logo
logo

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Gwiazdy byłe. Gwiazdy przyszłe?

Czwartek, 20 sierpnia 2020 (15:27)

Aktualizacja: 20 sierpnia 2020 (16:18)

W nowym sezonie piłkarskiej ekstraklasy, który rozpocznie się już jutro, zabraknie kilku największych jej gwiazd z lat minionych. Kto i w jaki sposób zdoła je zastąpić?

Jorge Félix. Ten hiszpański pomocnik Piasta Gliwice został wybrany najlepszym piłkarzem ligi w poprzednich rozgrywkach. Nieprzypadkowo, bo strzelał mnóstwo bramek, przy mnóstwie bramek asystował i miał kolosalny wpływ na wyniki i grę swojej drużyny. O jego sprowadzeniu marzyła Legia Warszawa, ale Félix, po zakończeniu kontraktu, zdecydował się wybrać ofertę tureckiego Sivassporu. Z Polski wyjechali również inni bohaterowie boisk. Król strzelców, Christian Gytkjaer zamienił trykot Lecha Poznań na koszulkę AC Monza. Wielu kibiców zdziwiło się takiej a nie innej decyzji, bo nowy klub Duńczyka to ledwie beniaminek Serie B, ale z wielkimi ambicjami i takimiż pieniędzmi, pompowanymi przez byłego premiera Włoch Silvio Berlusconiego, który wcześniej był właścicielem AC Milan. Naszą ligę opuścił również as atutowy Górnika Zabrze, Igor Angulo. 36-letni Hiszpan był co prawda namawiany na pozostanie, jednak postanowił przenieść się do indyjskiego FC Goa, gdzie z pewnością lepiej podreperuje swoje konto.

Odejście tej trójki oznacza, że w ekstraklasie nie pozostał żaden z trzech najlepszych strzelców poprzednich rozgrywek. Nie zagra w niej już więcej również Paweł Brożek, a więc człowiek, który w najwyższej klasie zdobył aż 149 bramek. Były znakomity napastnik Wisły Kraków postanowił zakończyć karierę.

Z ligą pożegnali się również niezwykle utalentowani przedstawiciele młodego pokolenia. 18-letni napastnik Zagłębia Lubin Bartosz Białek przyjął propozycję VfL Wolfsburg, które nie zawahało się wyłożyć za niego 5 milionów euro. Połowę tej sumy Norwich City wydało na Przemysława Płachetę ze Śląska Wrocław. W bramce Legii Warszawa nie zobaczymy już Radosława Majeckiego, który odszedł do Monaco za rekordowe w historii naszej ligi 7 milionów euro. Ten rekord lada chwila może zostać jednak pobity, bo powoli walizki pakuje Michał Karbownik. Niezwykle zdolny obrońca Legii mógł przebierać w ofertach i wiele na to wskazuje, że w końcu wybrał kurs na słoneczne Włochy. Czy w przypadku jego transferu „pęknie” granica 10 milionów euro? To prawdopodobne.

Gwiazdy odchodzą, ale życie toczy się dalej i na ich miejsce pojawią się nowe. Kto, w rozpoczynającym się jutro sezonie, może zatem oczarować kibiców? Latem, to zwróciło uwagę, wielu piłkarzy z głośnym nazwiskiem postanowiło wrócić do ojczyzny. Najbardziej spektakularne ruchy miały miejsce w Legii, która zatrudniła Artura Boruca, wielokrotnego reprezentanta Polski i idola trybun. Ten krok zarówno pod względem sportowym, jak i marketingowym wydaje się być strzałem w dziesiątkę, ale zweryfikuje go życie. Podobnie jak pozyskanie Bartosza Kapustki, o którym na Łazienkowskiej marzono od lat. Pamiętamy tego piłkarza z Euro 2016, gdzie zachwycał, nie tylko nas. Po mistrzostwach od razu zdecydował się na przeprowadzkę do Leicester City, gdzie całkowicie przepadł. Zniknął, nie potrafiąc przez lata pokazać choćby ułamku talentu. Był wypożyczany do niemieckiego Freiburga i drugoligowego belgijskiego Oud-Heverlee Leuven, przeżywał zdrowotne problemy, aż wreszcie, z nieco zwieszoną głową, musiał uznać, że dokonał w życiu kilku fatalnych wyborów i chcąc ratować karierę, przyjął w końcu ofertę Legii. Może okazać się największą gwiazdą ligi.

Do kraju wrócił również inny słynny piłkarz Legii. Michał Kucharczyk – nie do stolicy jednak tylko do Pogoni Szczecin. W poprzednim sezonie grał w Uralu Jekaterynburg, podobnie jak Maciej Wilusz, który postanowił przyjąć propozycję Rakowa Częstochowa. Ucieszyli się również kibice Śląska Wrocław, bo ponownie w barwach ich ulubionego klubu zagra Waldemar Sobota. Wreszcie spektakularnego jak na nasze warunki transferu dokonał Piast, wypożyczając z Łudogorca Razgrad napastnika Jakuba Świerczoka. Kilka tygodni wcześniej wydawało się, że jeśli wróci on do Polski, to do Legii, która bardzo chciała go pozyskać. Widać jednak bardziej konkretni okazali się działacze Piasta.

Być może na jakimś meczu Cracovii Kraków pojawi się nie kto inny, jak Rivaldo. Tak, tak, ten Rivaldo, wielki przed laty brazylijski piłkarz, swego czasu być może najlepszy nawet na świecie. Jego syn, Rivaldinho, grający ostatnio w rumuńskim Viitorulu Konstanca, postanowił bowiem przeprowadzić się pod Wawel – i bądźmy szczerzy, kogoś z takim nazwiskiem i z takimi koneksjami jeszcze w naszej lidze nie było.

Ciekawie na papierze wyglądają również dwa transfery Wisły Kraków, która sprowadziła 69-krotnego reprezentacji Czarnogóry Fatosa Beciraja oraz Austriaka Stefana Savicia, który w barwach Olimpii Lublana był gwiazdą ligi słoweńskiej. Inna sprawa, że w meczach towarzyskich oraz kompromitującej potyczce z KSZO Ostrowiec w Pucharze Polski Beciraj wyglądał jak cień piłkarza, zatem warto się wstrzymać z ogłaszaniem przyszłych gwiazd ligi – bo dopiero życie je zweryfikuje.

Teoretycznie wszelkie dane ku temu, by skupić na sobie uwagę posiada Austriak o polskich korzeniach Alexander Gorgon, który ostatnie lata grał z sukcesami w chorwackim NHK Rijeka – a teraz ma być liderem Pogoni. W Poznaniu liczą na strzelecki instynkt Szweda Mikaela Ishaka, awizowanego jako następca Gytkjaera. Ciekawie prezentuje się Austriak Alex Sobczyk, pozyskany przez Górnik Zabrze ze Spartaka Trnawa. A może w dziesiątkę trafił Raków, który sprowadził młodzieżowego reprezentanta Grecji Giannisa Papanikolau?

Pożyjemy – zobaczymy.

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl