logo
logo

Zdjęcie: Gonzalo Fuentes/ Reuters

Mundial w liczbach i danych

Środa, 17 października 2018 (20:15)

Reprezentanci Francji pod względem posiadania piłki i przebiegniętych kilometrów plasowali się poza turniejową średnią, a jednak zostali w Rosji mistrzami świata. FIFA, kilka miesięcy po zakończeniu imprezy, przedstawiła ciekawy raport dotyczący tegorocznego mundialu.

Wynika z niego, że Trójkolorowi przebiegali średnio 100,95 km na mecz, więcej tylko od Argentyny, Nigerii, Meksyku i Panamy. Polacy mogli pochwalić się średnią 105,33 km na spotkanie, co dało im 12. miejsce pośród wszystkich uczestników turnieju. Na niewiele się to jednak zdało, bo podopieczni Adama Nawałki pożegnali się z nim już po fazie grupowej. Podobnie jak zwycięzcy tej kategorii, Serbowie – średnio 112,99 km.

Polacy utrzymywali się też przy piłce częściej od Trójkolorowych, bo przez 49 procent czasu meczu. Francuzi – przez 48 procent, co było 19. wynikiem. Pod tym względem rywali całkowicie zdominowali Hiszpanie z 69-procentowym czasem posiadania piłki, ale nic konkretnego z tego nie wynikło. Mistrzem świata została Francja, m.in. dlatego że była niesamowicie skuteczna. Co szósty strzał reprezentantów tego kraju lądował w siatce bramki rywali. Lepiej w tej materii zaprezentowali się tylko Rosjanie, którzy na gola potrzebowali 4,5 strzału. Polska trafiała raz na 16 uderzeń, a prawdziwie katastrofalną skuteczność zaprezentowali Niemcy. Broniący tytułu podopieczni Joachima Loewa cieszyli się z bramki raz na… 36 strzałów. Statystyka to zaprawdę szokująca.

– Francja wygrywała mecze, wykorzystując w najlepszy możliwy sposób talenty swych piłkarzy. Nie prezentowała futbolu o dużej intensywności, z pressingiem, ale w doskonały sposób rozbijała akcje rywali, wychodząc dzięki temu z groźnymi kontratakami. Sposób, w jaki to robiła, był naprawdę godny podziwu i poklasku – skomentował jeden z autorów raportu Andy Roxburgh, były selekcjoner reprezentacji Szkocji.

Dokument podkreślił, że od pewnego czasu na mistrzostwach świata pada dużo więcej bramek, co wyknika z dość ofensywnego usposobienia uczestników. W Rosji piłkarze strzelili aż 169 goli, co było wynikiem bliskim rekordowego. Co godne podkreślenia, na mundialu 2018 tylko jeden jedyny mecz, Francji z Danią, zakończył się wynikiem 0:0. Wcześniej takich pojedynków było o wiele więcej. Najwięcej goli zdobyli Belgowie, aż 16. Ich ćwierćfinałowy pojedynek z Brazylią (2:1) został też uznany za najlepsze i najbardziej ekscytujące widowisko całego turnieju. Twórcy raportu podkreślili w nim, że Roberto Martinez, trener Belgów, zastosował w tym starciu tak odważną i ryzykowną zarazem taktykę, że przez dwa dni musiał przekonywać do niej podopiecznych. Przekonał i przyniosło to kapitalne zwycięstwo.

Z raportu wynika też, że we współczesnym futbolu rośnie znaczenie stałych fragmentów gry. W Rosji, dla przykładu, gol padał raz na 29 rzutów rożnych. Ktoś powie – co w tym szczególnego? Wystarczy porównać, bo na mundialu w 2010 roku częstotliwość wynosiła jedną bramkę na… 61 kornerów. Poza tym w Rosji piłka wpadała do siatki raz na 29 prób strzałów z dystansu. Cztery lata wcześniej w Brazylii ten stosunek wynosił 1 na 42.

 

 

 

 

 

 

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl