logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Jakub Kaczmarczyk/ PAP

Bjelica ściągnie Carlitosa?

Środa, 16 maja 2018 (22:30)

Nenad Bjelica, zwolniony w zeszłym tygodniu z Lecha Poznań, został dziś trenerem Dinama Zagrzeb i błyskawicznie rozpoczął starania o ściągnięcie z Wisły Kraków Carlitosa.

Zwolnienie Bjelicy było jednym z najbardziej zaskakujących wydarzeń rundy finałowej w piłkarskiej ekstraklasie. Lech Poznań zaliczył w niej co prawda potężne tąpnięcie i zamiast cieszyć się z mistrzostwa Polski – a po 30. kolejce był nie tylko liderem tabeli, ale i w powszechnej opinii głównym faworytem wyścigu o tytuł – przez moment zaczął drżeć, czy w ogóle wywalczy miejsce gwarantowane występami w europejskich pucharach, ale czas i forma pożegnania się z trenerem mocno zaskoczyła. Niezależnie od tego Bjelica bez pracy pozostał bardzo krótko. Tuż po zwolnieniu skontaktowali się z nim przedstawiciele Dinama, klubu, który mocno zabiegał o jego zatrudnienie nawet w czasach, gdy prowadził i to z powodzeniem „Kolejorza”. Wtedy jednak grzecznie odmawiał, a teraz mógł już bez żadnych skrupułów związać się z czołowym klubem swej ojczyzny. Na ławce zadebiutuje już w sobotę, w meczu ostatniej kolejki z Interem Zapresic. Jeśli tylko zremisuje, zdobędzie z Dinamem mistrzostwo Chorwacji, a tydzień później będzie mógł wywalczyć puchar kraju, bo jego nowa drużyna zmierzy się w finale z Hajdukiem Split.

To nie koniec, bo zatrudnienie Bjelicy może oznaczać ważną informację w kontekście przyszłości Carlitosa. Hiszpan z Wisły Kraków, pozyskany z trzecioligowych rezerw Villarrealu, stał się z miejsca gwiazdą naszej ekstraklasy. W niedzielę prawdopodobnie zapewni sobie koronę króla strzelców, jednak imponuje nie tylko skutecznością, ale i stylem oraz sposobem gry, jak i zachowaniem, tak na boisku, jak i poza nim. Od pewnego czasu łączono go właśnie z Lechem, jak i Legią Warszawa, ale Wisła ani myślała sprzedać swej gwiazdy do któregoś z klubów rodzimej ekstraklasy. Liczyła za to, że uda się namówić go na pozostanie pod Wawelem na dłużej (jego kontrakt jest ważny do końca przyszłego sezonu), lub sprzedać za duże pieniądze za granicę. Do tej pory jednak brakowało konkretów, jednak od kilku dni wyścig o Carlitosa nabrał rumieńców. Piłkarzem zainteresowało się Levante, Spartak Moskwa, a wszystkich konkurentów może ubiec Dinamo, bo Hiszpan zamarzył się Bjelicy. Chorwaci są ponoć zdeterminowani, by najlepszego piłkarza naszej ekstraklasy nie tylko sprowadzić, ale uczynić to szybko, by ten nie miał „myślenic” i wątpliwości związanych z nadmiarem propozycji. Wisła oczekuje za niego około trzech milionów euro, dużo i niedużo zarazem, pamiętając o tym, że mowa o piłkarzu mającym kontrakt ważny jeszcze tylko przez rok.

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl