logo
logo
zdjecie

Zdjęcie: Bartłomiej Zborowski/ PAP

Glik? Zalecane chłodne głowy

Trening reprezentacji z Kamilem Glikiem
Czwartek, 14 czerwca 2018 (20:55)

Kamil Glik wziął udział w dzisiejszym treningu piłkarskiej reprezentacji Polski w Soczi, co rozbudziło wyobraźnię, ale nie oznaczało, że lada chwila będzie gotowy, by wyjść na boisko i zagrać w meczu z Senegalem.

Najważniejsza wiadomość jednak brzmiała: z Glikiem jest coraz lepiej. Obrońca Monaco w ostatnich dniach wykonał tytaniczną pracę, by pojechać do Rosji, a jak już pojechał, to nie ma oczywiście zamiaru zwalniać. Nadal haruje za dwóch, wzmacnia mięśnie, nadrabia zaległości. A kiedy będzie gotów, by wrócić na murawę? Trener Adam Nawałka przyznał, że Glik prawdopodobnie będzie w stanie trenować na maksymalnych obrotach we wtorek, ale w tej historii możemy spodziewać się chyba wszystkiego.

– Każdy dzień, każda godzina i każdy trening działa na korzyść Kamila. Jego stan cały czas się poprawia, ale pozostajemy realistami. Mamy chłodne głowy i zachowujemy spokój. Na pewno nie poddamy się ciśnieniu i jakiejś dodatkowej presji. Kiedy będzie gotów do gry, to zagra. Pamiętajmy o tym, że nie trenował przez prawie dwa tygodnie, musi zatem wrócić nie tylko do pełni zdrowia, ale i odpowiedniej formy sportowej – powiedział Bogdan Zając, asystent Adama Nawałki, zdecydowanie podkreślając, że na boisku będą się pojawiać zawodnicy wyłącznie w stu procentach gotowi.

Glik już jednak dziś z kolegami ćwiczył, oczywiście jeszcze nie z pełnym obciążeniem. Brakowało natomiast Rafała Kurzawy, który przed sparingiem z Litwą podkręcił staw skokowy. – Nie chcieliśmy ryzykować pogłębienia urazu, dlatego Kurzawa w tym spotkaniu nie zagrał. Teraz trenuje indywidualnie i na przestrzeni dni będzie gotowy do zajęć z całą drużyną – wyjaśnił Zając.

Czwartkowe zajęcia były niezwykle wyczerpujące. Odbywały się w temperaturze 29 stopni Celsjusza i trwały blisko dwie godziny. Nawałka dbał bowiem o to, by piłkarze w odpowiednich dawkach uzupełniali płyny i odpoczywali. – Mamy jednak świadomość, że na meczu nikt nas nie zapyta, przy jakiej pogodzie wolelibyśmy zagrać. Będziemy musieli wyjść na boisko i walczyć, dlatego musimy dopasować się do warunków atmosferycznych – podkreślił Zając. Jak dodał, praca, jaką w tej chwili wykonują kadrowicze, różni się od tej ze zgrupowania w Arłamowie. – Schodzimy z intensywności i objętości. Dużą uwagę przykładamy do stałych fragmentów gry, które na tym turnieju będą niezwykle ważne – powiedział.

Zając przyznał przy tym, że celem reprezentacji Polski na mundialu będzie rozegranie jak największej liczby spotkań. Dlatego sztab szkoleniowy tak cieszy kadra nie tylko szeroka, ale i mocna. – Cały zespół się rozwija i idzie do przodu. Kolejni zawodnicy coraz mocniej pukają do drzwi pierwszego składu, konkurencja jest coraz większa, a dzięki temu drużyna staje się coraz silniejsza. Na dużych turniejach rotacje są nieuniknione, pojawiają się przecież kartki, kontuzje, choć oczywiście mamy nadzieję, że będą nas omijały. Musimy być jednak przygotowani na każdą ewentualność – podkreślił drugi trener Biało-Czerwonych.

Sami piłkarze przyznali, że zaczynają odczuwać atmosferę mistrzostw. – Z każdym dniem będzie też rosła presja, ale jesteśmy na nią gotowi – zaznaczył Bartosz Bereszyński. W ostatnich tygodniach, czy to na zgrupowaniach, czy w meczach towarzyskich, prezentował się tak korzystnie, że dał do myślenia Nawałce, czy aby nie byłoby warto wstawić go do pierwszego składu. – Nie czuję się żadnym zwycięzcą zgrupowań, po prostu wykonywałem swoją pracę. Miałem w głowie myśl, że za chwilę jest mecz, a ja muszę być gotowy, by w każdej chwili móc wyjść na boisku i pomóc drużynie. Z takim nastawieniem pracowałem od pierwszego dnia zgrupowań – powiedział zawodnik. Może okazać się niezwykle przydatny w ustawieniu z trójką obrońców, gdy boczni pełnią rolę wahadłowych. – To ciekawa pozycja, bo wymagająca od nas nie tylko zadań defensywnych, ale i ofensywnych, częstego włączania się do akcji z przodu. Związana jest z ciągłym ruchem, ciągłym bieganiem, ale jesteśmy na nią przygotowani – podkreślił Bereszyński.

On Euro 2016, poprzednią wielką imprezę z udziałem prowadzonej przez Nawałkę drużyny, obejrzał w telewizji, podobnie jak Maciej Rybus, któremu na przeszkodzie stanęła kontuzja. – To dla mnie dodatkowy bodziec. Teraz jestem zdrowy, przyjechałem na mundial, który jest rozgrywany w kraju, w którym gram na co dzień. Obecna nasza drużyna jest na pewno bardziej doświadczona od tej, która wystąpiła na mistrzostwach Europy. A czy silniejsza? Tak, trochę na pewno – zakończył Rybus, aktualny mistrz Rosji z Lokomotiwem Moskwa.

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl