logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Oto kapitan

Piątek, 11 października 2019 (21:32)

Mecz Łotwa – Polska w eliminacjach Euro 2020 miał jednego bohatera, który rozstrzygnął go niemalże w pojedynkę, ustawiając przy okazji kolejne rekordy. O kogo może chodzić? Roberta Lewandowskiego.

Oczywiście – Polacy byli w Rydze zespołem lepszym. Dużo lepszym. Błyskawicznie wykonali swoje zadanie, czyli w ciągu niespełna kwadransa zdobyli dwie bramki, praktycznie rozstrzygające o losach rywalizacji. Potem trafili jeszcze raz. Za każdym razem w roli głównej występował on. Kapitan, człowiek, na którego reprezentacja zawsze może liczyć. Który mówi to, co myśli, a że czasem idzie pod prąd, bywa wytykany. Po wrześniowych spotkaniach nie ukrywał, że było źle. Nie starał się szukać łatwych usprawiedliwień, bo nigdy tak nie robił. Powtarzał tylko, że tak naprawdę wszystko zależy od jego i kolegów. Jeśli bowiem reprezentacja Polski gra tak, jak potrafi, jest w stanie osiągnąć wiele. W Rydze zadbał o to, by obyło się bez nerwów. Pierwszego gola zdobył w 9., drugiego w 13., trzeciego – w 73. minucie. Raz, dwa, trzy.

Robert Lewandowski w ten sposób ponownie zapisał się na kartach historii naszego futbolu. Po czwartkowym spotkaniu może się bowiem pochwalić okrągłą liczbą 60 goli zdobytych w narodowych barwach. Następny w klasyfikacji wszech czasów Włodzimierz Lubański ma 48 bramek. Grzegorz Lato – 45. To imponująca liczba, a przecież Lewandowski pogra jeszcze ładnych parę lat i ładnych kilkanaście lub kilkadziesiąt goli dla reprezentacji strzeli.

Od czwartku napastnik Bayernu Monachium jest też rekordzistą pod względem ilości występów w koszulce z Białym Orłem. W Rydze założył ją po raz 109. i wyprzedził Jakuba Błaszczykowskiego, który w kadrze zagrał 108. razy. Skrzydłowy Wisły Kraków leczy obecnie kontuzję, ale czy będzie jeszcze regularnie powoływany? Trudno powiedzieć. Lewandowski i w tej kategorii śrubować będzie zatem rekordy, których długo nikt nie poprawi.

Niedawno przyznał, że nie zgadza się z opiniami sugerującymi, że po trzydziestce kariera piłkarza dobiega powoli końca. – Uważam, że tak wcale być nie musi i mam nadzieję, że jeszcze przez ładnych parę lat będę grał na najwyższym poziomie. Między innymi dlatego z każdym okresem przygotowawczym wprowadzam jakieś zmiany, teraz było tak samo. Chcę dalej się uczyć, rozwijać swoje umiejętności nie tylko czysto piłkarskie, bo chcę stawać się coraz lepszym człowiekiem – powiedział.

W niedzielę Lewandowski będzie mógł do swego dorobku dołożyć kolejne trofea. Mecz z Macedonią Północną będzie do tego meczem szczególnym, bo wygrywając go, Polacy zapewnią sobie awans na Euro 2020 i to niezależnie od wyników spotkań czekających ich do końca eliminacji – ich i ich rywali, bo zwyciężając, po prostu postawią kropkę nad i.

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl