logo
logo

Zdjęcie: Ekstraklasa.org/ Internet

Kto w ósemce?

Poniedziałek, 8 kwietnia 2019 (22:37)

W przedostatniej kolejce sezonu zasadniczego piłkarskiej ekstraklasy mieliśmy hit, z którego wyszedł kit, kilka niespodzianek i pomyłki sędziowskie, których – w dobie VAR – wolelibyśmy już nie oglądać. Poznaliśmy też czwartą i piątą drużynę pewną gry w czołowej ósemce, czyli grupie mistrzowskiej. O pozostałe trzy wolne miejsca powalczy w sobotę pięć drużyn.

29. seria spotkań zakończyła się dziś. W Płocku przeżywająca trudny okres Wisła, w debiucie nowego trenera Leszka Ojrzyńskiego, pokonała Śląsk Wrocław, zdobywając punkty absolutnie bezcenne. Dzięki temu odskoczyła na dystans trzech „oczek” od zamykającego tabelę Zagłębia Sosnowiec i zbliżyła się na odległość punktu do Górnika Zabrze i Arki Gdynia. Przed nią jednak arcytrudne zadanie, bo walka o utrzymanie właśnie taka będzie.

Hitem tej kolejki miał być mecz w Gdańsku – między Lechią, która w tym sezonie nie przegrywa i prowadzi w tabeli, a Lechem, już z nowym-tymczasowym trenerem, a raczej bez Adama Nawałki, którego przygoda z ekipą z Bułgarskiej okazała się niewypałem. Totalnym. Wielu kibiców spodziewało się efektownego spektaklu, pamiętając o tym, że gdańszczanie walczą o utrzymanie pierwszego miejsca, a poznaniacy o miejsce w ósemce. Hitu jednak nie było. Raczej kit, w którym jedni i drudzy oddali po celnym strzale. Jednym! Ten gospodarzy, autorstwa Artura Sobiecha, przyniósł im jednak komplet punktów, stąd niemal 20-tysięczna widownia, lekko zdegustowana poziomem, opuszczała stadion zadowolona.

– Najtrudniej jest wygrać 1:0. Zawodnicy dali z siebie wszystko i dla tej drużyny warto przychodzić na trybuny – podsumował oczywiście szczęśliwy trener Lechii Piotr Stokowiec.

Za to wszystko z siebie dali zawodnicy Legii. I to pewna nowość, która nastała po zwolnieniu Ricardo Sa Pinto. Za Portugalczyka o Legii można było powiedzieć wiele, tylko nie to, że stanowiła drużynę. Jedność, w której każdy walczył za każdego. Teraz jest inaczej. Być może jeszcze nie wszystko wygląda optymalnie, być może warszawianom jeszcze dopisuje trochę szczęścia – jak w Zabrzu, gdzie mogli przegrać – ale walczą i grają do końca. W Zabrzu do tego mieli Carlitosa, który dwukrotnie ukąsił gospodarzy – a powinien raz jeszcze, tylko nie wiadomo, dlaczego sędzia Mariusz Złotek nie zauważył ewidentnego faulu na Hiszpanie w polu karnym. Niesportowego zagrania nie zauważyli też arbitrzy VAR, chociaż mieli do dyspozycji mnóstwo powtórek, na których widać było, że do przewinienia doszło.

Sędziowie? Njsłabszy element widowiska

O sędziach mówiło się też po meczu w Białymstoku. Tam akurat ogromne pretensje do „sprawiedliwych” mieli piłkarze i trenerzy Zagłębia Sosnowiec i trudno im się dziwić, bo w kilku ważnych przypadkach Zbigniew Dobrynin i jego asystenci podejmowali decyzje, mówiąc delikatnie, kontrowersyjne, zawsze na korzyść gospodarzy. Absolutnym kuriozum, niewidzianym na naszych boiskach, był już rzut karny dla sosnowiczan, dwukrotnie powtarzany. Najpierw (wykorzystany) dlatego, że piłkarz Zagłębia zbyt wcześnie wbiegł w jedenastkę, potem (obroniony), gdyż Marian Kelemen w momencie strzału nie stał na linii bramkowej. Dwie pierwsze jedenastki wykonywał Szymon Pawłowski, trzecią Vamara Sanogo. Co ciekawe – za tę sytuację goście mieli do sędziów najmniej pretensji.

W Krakowie Wisła z powodu indywidualnych błędów jednego piłkarza totalnie skomplikowała swoją drogę do grupy mistrzowskiej. Mateusz Lis, bramkarz, bo o nim mowa, sprezentował Piastowi Gliwice oba gole i na nic – a raczej tylko na remis i jeden punkt – zdały się dwie piękne bramki Mateja Palcica.

