logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Artur Reszko / PAP

Legia mistrzem w niedzielę?

Czwartek, 25 czerwca 2020 (21:21)

Choć teoretycznie i matematycznie piłkarze Legii Warszawa mogą jeszcze przegrać wyścig o mistrzostwo Polski, bardziej realny jest scenariusz, według którego z tytułu będą cieszyć się już w niedzielę.

W środę, w meczu 32. kolejki, podopieczni Aleksandara Vukovicia zremisowali w Białymstoku z Jagiellonią 0:0. Nie był to ich najlepszy występ, wręcz przeciwnie, jeden z najgorszych i najmniej interesujących, ale w tym akurat starciu nie chodziło o walory estetyczne. Nie chodziło o porywanie grą. Liczył się wynik, a ten okazał się nader korzystny, mimo iż warszawianie nie zgarnęli pełnej puli. 0:0 i jeden punkt z pewnością ich jednak ucieszyły i – co najważniejsze – przybliżyły do tytułu.

Najgroźniejsi i jedyni rywale legionistów w wyścigu o mistrzostwo swych szans bowiem nie wykorzystali. Piast Gliwice, który teoretycznie mógł jeszcze zawodnikom Vukovicia pomieszać szyki, poniósł drugą z rzędu porażkę, tym razem w Gdańsku z Lechią 0:1. To drużyna wyjątkowo nieleżąca podopiecznym Waldemara Fornalika. Piast z Lechią w tym sezonie spotkał się bowiem pięciokrotnie (w tym trzy razy w lidze) i za każdym razem przegrał! Środowe niepowodzenie odebrało mu już chyba ostatecznie nadzieję na obronę tytułu. Matematycznie, wciąż ją ma, ale 10 punktów straty do Legii to bardzo dużo.

Taki sam dystans dzieli od warszawian Lecha Poznań. Mógł być mniejszy, ale „Kolejorz” nie znalazł sposobu na Pogoń Szczecin, tą samą, którą dwa tygodnie wcześniej, w pojedynku 29. kolejki rozbił 4:0. Tym razem tylko zremisował, tracąc bardzo ważne dwa punkty.

Wróćmy do Legii… 0:0 w Białymstoku nie zachwyciło, jednak przybliżyło ją do mistrzostwa. 10-punktowa przewaga nad goniącym duetem to bardzo dużo i tak naprawdę tylko jakiś totalny kataklizm mógłby pozbawić warszawian pierwszego miejsca w tabeli. Może się zdarzyć, ba, to bardzo prawdopodobne, iż już w niedzielę legioniści dopną swego. Na Łazienkowskiej podejmą bowiem Piasta i jeśli wygrają, a Lech nie pokona Śląska Wrocław, to nikt i nic nie odbierze podopiecznym Vukovicia mistrzostwa Polski. To scenariusz naprawdę realny, bo trudno spodziewać się, by Piast zdołał zatrzymać rozpędzoną warszawską maszynę (mimo jej problemów kadrowych), a we Wrocławiu każdemu gra się niezwykle ciężko.

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl