logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Wirus zaatakował kadrę

Sobota, 23 marca 2019 (18:38)

Jan Bednarek, Bartosz Bereszyński i Piotr Zieliński nie wzięli udziału w sobotnim treningu reprezentacji Polski, która w niedzielę podejmie w Warszawie Łotwę w eliminacjach mistrzostw Europy 2020. Ośmiu piłkarzy dopadła epidemia, a wśród nich jest Krzysztof Piątek.

 

W czwartek w Wiedniu Biało-Czerwoni wygrali z Austrią 1:0 po bramce Krzysztofa Piątka. Nie wiadomo jednak, czy napastnik AC Milan zagra w niedzielę, ponieważ zmaga się z wirusem.

– Każdy scenariusz jest możliwy. Mamy w zespole małą epidemię. W sobotnim treningu nie wezmą udziału Jan Bednarek i Bartosz Bereszyński. Początkowo w hotelu miał zostać również Piątek, ale ostatecznie rozpocznie zajęcia z kolegami. Infekcja zaatakowała w sumie ośmiu piłkarzy, m.in. też Mateusza Klicha i Wojciecha Szczęsnego, ale oni wezmą udział w treningu – powiedział Brzęczek podczas sobotniej konferencji prasowej na PGE Narodowym.

Dolegliwości wiążą się przede wszystkim z bólem gardła.

- Pierwszym, który miał takie problemy jeszcze przed meczem z Austrią, był Arkadiusz Milik. Być może w hotelu w Wiedniu coś złego działo się z klimatyzacją, ponieważ wielu zawodników miało takie same objawy. Nasz sztab medyczny pracuje na pełnych obrotach, aby wirus nie rozpowszechniał się dalej – tłumaczył Brzęczek.

W sobotnich zajęciach nie wziął udziału również Zieliński, który doznał urazu pleców w czwartkowym spotkaniu z Austrią. Z kolei Piątek wyszedł na boisko, ale ćwiczył indywidualnie.

– Mam nadzieję, że nie spotkają nas kolejne niespodzianki. Do godz. 24 musimy zgłosić 23-osobową kadrę, tak że wieczorem podejmiemy decyzje. Duży wpływ na to ma wieczorny trening – podkreślił selekcjoner.

W innym czwartkowym meczu grupy G Łotwa przegrała na wyjeździe z Macedonią Północną 1:3.

– Spodziewamy się bardzo trudnego spotkania z drużyną, która ma za sobą pierwszy mecz eliminacyjny pod wodzą nowego selekcjonera. Wielu zawodników z tej reprezentacji gra lub grało w Polsce i to dla nich dodatkowa motywacja. Mogą pokazać się i zagwarantować sobie nowe kontrakty. Zdajemy sobie sprawę, że tylko maksymalne zaangażowanie, pełna koncentracja i determinacja oraz nastawienie takie jak w Wiedniu dadzą nam szansę na zdobycie trzech punktów. W przeszłości doświadczyliśmy wielu łatwych teoretycznie meczów, które potem inaczej wyglądały – ocenił Brzęczek.

Po meczu w Wiedniu kapitan Biało-Czerwonych Robert Lewandowski powiedział, że polski zespół ma problem z rozegraniem dwóch równych meczów o stawkę w ciągu trzech dni na wysokim poziomie.

– Dopiero po niedzielnym meczu będę mógł powiedzieć, czy to jest dla nas problem. Ten mecz pokaże nam, jakie mamy możliwości i jaki potencjał. Najważniejsza jest kwestia mentalna – odpowiednia mobilizacja, koncentracja i zaangażowanie. Jesteśmy świadomi, że nie będzie to łatwe spotkanie. Chcemy grać skuteczną piłkę. Naszym priorytetem jest zdobycie trzech punktów. Jeżeli będziemy grali także efektownie, to będzie to dodatkowy pozytyw – zaznaczył Jerzy Brzęczek.

- W Wiedniu mieliśmy problem z poruszaniem się całego zespołu w pierwszym kwadransie i akcje skrzydłami austriackiego zespołu były groźne. Gdyby Piątek wykorzystał fenomenalne podanie Lewandowskiego, spotkanie inaczej by się potoczyło. Zdajemy sobie sprawę, że popełniliśmy w tym meczu błędy. To jest normalna rzecz. Trzeba jednak doceniać zdobycie trzech punktów – zakończył selekcjoner.

W konferencji wziął udział również Klich, który jest w grupie zarażonych wirusem.

– Na pewno każdy z nas zdawał sobie sprawę, że to zwycięstwo jest potrzebne i w końcu nadejdzie. Liczymy, że zwycięstwo w Wiedniu otwiera nowy rozdział. Takie mecze jak z Łotwą ciężko się rozgrywa. Wszystko sprowadza się do strzelenia pierwszej bramki. Mamy lepszą drużynę i każdy zdaje sobie sprawę, że jesteśmy faworytem. W niedzielę musimy potwierdzić to na boisku – podkreślił pomocnik Leeds United.

Mecz Polski z Łotwą rozegrany zostanie w Warszawie w niedzielę o godz. 20.45.

RP, PAP

Aktualizacja 23 maja 2019 (20:15)

NaszDziennik.pl