logo
logo

Zdjęcie: facebook.com/fcbayern.en/ Internet

Lewandowski bez kary

Piątek, 12 kwietnia 2019 (21:54)

Ani Robert Lewandowski, ani Kingsley Coman nie zostali ukarani za bójkę podczas treningu drużyny Bayernu Monachium.

O spięciu Polaka z Francuzem szeroko rozpisywały się media za naszą zachodnią granicą, czemu nie ma co się dziwić, bo brała w niej udział największa gwiazda Bundesligi. W czwartek, podczas treningu, obaj panowie mieli najpierw się pokłócić, a potem skoczyli do siebie z pięściami. Cała sytuacja wyglądała podobno bardzo ostro i dopiero interwencja kilku kolegów z zespołu zapobiegła poważniejszej bijatyce. Wydawało się wówczas, że trener Niko Kovac natychmiast odeśle obu piłkarzy do szatni, a klub nałoży na nich surowe kary. Szkoleniowiec pozwolił jednak zawodnikom dokończyć zajęcia, a dziś przedstawił swoje stanowisko w tej sprawie.

Dlaczego w ogóle doszło do tej niepotrzebnej scysji? Według niemieckich mediów, Lewandowski i Coman od dawna mają ze sobą na pieńku. To nic osobistego, po prostu obaj od dłuższego czasu mają problemy ze znalezieniem wspólnego języka na boisku, mają do siebie wiele uwag. Jeden drugiemu zarzuca zbytni egoizm, choć do tej pory ta rzekoma niechęć nie wychodziła poza obręb szatni. Stała się sprawą publiczną, gdy piłkarzy skoczyli sobie do gardeł.

Kar jednak uniknęli. – Omówiliśmy tę sprawę po treningu. Obaj zawodnicy przeprosili, żałowali tego, co się stało. Dla mnie, dla nas to już zamknięty temat, nie będziemy do niego wracać, podobnie jak nie będziemy wymierzać żadnych kar. To był trening, emocje, nerwy. Najważniejsze, że piłkarze zrozumieli swój błąd – powiedział trener Bayernu.

Bayernu, który cały czas walczy o mistrzostwo Niemiec i nie może sobie pozwolić na stratę czołowych zawodników. Patrząc z tej perspektywy, i Lewandowskiemu, i Comanowi się upiekło, bo w innym wypadku mogliby za swoje nierozsądne zachowanie odpokutować.

Piotr Skrobisz

Aktualizacja 1 czerwca 2019 (18:58)

NaszDziennik.pl