logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Marcin Gadomski/ PAP

Zaskakujący lider

Poniedziałek, 3 września 2018 (21:46)

Kto spodziewał się, że po siedmiu kolejkach piłkarskiej ekstraklasy na czele tabeli znajdować się będą Lechia Gdańsk i Wisła Kraków? Bądźmy szczerzy – nikt.

Lechia wygrała cztery kolejne mecze. W ostatnim pokonała Koronę Kielce i nie można stwierdzić, by jej sukces był niezasłużony. Inna sprawa, że goście pokazali otwarty futbol, stworzyli sobie sporo sytuacji i gdyby wywieźli z Gdańska remis – ten wynik też nie byłby niesprawiedliwy. Ale pełna pula została nad morzem, dzięki czemu lechiści nadal prowadzą w tabeli. – Gramy wyrachowaną i konsekwentną piłkę i właśnie ta konsekwencja oraz dobre realizowanie założeń taktycznych przyczynia się do sukcesów. W drużynie panują świetne relacje, jest dobra atmosfera, a także zdrowa rywalizacja i to wszystko przekłada się na określony wynik – przyznał trener Piotr Stokowiec.

Tuż za jego zespołem – tuż, czyli trzy punkty – plasuje się Wisła Kraków. Jej postawa jest największą niespodzianką rozgrywek, bo przecież przez moment nie była nawet pewna swej przyszłości. A tu po zwycięstwach nad Lechem i Górnikiem okrzyknięto ją, słusznie, najładniej grającą ekipą całej ligi. W sobotę we Wrocławiu już tak ładnie się nie zaprezentowała. Gospodarze ją rozszyfrowali, przez większą część meczu dominowali, obijali słupek i poprzeczkę i… przegrali. W ostatniej minucie szóstego gola w sezonie zdobył Zdenek Ondrasek i Wisła cieszyła się z trzeciego kolejnego zwycięstwa. – Na pewno Śląsk nie zasłużył na porażkę, ale taka jest piłka. Nie tak dawno to my byliśmy w podobnej sytuacji, graliśmy dobrze, a brakowało zwycięstw – podkreślił prowadzący „Białą Gwiazdę” Maciej Stolarczyk.

Znów rozczarował Mistrz Polski Legia Warszawa, która tylko zremisowała na wyjeździe z Cracovią. Fakt, zagrała może ciut lepiej niż w ostatnich tygodniach, może mocniej walczyła, jednak nadal brakowało jej tego czegoś – wykończenia, kropki nad i. Na dodatek od 12. minuty musiała sobie radzić w osłabieniu, gdy swój własny, fatalny błąd próbował faulem uratować Michał Pazdan, za co ujrzał zasłużoną czerwoną kartkę. Legia w końcówce miała dwie idealne okazje, nie wykorzystała ich i w odpowiedzi dwie doskonałe szanse stworzyli sobie krakowianie. Też bez przełożenia na bramki. – Nawet grając w dziesiątkę, byliśmy dobrze zorganizowani, pokazaliśmy mentalność i nie daliśmy Cracovii rozwinąć skrzydeł. Podobała mi się zwłaszcza nasza organizacja gry w obronie. Musimy kontynuować to, co było dobre – powiedział trener warszawiaków Ricardo Sá Pinto.

Znów nie wygrał Lech, który, przypomnijmy, sezon zaczął od czterech zwycięstw, a w trzech kolejnych smaku wygranej nie zaznał. W niedzielę tylko zremisował z Piastem, choć szans na to, by przechylić szalę na swoją stronę, miał wiele. Ale gliwiczanie, poczynający sobie naprawdę dobrze, też mogli na Bułgarskiej wywalczyć pełną pulę.

Niespodziankę sprawiła Miedź Legnica, pokonując Zagłębie Lubin. Pokonując zasłużenie, bo była drużyną lepszą, grającą bardziej do przodu, dobrze zorganizowaną w obronie.

W kuriozalnych okolicznościach szanse na wygraną w Płocku pokpili piłkarze Jagiellonii. Tuż przed przerwą sędzia podyktował dlań rzut karny i o to, kto go wykona… pokłócili się Roman Bezjak i Arvydas Novikovas. Ten drugi wyszedł z tej sytuacji „zwycięsko”, ale zdenerwowany uderzył piłkę fatalnie i obronił ją Thomas Daehne.

W siódmej kolejce padło zaledwie 15 bramek. Pięć meczów zakończyło się remisami, jeden wygrali goście. Sędziowie pokazali sporo, aż 48 żółtych kartek i dwie czerwone. Na trybunach zasiadło 72 535 widzów.

W tabeli Lechia ma trzy punkty przewagi nad Wisłą Kraków i cztery nad Lechem Jagiellonią oraz Piastem. Ostatnie dwa miejsca, z trzema punktami na kontach i bez zwycięstwa, zajmują Pogoń i Cracovia.

Wyniki: Górnik Zabrze – Pogoń Szczecin 1:1 (0:0). Igor Angulo (71. – karny) – Radosław Majewski (50); Lechia Gdańsk – Korona Kielce 2:0 (1:0). Flávio Paixão (25. – karny, 69.); Arka Gdynia – Zagłębie Sosnowiec 2:2 (1:1). Michał Janota (30.), Luka Zarandia (66.) – Vamara Sanogo (45. – karny), Szymon Pawłowski (68.); Śląsk Wrocław – Wisła Kraków 0:1 (0:0). Zdenek Ondrasek (9.0); Lech Poznań – Piast Gliwice 1:1 (1:0). Christian Gytkjaer (36. – karny) – Tom Hateley (73.); Wisła Płock – Jagiellonia Białystok 1:1 (1:0). Ricardinho (24. – głową) – Lukas Klemenz (55. – głową); Miedź Legnica – KGHM Zagłębie Lubin 2:0 (1:0). Marquitos (23.), Petteri Forsell (90.); Cracovia Kraków – Legia Warszawa 0:0.

 

 

 

 

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl