logo
logo
zdjecie

Zdjęcie: / Domena publiczna

Anglia na „szóstkę”

Najwyższa na tym mundialu wygrana reprezentacji Anglii
Niedziela, 24 czerwca 2018 (17:00)

W tym meczu wynik mógł być tylko jeden, ale swe chwile radości, mimo bardzo wysokiego zwycięstwa Anglii, przeżyli i kibice, i reprezentanci Panamy.

Przed pojedynkiem porównywanie piłkarskich potencjałów obu drużyn mijało się z celem. Mijało zagłębianie w ich historię, warto było tylko pamiętać, że Panama była jedną z dwóch – obok Islandii – reprezentacji, które w Rosji debiutowały na mundialu. Wyspiarze, wybiegając na boisko, mieli w głowie, że wysokie zwycięstwo da im pierwsze miejsce w tabeli grupy – wysokie, czyli najlepiej różnicą co najmniej sześciu goli. Rozpoczęli imponująco, bo już w 8. minucie niepilnowany w polu karnym John Stones strzałem głową zdobył pierwszego gola. Kwadrans później było już 2:0, a tym razem na listę strzelców wpisał się Harry Kane, skutecznie egzekwując rzut karny. W 36. min pokazał się Jesse Lingard, który potężnie „huknął” z dystansu, zdobywając najbardziej efektownego gola meczu. Anglicy na tym nie poprzestali, bo chwilę później, po sporym zamieszaniu, Stones wykazał się strzeleckim instynktem, podwyższając na 4:0. Tuż przed przerwą rozbitych Panamczyków dobił jeszcze Kane, ponownie wcielając się w rolę skutecznego wykonawcy „jedenastki”. W tym momencie wydawało się całkiem realne, że Wyspiarze, jeśli się postarają, będą w stanie odnieść rekordowe zwycięstwo, tym bardziej że do przerwy wykazali się niezwykłą skutecznością. Oddali osiem strzałów, sześć celnych, zdobyli pięć bramek.

W drugiej połowie napór Anglików jednak osłabł. Już nie forsowali tak tempa, choć oczywiście nadal przeważali. W 62. min z daleka uderzył Ruben Loftus-Cheek, piłka po drodze odbiła się od pięty Kane'a i myląc bramkarza, po raz szósty wpadła do siatki.

Panamczycy, i za to im chwała, nie poddali się jednak. Ambitnie zaatakowali, chcąc zdobyć pierwszą, historyczną bramkę na mundialu. I ta sztuka im się udała, w 78. min, po dośrodkowaniu, Felipe Baloy wślizgiem wpakował piłkę do angielskiej bramki, ustalając wynik na 6:1.

A rezultat ten oznaczał, że sytuacja w tabeli grupy G stała się wyjątkowo ciekawa. Anglia, podobnie jak Belgia, która w sobotę pokonała Tunezję 5:2, również powiększyła swój dorobek do sześciu punktów i również zapewniła sobie awans do 1/8 finału. Obie ekipy mają jednak na koncie identyczny stosunek bramek – 8:2 – a o tym, która z nich zajmie w tabeli pierwsze miejsce, zadecyduje ich bezpośredni pojedynek.

Anglia – Panama 6:1 (5:0). Bramki: John Stones (8. – głową, 40. – głową), Harry Kane (22. – karny, 45. – karny, 62), Jesse Lingard (36) – Felipe Baloy (78). Żółte kartki: Ruben Loftus-Cheek – Armando Cooper, Fidel Escobar, Michael Murillo. Sędzia: Ghead Grisha (Egipt). Widzów: 43 319.

Anglia: Jordan Pickford – Kyle Walker, John Stones, Harry Maguire – Kieran Trippier (70. Danny Rose), Jesse Lingard (63. Fabian Delph), Jordan Henderson, Ruben Loftus-Cheek, Ashley Young – Harry Kane (63. Jamie Vardy), Raheem Sterling.

Panama: Jaime Penedo – Michael Murillo, Roman Torres, Fidel Escobar, Eric Davis – Edgar Barcenas (69. Abdiel Arroyo), Armando Cooper, Gabriel Gomez (69. Felipe Baloy), Anibal Godoy (62. Ricardo Avila), Jose Luis Rodriguez – Blas Perez.

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl