logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Piotr Nowak/ PAP

Sousa selekcjonerem reprezentacji

Czwartek, 21 stycznia 2021 (20:00)

Aktualizacja: 21 stycznia 2021 (20:38)

Portugalczyk Paulo Sousa został dziś nowym selekcjonerem piłkarskiej reprezentacji Polski. Zastąpił Jerzego Brzęczka, niespodziewanie zwolnionego w poniedziałek.

Rozstanie z Brzęczkiem dla niemal wszystkich było szokiem. Nie chodziło nawet o sam fakt zwolnienia, bo argumentów za taką a nie inną decyzję były już selekcjoner dał wiele, ale czas i miejsce. Zbigniew Boniek nad przyszłością trenera zastanawiał się bowiem już jesienią, gdy spora część opinii publicznej domagała się „głowy” Brzęczka, często w niewybredny sposób, ale wtedy prezes PZPN uznał, że zwolnienie nie byłoby odpowiednim wyjściem. Minęło kilka miesięcy i zdanie zmienił. Jak dziś starał się przekonywać, decyzji nie podjął pod wpływem emocji czy impulsu.

– W momencie, gdy zatrudniałem trenera Brzęczka byłem przekonany, że to odpowiednia osoba na odpowiednim miejscu. Imponowały mi jego chęć i ambicja, a także doświadczenie wyniesione z boiska. Okres jego pracy różnie wyglądał, ale towarzyszyło mu niemal stałe wielkie społeczne narzekanie. Nie martwiło mnie to, ale oczekiwałem, że reprezentacja zacznie lepiej grać – powiedział Boniek, dodając, że były już sztab szkoleniowy „zrobił wszystko, co umiał i na co było go stać”. – Nie żałuję, że zatrudniłem tego selekcjonera, jednak z biegiem czasu zacząłem widzieć marazm w stosunku do piłkarzy i wśród piłkarzy. Analizowałem wszystkie sytuacje, stosunki międzyludzkie i szatnię, taktykę i sposób grania. Po długich rozmyślaniach doszedłem do wniosku, że kadra w tej konfiguracji nie mogłaby pójść do przodu, a sukces w eliminacjach i mistrzostwach wymaga tego, by do przodu poszła. Poza tym Brzęczkowi towarzyszyła nieustanna presja. Mogłoby się nawet niekiedy wydawać, że po przegranych meczach piłkarze zdawali się uważać, że słaba gra nie była ich winą, tylko trenera. Tymczasem oni muszą wiedzieć, że wynik jest w ich nogach, ich głowach, a trener może im pomóc – podkreślił prezes związku.

Powiedzieć, że forma i czas zwolnienia Brzęczka opinię publiczną zaskoczyły, to mało powiedzieć – one ją zszokowały. Mimo to Boniek z takim stawianiem sprawy się nie zgodził. – Teraz jest czas wręcz idealny, nie wymyślony, nie dziwny. Pamiętajmy, że najlepszy mecz reprezentacja trenera Brzęczka zagrała trzy dni po tym, jak zaczął z nią pracę.

Tuż po zwolnieniu wydawało się, że Brzęczka zastąpi Włoch. Tamten kierunek wydawał się naturalny ze względu na sportowe upodobania i kontakty prezesa PZPN, padały nawet nazwiska konkretnych kandydatów. Tymczasem Boniek postanowił zaskoczyć raz jeszcze i wybrał kogoś, kto kiedyś był świetnym piłkarzem, ma głośne nazwisko, nie jest Polakiem – ale specjalnych sukcesów w trenerskiej pracy jeszcze nie odniósł. Paulo Sousę, Portugalczyka.

– To był fantastyczny piłkarz, który miał wielki charakter. Wcześniej go osobiście nie znałem, ale zawsze podobała mi się jego mentalność, otwartość i twardość. Rozmawiałem z ludźmi, którzy z nim pracowali, i wszyscy mówili, że jest top. Co prawda ostatnie półtora roku w jego karierze było okresem zahamowania, ale może wynikało to z tego, że poszedł do Chin. Mam nadzieję, że moja decyzja jest dobra i mądra, ale życie pokaże, czy miałem rację – powiedział prezes PZPN. A że Sousa nie odnosił sukcesów… – Zapomnijmy o trenerach z najgłośniejszymi nazwiskami, bo ich reprezentacje nie interesują. W klubach mogą kupić zawodników na dowolną pozycję, takich jakich chcą, w reprezentacji funkcjonuje to inaczej. Uważałem, że muszę wziąć trenera, który się do reprezentacji nadaje. Analizowałem bardzo wielu trenerów, analizowałem okres pracy, wygląd kontraktu, jakie powinny być zadania i miałem bardzo dużo ofert. Tyle że ja już odpowiedniego kandydata wyselekcjonowałem, a rozmawiając z nim, byłem zaskoczony jego wiedzą dotyczącą naszej reprezentacji i piłkarzy – przyznał Boniek.

Sousa otrzymał konkretne zadania do wykonania – to wyjście z grupy na mistrzostwach Europy oraz zakwalifikowanie się przynajmniej do baraży eliminacji mistrzostw świata. Według Bońka ma wystarczająco dużo czasu, by do nich przygotować siebie i drużynę optymalnie.

50-letni Portugalczyk w przeszłości prowadził m.in. takie kluby, jak Leicester City, ACF Fiorentina czy Girondins Bordeaux, z Maccabi Tel Awiw zdobył mistrzostwo Izraela, a z FC Basel mistrzostwo Szwajcarii. – Jestem zaszczycony i dumny, że mogę zostać selekcjonerem reprezentacji Polski. Polska jest krajem futbolu i jestem przekonany, że wasz entuzjazm da nam siłę, wsparcie i wiarę w reprezentację. Razem będziemy mogli walczyć o zwycięstwa na mistrzostwach Europy. Z odpowiednią mentalnością, dyscypliną, organizacją i właściwym podejściem, razem ze mną, moim sztabem, pracownikami federacji i wsparciem całego narodu, będziemy silni. Jestem pewny, że cała Polska będzie dumna ze swojej drużyny narodowej. Ma ona ogromny potencjał, są w niej zawodnicy wysokiej klasy – powiedział Sousa. Jego sztab będzie międzynarodowy. Asystentami zostali rodak, Manuel Júlio Cordeiro da Silva Pereira oraz Hiszpan Victor Manuel Sánchez Lladó, trenerem bramkarzy Portugalczyk Paulo Jorge Fernandes Grilo, za przygotowanie fizyczne odpowiadać będą dwaj Hiszpanie, a w rolę analityka wcieli się Włoch Cosimo Cappagli.

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl