logo
logo

Zdjęcie: Radoslaw Jozwiak/ Reuters

Nowa gwiazda Milanu

Czwartek, 24 stycznia 2019 (21:00)

Nie przyszedłem tutaj, aby tylko być, ale by dokonać czegoś wielkiego, a przede wszystkim strzelać jak najwięcej bramek – powiedział dziś Krzysztof Piątek podczas oficjalnej prezentacji jako piłkarza AC Milan.

Przejście Piątka do tego klubu jest jednym z najciekawszych wydarzeń zimowego okienka transferowego w perspektywie szerszej i jednym z największych w całej historii polskiego futbolu. Milan to bowiem piłkarska instytucja. Wielokrotny triumfator najważniejszych rozgrywek, wielokrotny zdobywca Pucharu Europy i mistrz Włoch, posiadający rzesze fanów poza granicami Italii i budzący zainteresowanie niemal w każdym zakątku globu. Do tego Piątek, według niepotwierdzonych jeszcze informacji, miał kosztować 35 milionów euro. Takiej kwoty, do tej pory, za piłkarza urodzonego nad Wisłą jeszcze nie zapłacono. Najwięcej do tej pory wyłożono za Arkadiusza Milika, za którego Napoli przelało na konto Ajaksu Amsterdam 32 miliony euro. Nie są to co prawda najwyższe kwoty, wielkie gwiazdy wymagają głębszego sięgnięcia do kieszeni, ale już bardzo, ale to bardzo poważne. Dla nas kosmiczne.

Jeszcze rok temu Piątek biegał po boiskach naszej ekstraklasy. Strzelał bramki dla Cracovii, w poprzednim sezonie będąc najlepszym strzelcem ligi pochodzącym z Polski. Rozgrywki zakończył z 21 trafieniami na koncie. Częściej do bramki rywali trafiali tylko Hiszpanie, Carlitos (Wisła Kraków) i Igor Angulo (Górnik Zabrze). Skuteczność Piątka, ale nie tylko ona, zwróciła uwagę zagranicznych klubów. Z Cracovią najlepiej dogadała się Genoa, która zapłacił zań około 4 miliony euro. Kwotę dużą, jak na nasze realia, śmieszną, biorąc pod uwagę aktualną wartość zawodnika. Ale już wtedy, latem ubiegłego roku, Michał Probierz, trener „Pasów”, mówił, że niedługo jego były już podopieczny będzie kosztował kilkadziesiąt milionów euro. Wtedy niektórzy ze szkoleniowca się śmiali. Dziś Piątek jest wart więcej, niż Probierz mógł przypuszczać.

Piątek po przeprowadzce do Włoch nie przestał bowiem trafiać do siatki. Ba, w trudnej dla napastników lidze od razu, jeszcze w meczach sparingowych, zdobywał tyle goli, że kibice i trenerzy Genoi aż zacierali ręce. I to najważniejsze, nie zaciął się, gdy ruszyła Serie A. Jesienią strzelił dla tej drużyny 19 bramek, z czego 13 w lidze i sześć w pucharze. Stał się gwiazdą, kimś, na kogo polują dziennikarze, kogo uwielbiają kibice. Szybko stało się jasne, że w Genoi długo miejsca nie zagrzeje, jednak wydawało się, że pozostanie w tym zespole do końca sezonu. Działacze ani myśleli bowiem pozbywać się swej największej gwiazdy. Kiedy jednak padały nazwy klubów interesujących się Polakiem – Realu Madryt, Barcelony, Juventusu Turyn – zatrzymanie Piątka w Genoi zdawało się misją niewykonalną. I faktycznie, jest już byłym piłkarzem tego klubu. Byłym, bo do akcji wkroczyli przedstawiciele Milanu, przedstawili ofertę spełniającą większość życzeń dotychczasowego pracodawcy, Piątek też szybko porozumiał się w kwestii indywidualnego kontraktu i transfer stał się faktem.

Dziś pochodzący z Dzierżoniowa zawodnik został oficjalnie przedstawiony jako nowa gwiazda (miejmy nadzieję) „Rossonerich”. – Nigdy nie myślałem, że znajdę się kiedyś w takim klubie. Nie przyszedłem jednak tutaj po to, by tylko być, ale by dokonać czegoś wielkiego, a przede wszystkim strzelać wiele bramek. Mam nadzieję, że to mi się uda. Jest dla mnie zaszczytem, że zagram w Milanie. Czuję się gotowy na to wyzwanie, czuję, że zrobiłem znaczący krok do przodu, jednak pozostałem przy tym takim samym człowiekiem, jak byłem – powiedział nasz reprezentant.

– Dorobek Krzysztofa tylko potwierdzał jego możliwości i talent. 13 goli w 19 meczach to imponujący wynik. Poza tym zna już ligę włoską, przez ostatnie pół roku się w niej sprawdził, a to dodatkowy atut. Nie sądzę, by jego transfer wiązał się z jakimś ryzykiem, także ekonomicznym – przyznał dyrektor sportowy Milanu, Leonardo.

Milan, wielka firma, od kilku lat jednak dołuje, nie osiągając wyników na miarę historii i oczekiwań. W klubie wszyscy chcą jednak to zmienić, a Piątek ma być częścią układanki, która znów doprowadzi „Rossonerich” na szczyt. Polak o tym doskonale wie. Wie też, że spotka się z presją, jakiej nie da się porównać do miejsc, w których występował wcześniej. – Na pewno jednak nie przeszkodzi mi 80 tysięcy widzów na San Siro. Przeciwnie, cieszę się, że będę mógł zagrać przy takich tłumach i przy takim dopingu – podkreślił. Podpisał kontrakt do 30 czerwca 2023 roku. Będzie grał z numerem „19”.

W ostatnich dniach furorę we Włoszech zrobiło zdjęcie 11-letniego Piątka z ręcznikiem plażowym w barwach Milanu. Dziś zawodnik przyznał, że jest jak najbardziej prawdziwe. – Już jako dziecko marzyłem o tym, by zagrać w tym klubie i znaleźć się w otoczeniu takiej legendy jak Paolo Maldini – powiedział.

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl