logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Juan Ignacio Roncoroni/ PAP/EPA

Messi – kierunek Manchester?

Czwartek, 19 listopada 2020 (19:19)

Aktualizacja: 19 listopada 2020 (19:20)

Rosnąca frustracja Lionela Messiego i przedłużenie kontraktu przez Pepa Guardiolę mogą zapowiadać rychły transfer Argentyńczyka do Manchesteru City.

O przeprowadzce najlepszego piłkarza świata do Anglii było głośno już latem, gdy wyruszył nawet na „wojnę” z Barceloną – której wierny pozostaje przez całą karierę, której jest symbolem, ikoną, niekwestionowaną gwiazdą – byle tylko opuścić Katalonię i spróbować szczęścia w innym miejscu. Jak to się skończyło, wiadomo, Argentyńczyk nigdzie się nie ruszył, jednak nie przedłużył kontraktu z „Barcą” i coraz więcej znaków wskazuje na to, że nie ma zamiaru przedłużyć. A jeśli tego nie uczyni, to latem 2021 roku będzie mógł spokojnie i za darmo zmienić barwy klubowe, czyli zrobić coś, czego nie tylko sympatycy Barcelony nawet nie dopuszczali do myśli.

Messi nie musi mówić, po nim po prostu widać, że zaczyna być „Barcą” zmęczony. Sposobem i stylem zarządzania nią, sportowym i finansowym kryzysem, ciągłymi obietnicami, prośbami i żądaniami. Od pewnego czasu pojawiają się też informacje ukazujące w innym świetle samego zawodnika, do tej pory praktycznie cieszącego się nieposzlakowaną opinią. Agent Antoine′a Griezmanna przyznał niedawno, że Argentyńczyk jak mógł utrudniał Francuzowi życie w klubie, że chce mieć kontrolę nad wszystkim, co w „Dumie Katalonii” się dzieje, że autorytarnie włada szatnią, dzieląc ją na swoich faworytów i przyjaciół oraz tych „drugich”.

Kiedy Messi wrócił do Hiszpanii ze zgrupowania reprezentacji, jego frustracja wzrosła, bo na lotnisku czekali na niego przedstawiciele tamtejszych organów podatkowych. Przypomnijmy, że zawodnik miał już z nimi na „pieńku”. W 2016 roku został skazany na 21 miesięcy więzienia (później zamienione na grzywnę) i musiał zapłacić karę w wysokości 2 mln euro za nieuregulowanie podatku od 4,2 mln euro przychodu z tytułu sprzedaży praw do wizerunku.

Argentyńczyk teraz przyznał, że jest coraz bardziej sfrustrowany tym, co dzieje się dookoła. – Męczy mnie to i nie chcę już słuchać, że ze wszystkimi w klubie mam problem i ponoszę odpowiedzialność za zło, które go spotyka.

Czy oznacza to, że jego dni w Barcelonie są już policzone? Coraz więcej na to wskazuje, tym bardziej że właśnie dziś kontrakt z Manchesterem City przedłużył ulubiony trener Lionela. A ten angielski klub jest jednym z nielicznych, które byłyby w stanie sprostać wszystkim warunkom i wymogom Argentyńczyka, tak sportowym, jak i finansowym. Zresztą spekuluje się już, że MC szykuje ofertę dla Barcelony i wcale nie zamierza czekać do lata, tylko zechce sprowadzić Messiego już zimą. Nowa umowa Guardioli obowiązuje do 2023 roku. – Odkąd przybyłem do Manchesteru, czuję się mile widziany w klubie, jak również w samym mieście. Od tego czasu wiele razem osiągnęliśmy i możemy być dumni – przyznał szkoleniowiec, który jednak nigdy nie triumfował z City w Lidze Mistrzów, a nie jest tajemnicą, że właśnie o tym marzy – i on i jego pracodawcy. Z Messim w składzie o realizację tego celu byłoby z pewnością łatwiej.

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl