dorosłej” reprezentacji.

Później kibice skandowali nazwisko Glika i jeszcze raz w roli głównej wystąpił VAR. Tym razem stawką był rzut karny po zagraniu ręką jednego z litewskich obrońców. Analizy sytuacji domagał się wprowadzony krótko wcześniej na boisko Jakub Błaszczykowski, który po pozytywnej dla niego i kolegów decyzji z 11 metrów zdobył czwartą bramkę. To jego 20. gol w 99 występach w zespole narodowym.

Na koniec publiczność zaintonowała jeszcze „Mazurka Dąbrowskiego”, po trybunach poniosło się także: „Adam Nawałka, Adam Nawałka” i „dziękujemy, dziękujemy”, a spiker pożegnał wszystkich: „Do zobaczenia w Rosji!”.

Polska – Litwa 4:0 (2:0). 

Bramki: Robert Lewandowski dwie (19., 33. – wolny), Dawid Kownacki (71.), Jakub Błaszczykowski (82. – karny).

Polska: Łukasz Fabiański (46. Wojciech Szczęsny) – Bartosz Bereszyński, Artur Jędrzejczyk (46. Łukasz Piszczek), Jan Bednarek (53. Michał Pazdan), Thiago Cionek, Maciej Rybus (70. Jakub Błaszczykowski) – Dawid Kownacki, Grzegorz Krychowiak (77. Piotr Zieliński), Jacek Góralski, Arkadiusz Milik – Robert Lewandowski (46. Łukasz Teodorczyk).

Litwa: Dżiugas Bartkus – Rolandas Baravykas (74. Valdemar Borovskij), Edvinas Girdvainis, Algis Jankauskas (90. Tomas Mikuckis), Egidijus Vaitkunas – Simonas Paulius (58. Vykintas Slivka), Modestas Vorobjovas, Arvydas Novikovas, Ovidijus Verbickas, Fedor Cernych (25. Justas Lasickas) – Darvydas Sernas (68. Karolis Laukzemis).

Żółte kartki: Jacek Góralski (Polska), Darvydas Sernas (Litwa).

Sędzia: Kevin Blom (Holandia). Widzów: 53 803.

RP, PAP

Aktualizacja 13 czerwca 2018 (11:05)

NaszDziennik.pl