Po tym meczu wielką klasą wykazał się trener krakowian Maciej Stolarczyk. – To nie Mateusz Lis dziś zremisował spotkanie, to my zremisowaliśmy. Błędy popełnia każdy, a rolę zespołu jest reagowanie na takie rzeczy. Nikt nie przeszkadzał nam strzelić więcej bramek. Nie rozliczam i nie wystawiam żadnej oceny zawodnikom, bo kluczowy jest dla mnie zespół. To, co robimy, robimy razem – powiedział szkoleniowiec „Białej Gwiazdy”.

„Białej Gwiazdy”, która na razie jest poza grupą mistrzowską, ale może do niej trafić nadal w prosty sposób – wygrywając ostatni mecz, z Zagłębiem w Lubinie. Słowo „prosty” oczywiście trzeba w tym przypadku wziąć w cudzysłów, bo krakowian czeka arcytrudne zadanie. Kluczowe dla ich losów może okazać się zdrowie wielkiego nieobecnego w dwóch ostatnich meczach Jakuba Błaszczykowskiego. Z nim w składzie drużyna nabiera nowej jakości, co akurat w sobotę będzie absolutnie niezbędne.

W ósemce są już Lechia i Legia, które między sobą – chociaż nie w bezpośrednim starciu – rozstrzygną walkę o pierwsze miejsce. Trzecie na pewno zajmie Piast. Pewne grupy mistrzowskiej są też Cracovia – choć w 29. kolejce okrutnie zawiodła, przegrywając w Legnicy – oraz Zagłębie Lubin. O trzy pozostałe miejsca w sobotę powalczą Jagiellonia, Pogoń Szczecin, Lech, Wisła oraz Korona Kielce.

Gdzie VAR?

Dziś PZPN zadecydował, na których stadionach w sobotę obecny będzie VAR. W Polsce nie ma wystarczającej liczby wozów do obsługi tego systemu na wszystkich obiektach, są tylko cztery, dlatego centrala uznała, że najbardziej przyda się do rozstrzygania kontrowersyjnych sytuacji w pojedynkach Arki Gdynia z Miedzią, Cracovii z Lechią, Legii z Pogonią oraz Zagłębia Sosnowiec z Wisłą Płock. I – czego można się było spodziewać – zaraz pojawiły się pytania: dlaczego tu, a nie tam? Do tego słuszne, uzasadnione, bo zdaniem PZPN bez VAR obejdzie się w Poznaniu, gdzie w bezpośrednim meczu o ósemkę rywalizować będą Lech i Jagiellonia, oraz w Lubinie, gdzie o grupę mistrzowską walczyć będzie Wisła. Na tym etapie rozgrywek wydaje się, że na tych akurat dwóch stadionach VAR być powinien, ale PZPN miał swoje racje, niekoniecznie zrozumiałe. Dodajmy, że wszystkie mecze 30. kolejki rozegrane zostaną w tym samym terminie, w sobotę o godz. 18.00.

Wyniki 29. kolejki:

Korona Kielce – KGHM Zagłębie Lubin 0:2 (0:0). Bartłomiej Pawłowski (77.), Damjan Bohar (81.);

Miedź Legnica – Cracovia Kraków 2:1 (2:0). Artur Pikk (36.), Juan Camara (41.) – Filip Piszczek (63.);

Jagiellonia Białystok – Zagłębie Sosnowiec 2:1 (2:0). Jesus Imaz (19. – karny), Patryk Klimala (34. – głową) – Vamara Sanogo (81. – karny);

Wisła Kraków – Piast Gliwice 2:2 (1:1). Matej Palcic (34. –głową, 57. – głową) – Patryk Dziczek (18. – wolny), Michal Papadopulos (79.);

Lechia Gdańsk – Lech Poznań 1:0 (1:0). Artur Sobiech (10. – głową);

Pogoń Szczecin – Arka Gdynia 3:3 (1:1). Michał Żyro (26. – głową), Radosław Majewski (71.), Soufian Benyamina (87. – głową) – Marko Vejinovic (40.), Maciej Jankowski (56.), Adam Deja (75. – głową);

Górnik Zabrze – Legia Warszawa 1:2 (1:0). Igor Angulo (28.) – Carlitos (76. – karny, 87.);

Wisła Płock – Śląsk Wrocław 2:0 (0:0). Dominik Furman (66.), Ricardinho (74. – karny).

 

Piotr Skrobisz

Aktualizacja 2 czerwca 2019 (09:22)

NaszDziennik.pl