logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Bez Kownackiego

Wtorek, 1 października 2019 (21:03)

Dawid Kownacki doznał kontuzji i nie zagra w meczach z Łotwą (10 października) i Macedonią Północną (13 października) w eliminacjach piłkarskich mistrzostw Europy.

Napastnik Fortuny Duesseldorf doznał urazu mięśnia przywodziciela w ostatnim spotkaniu ligi niemieckiej z SC Freiburg (1:2). Początkowo nic nie zapowiadało, iż kontuzja jest poważna, okazało się jednak inaczej i 22-latek nie będzie mógł być brany pod uwagę w kontekście najbliższych spotkań kadry. To na pewno strata, bo ostatnimi czasy znajdował się w wysokiej formie. W tym sezonie zagrał w pięciu ligowych meczach Fortuny. Opuścił jedynie pierwsze, z Werderem Brema, w kolejnym, z Bayerem Leverkusen, pojawił się na murawie w drugiej połowie, a w następnych zawsze wybiegał na boisko w podstawowym składzie swej drużyny, zbierając niezłe recenzje.

Jerzy Brzęczek, trener Biało-Czerwonych, nie ukrywał uznania dla jego talentu i możliwości i można przypuszczać, że planował dać Kownackiemu szansę w październikowych spotkaniach, zwłaszcza że nie ma specjalnego komfortu, jeśli chodzi o napastników.

Na pojedynki z Łotwą i Macedonią Północną powołał jeszcze trzech. Obaw nie ma co do jednego, do Roberta Lewandowskiego. As Bayernu Monachium sezon rozpoczął rewelacyjnie, bijąc rekord po rekordzie Bundesligi i w czekających Polaków meczach powinien tylko powiększyć swój strzelecki dorobek. Ale już Krzysztof Piątek przeżywa kryzys, podobnie jak jego drużyna Milan, która w Serie A spisuje się fatalnie – tak samo zresztą jak nasz reprezentant. Z kolei Arkadiusz Milik dopiero wrócił po kontuzji i występom kolegów z Napoli na razie przyglądał się z wysokości ławki rezerwowych. Zdrowy i w formie Kownacki stwarzałby zatem Brzęczkowi szersze pole manewru, zwłaszcza że to piłkarz uniwersalny.

Selekcjoner postanowił, że w miejsce napastnika Fortuny nie zostanie jednak dodatkowo powołany żaden zawodnik.

Wcześniej z udziału w najbliższych meczach kontuzje wyeliminowały Łukasza Fabiańskiego i Jakuba Błaszczykowskiego.

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl