logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: fot. Mathias Balk/ PAP/EPA

Lewandowski. W pogoni za rekordami

Niedziela, 21 marca 2021 (18:44)

Aktualizacja: 21 marca 2021 (19:17)

Jeśli nie wydarzy się nic niespodziewanego, nieplanowanego i dramatycznego, Robert Lewandowski pobije w tym sezonie Bundesligi rekord Gerda Müllera, rekord, który uchodził za wyczyn po wsze czasy, niemożliwy do poprawienia.

Polak od lat jest wielką gwiazdą ligi niemieckiej, co do tego wątpliwości nie ma nikt. Kolekcjonuje trofea tak klubowe, jak i indywidualne, bije rekordy, zapisuje się na kartach kronik. Jest fenomenem, który przyzwyczaił do tego, że nie ma dla niego rzeczy nierealnych, ale i tak to, co wyczynia w obecnym sezonie, może zadziwiać nawet największych sympatyków jego talentu.

Wczoraj Bayern Monachium, oczywiście z Lewandowskim w składzie, rozgrywał mecz 26. kolejki Bundesligi z VfB Stuttgart. Ostatni przed przerwą reprezentacyjną. Rozpoczął go zaskakująco, bo od… czerwonej kartki dla Alphonso Daviesa, ale potem, choć musiał radzić sobie w osłabieniu, grał spektakularnie. Wygrał 4:0, a w roli głównej wystąpił oczywiście kapitan reprezentacji Polski, który trafił do siatki trzykrotnie, w 18., 23. i 39. minucie. Każda z tych bramek była inna, każda pokazywała wszechstronność najlepszego piłkarza świata. I każda zbliżyła go do niewiarygodnego rekordu Müllera.

Ten wielki przed laty niemiecki piłkarz, najskuteczniejszy w dziejach zawodnik Bundesligi, w sezonie 1971/72 ligi niemieckiej zdobył 40 goli. Długo wydawało się, że to wyczyn po wsze czasy. Ale już w poprzednim sezonie „Lewy” się do niego zbliżył, a w obecnym… Przyjrzyjmy się suchym faktom – sobotni mecz był 26. w obecnym sezonie meczem Bayernu. Przed nim jeszcze 8 spotkań, a Lewandowski ma na koncie niebywałą liczbę 35 trafień! Niebywałą! Potrzebuje pięciu goli, by wyrównać wyczyn legendy, sześciu, by Müllera prześcignąć.

Lewandowski ma 32 lata. Nie tak dawno piłkarzom w tym wieku już zaglądano w metryki. Tymczasem RL9 z miesiąca na miesiąc gra coraz lepiej, rozwija się, doskonali, poszerza wachlarz umiejętności. Staje się piłkarzem coraz bardziej kompletnym i coraz lepszym. Kolejną koronę króla strzelców Bundesligi ma w kieszeni, ale oczywiście dobicie do granicy 40 trafień i przekroczenie jej, tytuł uczyniłoby wyjątkowo spektakularnym. Sam stara się jednak przekonywać, że jeszcze o tym nie myśli. – W tym momencie nie zastanawiam się nad rekordem, biorę mecze jeden po drugim. Mamy napięty terminarz w nadchodzących tygodniach i na tym się skupiam. Chcę robić swoje, a nie jest łatwo zachować cały czas najwyższą formę – powiedział. Lewandowski jest obecnie drugim strzelcem w historii ligi niemieckiej. Na tamtejszych boiskach zdobył już 271 bramek, mniej tylko od Müllera, który prowadzi w tabeli wszech czasów z 365 golami. I choć jego przewaga wydaje się być duża, w Niemczech nie brakuje głosów, że Lewandowskiego stać i na pobicie tego wyczynu.

Na razie statystyki wskazują, że jeśli zachowa obecną skuteczność, polski napastnik Bayernu zakończy obecny sezon z 45 golami. Co więcej, optymiści są zdania, że skoro przed „Lewym” nie ma granic nie do przeskoczenia, może postarać się o poprawianie wyczynu Lionela Messiego z Barcelony, który w sezonie 2011/12 zdobył w lidze hiszpańskiej 50 goli. To do dziś niepobity rekord w najmocniejszych ligach europejskich, tyle że Argentyńczyk ustanowił go, grając w 37. spotkaniach. Lewandowski, jeśli wystąpi we wszystkich do końca sezonu, zagra w 33.

35 bramek… To już jest osobisty rekord naszego rodaka, bo do tej pory w jednym sezonie ligi niemieckiej strzelił co najwyżej 34 gole. Jeśli zostanie królem strzelców – a zostanie, bo nie prześcignie go nikt – sięgnie po koronę po raz czwarty z rzędu. Do tej pory taka sztuka nie udała się nikomu, nawet Müllerowi.

Obecny sezon jest 10. kolejnym, w którym zdobył na niemieckich boiskach co najmniej 10 goli. Rekordzista… Müller zanotował takich 13.

Na kolejne bramki Lewandowskiego w Bundeslidze poczekamy nieco dłużej, bo teraz czekają go obowiązki – i zaszczyty – reprezentacyjne. Dziś rozpocznie się zgrupowanie drużyny narodowej przed meczami eliminacji mistrzostw świata 2022 z Węgrami (25 marca), Andorą (28 marca) i Anglią (31 marca). LR9 będzie mógł zagrać w każdym z nich, co jest bardzo ważną informacją, biorąc pod uwagę niedawne zagrożenie absencją w spotkaniu w Londynie.

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl