logo
logo

Zdjęcie: Mateusz Bobola/ Licencja: CC BY-SA 3.0/ Wikipedia

Piast liderem!

Niedziela, 12 maja 2019 (21:49)

Sensacja w piłkarskiej ekstraklasie. Legia Warszawa tylko zremisowała na własnym stadionie z Pogonią Szczecin 1:1, a że Piast Gliwice nie zamierzał zwalniać i po szalonym meczu pokonał Jagiellonię Białystok 2:1, to on na dwie kolejki przed końcem rozgrywek został nowym liderem tabeli.

Jako pierwsi w niedzielę na boisku zaprezentowali się podopieczni Waldemara Fornalika. Przez 89 minut ich pojedynek z Jagiellonią Białystok niczym specjalnym się nie wyróżniał. Jedni i drudzy poczynali sobie przyzwoicie, a gospodarze prowadzili 1:0 i wydawało się, że spokojnie dowiozą ten wynik do końca. A jednak w owej 89. minucie rozpoczęło się szaleństwo. Aleksandar Sedlar popełnił absolutnie bezsensowny, głupi faul, a że miał on miejsce w polu karnym, sędzia Jarosław Przybył zarządził jedenastkę dla gości. Wykorzystał ją Jesus Imaz i część kibiców Piasta zakryła twarze w geście rozpaczy i niedowierzania. Gliwiczanie nie zamierzali jednak długo rozwodzić się nad swoim „nieszczęściem”, tylko od razu ruszyli do ataku, co w drugiej minucie doliczonego czasu gry przyniosło im wspaniałego gola, autorstwa Tomasza Jodłowca. Stadion wtedy eksplodował z radości i gdy wydawało się, że gospodarze odniosą szóste kolejne zwycięstwo, znów w roli głównej wystąpił Sedlar. Znów powalił rywala w polu karnym, a Przybył nie miał wyjścia i musiał podyktować jedenastkę dla „Jagi”. Do piłki ponownie podszedł Imaz, ale tym razem fantastycznie interweniował Jakub Szmatuła, który w genialny sposób obronił strzał Hiszpana i uratował swej drużynie zwycięstwo. Jak się okazało, na wagę fotela lidera. – Drużynie gratuluję wiary w to, co robi, zaangażowania, a przede wszystkim dobrej gry – skomentował Fornalik.

Piast został liderem, bo zawiodła Legia. W meczu z Pogonią była faworytem, niektórzy zastanawiali się tylko, jak wysoko wygra, a do przerwy kilkoma bramkami mogła… przegrywać. W tym okresie grała bowiem fatalnie, w przeciwieństwie do bardzo dobrze dysponowanych „Portowców”, którzy szybko objęli prowadzenie, a potem mieli sporo szans, by podwyższyć wynik. Mistrzowie Polski lepiej zaczęli grać po przerwie, ale to lepiej wystarczyło zaledwie do wyrównania. A remis i jeden zdobyty punkt oznaczał, że warszawianie opuścili pierwsze miejsce w tabeli.

Nic dziwnego, że Aleksandar Vuković był po wszystkim bardzo niezadowolony i miał do podopiecznych sporo uwag. – W pierwszej połowie zagraliśmy bez werwy, agresji i zbyt pasywnie. Bez tych elementów nie da się wygrać meczu, bo nie zawsze uda się odmienić losy spotkania w drugiej połowie. Ta liga jest jednak bardzo nieprzewidywalna – powiedział Serb.

Co później potwierdziło się w pojedynku Lechii Gdańsk z Zagłębiem Lubin. Gospodarze, wygrywając, mogli w roli mocnego gracza wrócić do wyścigu o tytuł. Nie pokazali jednak wystarczająco wielu atutów, by pokonać rywali. Zremisowali, do tego dość szczęśliwie, bo to „Miedziowi” mieli sporo okazji, by zadać cios, a nawet ciosy rozstrzygające. Ostatecznie skończyło się na wyniku 1:1, który żadnej ze stron nie zadowalał.

Piotr Skrobisz

Aktualizacja 24 lipca 2019 (21:13)

NaszDziennik.pl