logo
logo

Zdjęcie: Keith Allison/ Licencja: CC BY-SA 2.0/ Wikipedia

Double-double Gortata w 500. meczu

Sobota, 7 marca 2015 (13:03)

Marcin Gortat zdobył 14 punktów i miał 17 zbiórek, a jego Washington Wizards pokonali u siebie Miami Heat 99:97. Polski koszykarz w swoim 500. meczu w lidze NBA uzyskał 19. double-double w sezonie.

Wizards w trzeciej kwarcie prowadzili już różnicą 35 punktów, a byli bliscy przegranej. Rywale zdołali zminimalizować straty (98:97) i na 21 sekund przed ostatnim gwizdkiem sędziów mieli piłkę. Henry Walker nie trafił jednak z rogu boiska. Faulowany na 1,6 s przed końcową syreną Bradley Beal wykorzystał tylko jeden rzut wolny. Goście w ciągu 1,3 s nie zdążyli już oddać celnego rzutu. Reprezentant Polski był zdecydowanie najlepiej zbierającym spotkania. 17 zbiórek to jego wyrównany rekord sezonu. Grał 32 minuty, trafił siedem z 12 rzutów z gry, zebrał 13 piłek w obronie i cztery ataku, miał także asystę, dwa bloki, stratę i faul.

Najwięcej punktów dla Wizards uzyskali Brazylijczyk Nene – 20 i Beal – 17. Drew Gooden dodał 11, Paul Pierce – 10, a John Wall – sześć i 12 asyst. W ekipie gości wyróżnili się Słoweniec Goran Dragic – 18, Shabazz Napier – 16 i Michael Beasley – 13 (wszystkie w czwartej kwarcie).

W drużynie Heat nie mogli wystąpić kontuzjowani Dwyane Wade, Mario Chalmers i Brytyjczyk Luol Deng, a także Chris Bosh, u którego przed kilkunastoma dniami lekarze zdiagnozowali zakrzepicę płuc i nie zagra do końca sezonu. W składzie gospodarzy zabrakło leczącego uraz Krisa Humphriesa.

Wizards znakomicie rozpoczęli spotkanie. Po pierwszej kwarcie, w której trafili 64 procent rzutów z gry, prowadzili 40:15, do przerwy (53 proc. skuteczności) – 67:39. W obydwu przypadkach były to rekordowe zdobycze punktowe zespołu w obecnych rozgrywkach.

Polski środkowy, rozgrywający swój 500. mecz w sezonie regularnym NBA (ma także na koncie 57 spotkań w play-off), był w tej fazie gry najlepszym zawodnikiem na parkiecie.

Łodzianin królował w walce pod tablicami, gdzie okazał się zdecydowanie lepszy od swego vis a vis Hassana Whiteside'a, rewelacji ostatnich tygodni, który w 16 poprzednich spotkaniach zdobywał średnio 15 pkt i 14,6 zbiórek, a w środowym meczu z Los Angeles Lakers miał ich odpowiednio 18 i 25. Tym razem skończył z dorobkiem 10 pkt i zaledwie dwóch wywalczonych na tablicach piłek.

Gortat już do przerwy miał 13 zbiórek – tyle samo, co cały zespół Miami. Był to jego siódmy mecz z rzędu, w którym zaliczył ich minimum 10.

Po jednej z najładniejszych akcji spotkania, gdy zebrał piłkę w obronie, pobiegł do kontry, otrzymał podanie od Walla i dynamicznym wsadem lewą ręką zapakował piłkę do kosza, na 7.10 min. przed końcem trzeciej kwarty Wizards prowadzili już 83:48.

Jak się okazało, były to ostatnie punkty Polaka w meczu. Od tego momentu zaczęły się kłopoty koszykarzy Randy'ego Wittmana, którzy popełniali coraz więcej strat, grali nieskutecznie i nie potrafili powstrzymać atakujących rywali. Gortat ostatnie pięć minut meczu przesiedział na ławce rezerwowych.

Z dorobkiem 35 wygranych i 27 porażek Wizards zajmują piątą lokatę w Konferencji Wschodniej. Heat (27-34) spadli na dziewiąte miejsce. Już w sobotę Wizards zagrają na wyjeździe z plasującymi się tuż za nimi Milwaukee Bucks (32-29).

RS, PAP

NaszDziennik.pl