logo
logo

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Wisła z Hyballą

Czwartek, 3 grudnia 2020 (20:17)

Chciałbym zbudować zespół, który będzie grał odważnie, do przodu, ofensywnie i z pasją – powiedział dziś Peter Hyballa, nowy trener piłkarzy Wisły Kraków. Niemiec na tym stanowisku zastąpił Artura Skowronka, zwolnionego po porażce z Zagłębiem Lubin.

11 kolejek – 12. miejsce w tabeli. Zaledwie dwa zwycięstwa (oba nad beniaminkami plasującymi się na dwóch ostatnich pozycjach) i aż pięć porażek. Fatalna gra, fatalne przygotowanie fizyczne i mentalne, fatalne prowadzenie zespołu i takież decyzje, tak personalne, jak i taktyczne. Wisła Skowronka choć nie zamykała tabeli, była być może najgorszą drużyną ligi, notując ciągły i konsekwentny zjazd w dół. W końcu doszło do oczekiwanej dymisji trenera, którego jedynym atutem był być może fakt, że zdecydował się przejąć zespół w momencie, w którym nikt za bardzo nie chciał tego uczynić. Ale Skowronek przy Reymonta jest już przeszłością. Przyszłością ma być Hyballa. Czy na miarę oczekiwań, które w tym momencie są ogromne?

Nie ma co bowiem ukrywać, Niemiec wydaje się być jednym z najciekawszych trenerów, jacy w ostatnich latach trafili do naszej ligi. A co ciekawe, wcale nie stoją za nim jakieś wyjątkowe wyniki. Te, bardzo dobre, tak naprawdę osiągał bowiem w zaledwie dwóch miejscach, DAC Dunajskiej Stredzie (która pod jego okiem wyeliminowała z pucharów Cracovię) oraz NAC Bredzie. Poza tym pracował z drużynami młodzieżowymi i juniorskimi m.in. w Borussii Dortmund, Bayerze 04 Leverkusen i Red Bull Salzburg, jako pierwszy trener prowadził Alemannię Aachen, Sturm Graz i NAC Nijmegen. Dlaczego zatem sympatycy Wisły jego zatrudnienie powitali z takim entuzjazmem?

Można by rzec, bo mieli dość bylejakości, ale byłaby to odpowiedź niepełna. Hyballa wydaje się być bowiem trenerem ciekawym, mającym swój własny pomysł na futbol, lubiącym piłkę ofensywną, ładną dla oka, z pasją, niebojącym się stawiać na młodzież. Wyróżnia go specyficzny styl zachowania, jest osobą niezwykle żywiołową, ekspresyjną, można być pewnym, że z nim na ławce mecze Wisły nie będą nudne. Z wyglądu przypomina nieco Juergena Kloppa i to nie tylko przypomina, bo ze słynnym niemieckim bossem Liverpoolu bardzo dobrze od lat się zna – i lubi.

– Wszystko potoczyło się bardzo szybko, ale bardzo się cieszę, że tutaj jestem – przyznał dziś Niemiec, z którym Wisła skontaktowała się dopiero po rozstaniu ze Skowronkiem. – Klub, piłkarzy i zespół będę dopiero poznawał, lecz nie mam dużych obaw. Myślę raczej w kategoriach wyzwania. Postaram się podnieść zespół w tabeli. Wcześniej pracowałem w klubach, w których pełno było emocji i pasji i tak samo jest w Wiśle – dodał.

Przejmując „Białą Gwiazdę” w tym akurat momencie, Hyballa wykazał się dużą odwagą. Zespół znajduje się bowiem w dołku, ma problemy, a przed nim trzy niewiarygodnie ciężkie i prestiżowe mecze. Już jutro zmierzy się w najważniejszym, z kibicowskiej perspektywy, bo derbowym z Cracovią, a potem z Legią Warszawa i Lechem Poznań. – Nadejście nowego trenera oznacza zawsze nowe rozdanie, każdy chce się pokazać. Przed derbami zawodnicy są zmotywowani dodatkowo. Ale nie wygrywa się ich tylko mentalnością, równie ważne są umiejętności i jakość piłkarska. Zrobimy wszystko, by były po naszej stronie – powiedział, dodając, że tak trudny kalendarz traktuje jako wyzwanie. – Jesteśmy na tyle dobrzy, że nie musimy się nikogo bać. Zawsze w pracy kierowałem się zasadą „brak strachu” i chcę ją przenieść na zespół.

Hyballa na Reymonta spotkał Jakuba Błaszczykowskiego, którego znał z Borussii. Spotkał i od razu znalazł się w ciekawym położeniu, bo były wieloletni kapitan reprezentacji Polski jest nie tylko najlepszym piłkarzem i kapitanem Wisły, ale i jednym z jej współwłaścicieli. Czyli zarazem podwładnym i szefem trenera. – Rozmawiałem o tym z Kubą, to faktycznie interesująca sytuacja. Cieszę się jednak, że właśnie on będzie moją prawą ręką – przyznał szkoleniowiec.

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl