logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Leszek Szymański/ PAP

Uczyńcie kolejny krok!

Piątek, 6 września 2019 (13:45)

Z Łukaszem Fabiańskim w bramce, dwoma napastnikami i prawdopodobnie Michałem Pazdanem na środku obrony zagra dziś reprezentacja Polski ze Słowenią w Lublanie o punkty eliminacji piłkarskich mistrzostw Europy.

Biało-Czerwoni po czterech rozegranych do tej pory spotkaniach prowadzą w tabeli grupy G z kompletem 12 punktów na koncie. Wygrali wszystko, co do wygrania było, a jakby tego było mało, nie stracili jeszcze nawet jednej bramki. Drugi w tabeli Izrael wyprzedzali o pięć punktów, ale ta przewaga może wzrosnąć, bo Izraelczycy swój mecz rozegrali już w czwartek i rozczarowali, tylko remisując na własnym stadionie z Macedonią Północną 1:1.

Słowenia, dzisiejszy rywal Polaków, zajmuje w tabeli czwarte miejsce, mając na koncie o siedem punktów mniej od podopiecznych Jerzego Brzęczka. Dla niej piątkowy pojedynek będzie tak naprawdę pojedynkiem o być albo nie być w tych eliminacjach. Tylko wygrana pozwoli jej jeszcze realnie myśleć o awansie na Euro 2020, porażka praktycznie ją wyeliminuje. Nie tylko zresztą dlatego, Brzęczek uczulał podopiecznych, przekonując wszystkich, że w Lublanie będzie ciężko.

– Mamy świadomość, że czeka nas tutaj trudne spotkanie, najtrudniejsze w trwających eliminacjach. Rywala szanujemy, jest silny, a liczba punktów wywalczonych do tej pory przez Słowenię na pewno nie odzwierciedla jej wartości i możliwości. Reprezentanci tego kraju mają duży potencjał, jeśli chodzi o umiejętności. Nie możemy sobie zatem pozwolić na chwilę dekoncentracji, bo bez zaangażowania nie osiągniemy oczekiwanego rezultatu – powiedział selekcjoner, dodając, że spodziewa się agresywnej i zdecydowanej gry dzisiejszych gospodarzy. – Słowenia ma w kadrze kreatywnych zawodników ofensywnych, stąd nastawiamy się na niebezpieczne kontry z jej strony. Będziemy musieli być czujni w defensywie. Rywale zrobią wszystko, by wywalczyć trzy punkty, ale my przyjechaliśmy tutaj w takim samym celu – podkreślił Brzęczek.

W jakim składzie wyjdą dziś na boisko Biało-Czerwoni? W bramce na pewno stanie Łukasz Fabiański, selekcjoner już to zakomunikował. – Wiosną bronił Wojtek Szczęsny, ale niestety później doznał kontuzji i w czerwcowych meczach już nie wystąpił. Zastąpił go Łukasz, który prezentował się dobrze. Obaj są na siebie skazani, zresztą z podobną sytuacją spotykają się od lat. Dla mnie to trudna decyzja, bo mamy w kadrze bramkarzy światowej klasy, jeden ma prawo czuć się rozczarowany, jednak na murawę obaj wyjść nie mogą – powiedział Brzęczek. Na środku obrony prawdopodobnie pojawi się Michał Pazdan, zastępując kontuzjowanego Kamila Glika (o ile ten nagle nie stanie na nogi, choć wydaje się, że selekcjoner na najdrobniejsze nawet ryzyko się nie zdecyduje). Były legionista będzie zatem partnerował Janowi Bednarkowi, a na bokach obrony trener postawi na Tomasza Kędziorę i Bartosza Bereszyńskiego. Drugą linię, która według Brzęczka może zadecydować o wyniku, utworzą Piotr Zieliński, Grzegorz Krychowiak, Mateusz Klich i Kamil Grosicki. Niespodzianek raczej nie będzie również w ataku, bo selekcjoner postraszy rywali duetem, który okazał się strzałem w dziesiątkę w najlepszym dotychczasowym meczu pod jego wodzą, z Izraelem (4:0). A to oznacza, że sposób na doskonałego słoweńskiego bramkarza Jana Oblaka spróbują znaleźć Robert Lewandowski i Krzysztof Piątek.

W Lublanie będzie ciężko, ale jeśli Polacy zagrają swoje, tak jak potrafią, jeśli zrealizują taktykę i unikną prostych błędów – powinni wrócić do kraju z tarczą. A trzy punkty oznaczać będą gigantyczny krok w stronę finałów Euro 2020. Dzisiejszy mecz rozpocznie się o 20.45.

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl