logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Marek Zakrzewski/ PAP

Wisła w centrum

Wtorek, 21 sierpnia 2018 (20:42)

Wydarzeniem 5. kolejki piłkarskiej ekstraklasy było niesamowite zwycięstwo Wisły Kraków nad Lechem w Poznaniu oraz kolejny pstryczek w nos dla włodarzy Legii Warszawa w postaci gola Artura Jędrzejczyka.

22 bramki, co daje średnią 2,75 gola na mecz. 4 zwycięstwa gości, tylko 2 gospodarzy. Nieco ponad 75 tysięcy widzów na trybunach. 0 czerwonych kartek. To piąta seria spotkań w największym skrócie. Najciekawiej było w Poznaniu, stąd problemów z wyborem najlepszego widowiska kolejki raczej nie było. Podobnie jak i zespołu, i piłkarza.

 

Mecz

Lech po 18 minutach spotkania z Wisłą prowadził 2:0, a niedługo potem miał idealną okazję do podwyższenia wyniku na 3:0. João Amaral nie trafił jednak do pustej bramki, co się straszliwie na poznaniakach zemściło. Chwilę później krakowianie złapali bowiem kontakt, a w drugiej połowie zrobili coś, czego nikt się po nich nie spodziewał. Cztery gole, wszystkie po naprawdę pięknych akcjach, imponująca gra, wygrana 5:2. Tak „Biała Gwiazda” nie zdobyła Poznania nawet w swych najlepszych czasach, gdy miała bogatego sponsora i największe gwiazdy polskiej piłki w kadrze. Teraz ledwo wiąże koniec z końcem, finansowo wspomagają ją kibice, ale jak widać, w naszej ekstraklasie nie oznacza to bycia skazanym na pożarcie. Szczególnie, gdy piłkarzom się chce, a wiślakom w niedzielę się chciało. Bardzo.

 

Zespół

Wisła. Nie może być inaczej, bo jej gra na wszystkich zrobiła wielkie wrażenie. Do tego przegrywała 0:2, odwróciła losy meczu, pokazała charakter. To trzeba docenić.

 

Piłkarz

Martin Koštál. Słowak ma 22 lata, w Krakowie już jakiś czas mieszka i gra, ale do tej pory nie dostawał szansy. Poprzedni, hiszpańscy trenerzy Wisły nie widywali go nawet często na ławce rezerwowych, ale chłopak pracował pokornie i czekał na swój dzień. W niedzielę Maciej Stolarczyk wstawił go do składu od początku i Koštál zachwycił. Gol, dwie asysty, kluczowe zagranie przy jeszcze jednej bramce i szereg akcji, po których aż chciało się zapytać – jak to możliwe, że Słowak był wcześniej wyłącznie pomijany.

Na ogromne słowa uznania zasłużył też jego klubowy kolega, Czech Zdenek Ondrášek, który zdobył swoje trzecią i czwartą bramkę w sezonie. W poprzednim sezonie szkoleniowcy „Białej Gwiazdy” trzymali go na ławce, bo ich zdaniem nie miał szans w rywalizacji z Carlitosem.

 

Niespodzianka

Powinniśmy napisać – wygrana Wisły, ale zmieńmy może kierunek, by nie było za monotonnie. Po odejściu Jerzego Brzęczka i kilku zmianach kadrowych nie może się otrząsnąć… Wisła, ale ta płocka. W piątej kolejce znów przegrała, tym razem na własnym stadionie z Arką Gdynia. Po ogromnych nadziejach, rozbudzonych w poprzednich rozgrywkach, musi się szybko odnaleźć, bo na razie zajmuje 14. miejsce w tabeli. Wciąż nie wygrała meczu, podobnie jak Cracovia i Pogoń Szczecin.

 

Zadyszka

Na właściwe tory nie może też wrócić inna z rewelacji poprzedniego sezonu, Górnik Zabrze. Zadyszkę Ślązaków można jednak zrozumieć, bo przecież w letniej przerwie stracili oni trzech kluczowych piłkarzy, w tym dwóch – Damiana Kądziora i Rafała Kurzawę – którzy byli kreatorami ich poczynań.

 

Pstryczek

Artur Jędrzejczyk. Piłkarz, jeszcze kilka tygodni temu na Łazienkowskiej niechciany, odstawiany, wręcz poniżany. Włodarze klubu robili, co mogli, by sam rozwiązał kontrakt, bo nie widziało im się wypłacać mu pieniędzy – fakt, ogromnych – na które jakiś czas temu przystali. Jędrzejczyk ich przetrzymał. Nie odszedł, w końcu z pracodawcami się porozumiał, a gdy dzięki temu mógł wrócić na boisko, w kolejnym meczu udowodnił, co dla drużyny znaczy.

 

Emocje

Gra się do końca. O tej starej piłkarskiej prawdzie przypomnieli gracze Jagiellonii Białystok, którzy w spotkaniu z Piastem Gliwice zwycięskiego gola zdobyli w czwartej minucie doliczonego czasu, w ostatniej akcji. Dzięki temu „Jaga” zrównała się punktami z liderem, którym mimo klęski pozostał Lech. Obie te ekipy mają na kontach po 12 „oczek”. Trzecia Lechia Gdańsk traci do nich jeden punkt, czwarta Legia – dwa.

 

Wyniki 5. kolejki: Cracovia Kraków – KGHM Zagłębie Lubin 0:1 (0:1). Bartłomiej Pawłowski (45.+3.); Miedź Legnica – Korona Kielce 1:1 (0:0). Paweł Zieliński (69.) – Maciej Górski (54.); Wisła Płock – Arka Gdynia 1:3 (0:0). Ricardinho (70.) – Aleksandyr Kolew (55. – głową), Maciej Jankowski (82.), Rafał Siemaszko (90+1); Górnik Zabrze – Lechia Gdańsk 0:2 (0:2). Paweł Bochniewicz (23. – samobójcza), Flávio Paixão (33.); Legia Warszawa – Zagłębie Sosnowiec 2:1 (1:0). Artur Jędrzejczyk (39. – głową), Carlitos (77.) – Konrad Wrzesiński (54.); Jagiellonia Białystok – Piast Gliwice 2:1 (1:0). Mile Savković (22.), Arvydas Novikovas (90.+4.) – Patryk Dziczek (58. – głową); Lech Poznań – Wisła Kraków 2:5 (2:1). João Amaral (8), Christian Gytkjaer (18. – karny) – Martin Kostal (24.), Zdenek Ondrášek (51., 61.), Christian Gytkjaer (55. – samobójcza), Marko Kolar (90.); Śląsk Wrocław – Pogoń Szczecin 0:0.

 

 

 

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl