logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Leszek Szymański / PAP

Fatalnie! Lewandowski kontuzjowany!

Poniedziałek, 29 marca 2021 (17:25)

Tej wiadomości wolelibyśmy nie usłyszeć – Robert Lewandowski nie zagra w środowym meczu z Anglią w eliminacjach piłkarskich mistrzostw świata. Powód? Kontuzja, jakiej doznał w niedzielnym spotkaniu z Andorą.

Kilkanaście dni temu jednym z głównych tematów sportowej Polski była możliwa absencja napastnika Bayernu w pojedynku w Londynie – ale nie spowodowana urazem, tylko kwarantanną, jaką wymagali Niemcy od osób wracających z Wysp. Tamtejsze kluby, za wiedzą i zgodą FIFA, miały prawo odmówić swym piłkarzom wylotu na mecze, m.in. do Anglii, i Bayern oraz Hertha Berlin Krzysztofa Piątka zamierzały z niego skorzystać. W tym temacie doszło do interwencji na najwyższym szczeblu, premier Mateusz Morawiecki porozmawiał z kanclerz Angelą Merkel i wszystko potoczyło się w oczekiwanym kierunku. Odetchnęliśmy z ulgą, bo liderzy naszej kadry dostali zielone światło i nic nie stało na drodze, by zagrali na Wembley. Oczywiście poza wypadkami losowymi. Niestety, taki dotknął kapitana drużyny. Najlepszego piłkarza świata.

Lewandowski doznał kontuzji w niedzielnym meczu z Andorą. Nim to się stało, zdołał strzelić dwie bramki, zapewniające drużynie spokój i pewność, że tego dnia nic złego jej nie spotka. Nie był to dobry mecz reprezentacji. Grała bez błysku, statycznie, wolno i choć przeważała zdecydowanie, nie potrafiła znaleźć sposobu, by przedrzeć się przez zmasowane szyki obronne rywala myślącego jedynie o tym, by nie stracić bramki. I broniącego się przed tym wszelkimi sposobami. Lewandowski mocno to na sobie odczuł, kilkakrotnie został solidnie sponiewierany, a gdy zszedł z murawy, wskazywał na bolące kolano. – Odpowiedzią na ból był okład z lodu. Myślę, że jutro rano będzie już wszystko w porządku, a jeśli nie, to oczywiście Robert przejdzie badania – tłumaczył po spotkaniu Paulo Sousa, trener Biało-Czerwonych. Niestety, jego optymizm nie znalazł odbicia w realiach. Uraz okazał się poważniejszy, badania kliniczne i obrazowe wykazały uszkodzenie więzadła pobocznego prawego kolana, wymagające leczenia od pięciu do dziesięciu dni. W tej sytuacji wylot zawodnika do Londynu stał się niemożliwy, drużyna na Wembley będzie musiała sobie radzić bez swego lidera.

Od razu pojawiły się pytania i wątpliwości dotyczące tego, czy portugalski selekcjoner nie popełnił ogromnego błędu, ryzykując w niedzielę zdrowiem najlepszego piłkarza świata. W sporcie nikogo nie można lekceważyć, nawet teoretycznie skazywani na pożarcie potrafią niekiedy sprawić niespodziankę, jednak Andora wciąż jest drużyną egzotyczną, zaliczaną do tych, które cieszą się z nikłych porażek, obawiając się pogromów. Reprezentacja Polski nawet bez Lewandowskiego w składzie powinna ją pokonać wysoko, pewnie, a w rolę egzekutorów powinni się wcielić inni świetni napastnicy – Piątek oraz Arkadiusz Milik.

Takie myślenie ma swoich zwolenników i można przyznać mu rację. Ale jest też druga strona medalu – co by się stało, gdyby Lewandowski w niedzielę nie zagrał, a drużyna zanotowała wstydliwą wpadkę? Nie wygrała? Być może Sousa widział, że Milik nie jest w formie (co na boisku się potwierdziło), a Piątek wciąż nie przypomina siebie? Nie ma co gdybać, zastanawiać się. Lewandowski zagrał, poprowadził Biało-Czerwonych do zwycięstwa. A ryzyko? Cena, jaką się niekiedy ponosi.

Oczywiście, absencja „Lewego” na Wembley będzie gigantycznym osłabieniem reprezentacji. To najlepszy piłkarz świata w 2020 i być może w 2021 roku również, bo cały czas prezentuje kosmiczną formę, strzelając bramki jak na zawołanie. Anglicy się go obawiali, szykowali się na twarde pojedynki, wiedząc doskonale, że to zawodnik potrafiący wszystko. Nic zatem dziwnego, że o kontuzji kapitana Biało-Czerwonych wspominały dziś agencje z niemal każdego zakątku globu. Uraz Lewandowskiego wywołał również ogromny niepokój w Monachium. Trzy dni po meczu z Anglią jego Bayern zagra bowiem bodaj najważniejszy mecz w sezonie Bundesligi, z wiceliderem tabeli RB Lipsk – pojedynek, który może zadecydować o losach wyścigu o tytuł. Z kolei 7 kwietnia Bawarczycy podejmą Paris Saint-Germain w pierwszym meczu ćwierćfinału Ligi Mistrzów.

Lewandowski leczenie i rehabilitację przejdzie już w Monachium. Jak długo potrwa jego przerwa, kiedy wróci na boisko – w tej chwili nie sposób przesądzić.

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl