logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Łukasz Gągulski / PAP

Piłkarze w marcu nie zagrają

Piątek, 13 marca 2020 (21:04)

Piłkarze ekstraklasy mieli dziś rozpocząć 27. kolejkę, ale tak się nie stało, bo zarządzająca rozgrywkami spółka postanowiła je zawiesić. Na razie do końca marca, choć obecnie nie sposób przewidzieć, kiedy ligowcy powrócą na boiska.

Jeszcze w czwartek wydawało się, że zaplanowana na piątek-niedzielę kolejna seria spotkań się odbędzie. Co prawda tego dnia pojawił się apel Jakuba Błaszczykowskiego, byłego wieloletniego kapitana reprezentacji Polski i bodaj najważniejszego obecnie piłkarza ekstraklasy, nawołującego do przerwania rozgrywek, ale nie doczekał się mocnej odpowiedzi. Swoje „zgadzam się” wyraził co prawda Zbigniew Boniek, prezes PZPN, jednak zaraz potem dodał, że „kluby chcą grać”. Skąd prezes wziął ten pogląd, trudno powiedzieć, jasne było bowiem, że praktycznie nikt grać nie chce, co potwierdziły choćby dzisiejsze wydarzenia, gdy Górnik Zabrze wahał się przed wyjazdem do Łodzi na mecz z ŁKS, a Wisła Płock zostawiła w gestii zawodników, czy będą chcieli zagrać z Koroną Kielce, czy też nie, szanując każdą ich decyzję. Stawało się jasne, że w takiej atmosferze, takich okolicznościach i takim zagrożeniu nakazywanie piłkarzom gry o punkty będzie czymś absurdalnym i złym.

Ekstraklasa SA zdecydowała się zatem zawiesić rozgrywki do końca marca. – W ciągu ostatniej doby przeprowadziliśmy szereg konsultacji ze związkiem oraz z innymi ligami, które również podjęły decyzje o przełożeniu meczów. Zasięgnęliśmy także opinii organów administracji państwowej oraz władz sanitarnych. Prawdopodobną datę wznowienia rozgrywek ustalimy w zależności od aktualnej sytuacji związanej z rozprzestrzeniającym się koronawirusem lub decyzji UEFA, dotyczących zmiany terminów poszczególnych rozgrywek międzynarodowych. W najbliższy wtorek odbędą się konsultacje UEFA z federacjami oraz ECA i European Leagues, które mogą mieć wpływ na tegoroczny kalendarz lub plany rozgrywek UEFA na kolejny sezon. W zależności od ustaleń będziemy działać na bieżąco w ścisłej współpracy z Polskim Związkiem Piłki Nożnej i klubami – powiedział Marcin Animucki, prezes spółki.

Dziś nie sposób zatem powiedzieć, kiedy piłkarze wrócą na ligowe boiska. Czy uda się dokończyć sezon, w jaki sposób zostanie wyłoniony mistrz Polski i spadkowicze. Kluczowa w tej materii będzie przede wszystkim sytuacja związana z pandemią koronawirusa, ale również decyzja UEFA dotycząca mistrzostw Europy. Obecnie najrozsądniejszym i jedynym rozwiązaniem wydaje się przeniesienie turnieju na rok 2021, ale włodarze europejskiego futbolu znani są z podejmowania bardzo dziwnych decyzji, wszystkiego więc  można się po nich spodziewać.

Ekstraklasa przerwała sezon, przerwały go również kolejne ligi europejskie. Do 3 kwietnia zawieszono rozgrywki w Anglii. Początkowo co prawda zarządzający tamtejszą piłką chcieli grać, ale gdy w czwartek koronawirusa stwierdzono u trenera Arsenalu Londyn Mikela Artety, stało się jasne, że grać się nie da. Dziś okazało się, że zarażony jest również zawodnik Chelsea Londyn Callum Hudson-Odoi.

Kilku swych pracowników i piłkarzy na kwarantannę wysłał AFC Bournemouth. Wśród nich znalazł się Artur Boruc, u którego zaobserwowano objawy typowe dla wirusa. Klub jednak zaznaczył, że na razie u nikogo go nie stwierdzono.

Do odwołania zawieszono piłkarskie rozgrywki we Francji. Identycznie postąpiono również w Niemczech, gdzie do 2 kwietnia nie będą rozgrywane żadne spotkania na futbolowym boisku. Co prawda najbliższa, 26. kolejka miała się odbyć zgodnie z planem i bez kibiców, ale w ciągu dnia pojawiły się podejrzenia zakażenia koronawirusem osób z najbliższego kręgu wielu klubów i postanowiono nie ryzykować. Bundesliga była ostatnią z pięciu najsilniejszych lig w Europie, która zdecydowała się na ten krok. Opieszałość tamtejszych działaczy zdążyła jednak mocno zdenerwować piłkarzy. – To szaleństwo. Przestańcie się wygłupiać i ogarnijcie. Bądźmy szczerzy, są rzeczy ważniejsze niż jakikolwiek sport – grzmiał Thiago Alcantara, pomocnik Bayernu Monachium.

Przypomnijmy, że tegoroczne mistrzostwa Europy mają się odbyć w 12 krajach – gospodarzach. Dziś brzmi to nieprawdopodobnie.

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl