logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Jakub Kaczmarczyk/ PAP

Lewandowski: Wciąż głodny, wciąż zmotywowany

Poniedziałek, 24 maja 2021 (18:10)

Aktualizacja: Poniedziałek, 24 maja 2021 (21:14)

Przyjeżdżając na reprezentację, człowiek marzy o dobrych wynikach, o tym, by drużyna rozumiała się, by być z niej dumnym i cieszyć się ze zwycięstw – przyznał Robert Lewandowski, kapitan naszej narodowej drużyny, która dziś w Opalenicy rozpoczęła najważniejszy etap przygotowań do mistrzostw Europy.

„Lewy” przyjechał na zgrupowanie opromieniony wielkimi, historycznymi sukcesami w Bundeslidze. Mistrzowskim tytułem, koroną króla strzelców, 41 zdobytymi bramkami, co pozwoliło mu pobić rekord legendarnego Gerda Müllera. – Jeszcze nie do końca zdaję sobie z tego sprawę. Oczywiście to wielka duma, wielkie szczęście, ale pewnie dopiero z biegiem czasu dojdzie do mnie to, co się wydarzyło. Szczerze mówiąc, sam nie myślałem, że mogę pobić ten rekord, szczególnie że przez kontuzję musiałem opuścić aż pięć meczów. Nie ma co jednak ukrywać, czwórka z przodu, jeśli chodzi o zdobycze bramkowe, robi wrażenie. Z roku na rok sam siebie może nie zaskakuję, ale szukam i odnajduje coś, o czym jeszcze jakiś czas wcześniej nawet nie myślałem – powiedział dziś, przyznając, że w pewnym momencie sobotniego meczu ligowego z Augsburgiem sam zaczął się do siebie śmiać i pytać, czy pobicie rekordu jest faktycznie możliwe. – Miałem mnóstwo sytuacji z prawej, lewej nogi, głową. Po piętnastu minutach drugiej połowy pojawiło się zwątpienie, ale w końcówce wróciła wiara, że przecież jestem przygotowany, że wszystko jeszcze zdarzyć się może. I zdarzyło w ostatniej chwili, w ostatniej akcji. Oczywiście wolałbym trafić wcześniej, ale dzięki temu mieliśmy sytuację jak z filmu – zaznaczył.

Emocje z ostatnich dni w najlepszym piłkarzu świata wciąż są żywe, ale teraz musi skupić się już na kolejnych celach i wyzwaniach. Innych, reprezentacyjnych. Biało-Czerwoni dziś w Opalenicy rozpoczęli ostatni etap przygotowań do mistrzostw Europy. Czeka ich niezwykle ciężka i intensywna praca (choć jeszcze nie w tym tygodniu, lżejszym i spokojniejszym, podczas którego piłkarzom będą mogli nawet towarzyszyć najbliżsi), czekają dwa mecze towarzyskie, z Rosją i Islandią. – Przyjeżdżając na reprezentację, człowiek marzy o dobrych wynikach, o tym, by drużyna rozumiała się, by być z niej dumnym i cieszyć się ze zwycięstw. Można powiedzieć, że w jakimś sensie jestem już spełnionym piłkarzem, ale sukcesy nie osłabiają mojej motywacji, wręcz przeciwnie. Każdy kolejny mnie napędza, by myśleć i osiągać następny. Nie jestem osobą, która może nagle pomyśleć: po co, dlaczego, jaki jest sens poświęceń i wyrzeczeń. Na mistrzostwa musimy pojechać dobrze przygotowani, z pewnością treningi dużo nam pomogą, bo w marcu nie było ich dużo. To zgranie, szybkość grania będzie lepsze na Euro. Musimy grać mocno, wierzyć, że osiągniemy sukces. Czyli? Wyjście z grupy to plan minimum, ale jednocześnie dopiero początek. Niezwykle istotny będzie pierwszy mecz, bo udany wzmacnia poczucie pewności siebie, wzmacnia wiarę w siebie, pozwala rozwinąć skrzydła i powoduje, że stres trochę ulatuje. Sam jestem ciekaw, chciałbym znać odpowiedź na to pytanie, co możemy osiągnąć na czekającym nas turnieju. Dziś mogę powiedzieć, że za sukces uznam dumę kibiców, dumę Narodu z tego, jak graliśmy, z kim graliśmy, co udało nam się osiągnąć – przyznał najlepszy piłkarz świata.

Do tej pory na wielkich turniejach Lewandowski zdobył dwie bramki, co może wydawać się liczbą skromną, biorąc pod uwagę jego umiejętności i klubowe osiągnięcia. – Na pewno chciałbym poprawić ten dorobek, strzelanie goli na wielkich imprezach jest czymś szczególnym, jednak najważniejsza jest drużyna. Moje prywatne marzenia to jedno, lecz korzyść reprezentacji stoi zawsze na pierwszym miejscu. Nie mam problemu z tym, by się dla niej poświęcać. Na mistrzostwach we Francji rywale poświęcali mi bardzo dużo uwagi i mogę przypuszczać, że teraz, na Euro 2021, będzie podobnie. Może mnie utrudni to trochę życie, ale też stworzy okazję dla kogoś innego, co będziemy mogli wykorzystać – powiedział „Lewy”.

Wspominając o taktyce, podkreślił, iż zapewne zostanie ona umiejętnie wypośrodkowana. – Nie możemy tylko atakować lub tylko bronić. Gdy gramy dobrze w defensywie i stwarzamy sobie sytuacje, to czujemy się lepiej jako zespół. Musimy potrafić robić jedno i drugie, by być gotowym na kolejne sytuacje, a nie czekać na jedną w meczu. Wszystko musi działać jak sprawnie funkcjonujący organizm. Taktyka i to, co trener nam przekaże, z pewnością nam pomoże, jednak musimy pamiętać też o innych sprawach. Jeśli ciało jest gorzej przygotowane, to słabiej rozumie taktykę. Piłkarz dobrze przygotowany pod względem fizycznym szybciej reaguje i szybciej myśli – przypomniał.

W Opalenicy trenuje 26 zawodników plus powołany specjalnie na to zgrupowanie bramkarz Radosław Majecki. Jeśli nie wydarzy się nic złego, jeśli nikt nie dozna kontuzji, można przypuszczać, że w takim składzie Biało-Czerwoni wybiorą się na mistrzostwa. Tuż po ogłoszeniu powołań przez Paulo Sousę nie brakowało opinii, iż brakuje w nich nazwiska Kamila Grosickiego. Co na to Lewandowski? – To trener decyduje o powołaniach, on zna zawodników, ile i jak grają, czy będą pasowali do taktyki. Moje, nasze personalne, emocjonalne podejście to jedno, ale nie mamy nic do gadania. Oczywiście są zawodnicy, którzy byli w drużynie wiele lat, i ich teraz nie ma, zawodnicy, z którymi jesteśmy emocjonalnie związani, jednak to trener za wszystko odpowiada i trener decyduje. My mamy jak najlepiej grać – podkreślił kapitan Biało-Czerwonych.

Mistrzostwa Europy rozpoczną się 11 czerwca. Polacy pierwszy mecz rozegrają 14 czerwca ze Słowacją w Sankt Petersburgu. Pięć dni później w Sewilli ich rywalem będzie Hiszpania, a 23 czerwca ponownie w Rosji zmierzą się ze Szwecją.

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl